Andrzej Kublik: Jakiego przełomu w energetyce UE możemy oczekiwać po szczycie w Brukseli?
Przewodniczący europarlamentu Jerzy Buzek: - Najważniejsze, że UE zaczyna bardzo poważnie i kompleksowo rozważać problem zaopatrzenia w energię, a także energii bezpiecznej dla środowiska. Szczyt odpowie na propozycje, które przedstawiłem, proponując Europejską Wspólnotę Energetyczną. Chodzi o wspólny rynek energii, ścisła koordynację zakupów spoza Unii i rozwój najnowszych technologii, które umożliwiają produkcję energii elektrycznej bez emisji i zapewniają większą oszczędność przy jej wykorzystaniu przez odbiorców.
Co z integracją energetyczną UE?
- Niewątpliwie ważnym punktem na szczycie będzie kwestia sieci energetycznych - gazowych i przesyłu energii elektrycznej. Dla naszej części Europy to fundamentalna kwestia energetycznych połączeń transgranicznych na przykład z Litwą. Z kolei energia wiatrowa produkowana w Wielkiej Brytanii często się marnuje, bo nie mamy sposobu, aby przekazać ją w bezpieczny i szybki sposób przez Morze Północne i kanał La Manche. Podobnie może być w przyszłości z projektem budowy wielkich elektrowni słonecznych na Saharze.
Są szanse na budowę sieci połączeń energetycznych od Bałtyku po Adriatyk lansowaną przez Węgrów?
- Wracamy do rozmów sprzed dziesięciu lat. Dwa tygodnie temu w Strasburgu premier Węgier Viktor Orbán przyznał, że już w 2001 r. przekonywałem go, że warto budować most energetyczny do transportu gazu od Morza Bałtyckiego po Morze Adriatyckie i Czarne. Wtedy bardzo zainteresowani byli tym również premierzy Słowacji, Rumunii i Chorwacji. A teraz wracamy do pomysłu takiego mostu.
Będzie Pan promować na szczycie Europejską Wspólnotę Energetyczną?
- Promuję ją razem z Jacques'em Delors'em, byłym szefem KE. To nie jest pomysł nowej organizacji. Chodzi, jak już wspomniałem, o stworzenie wspólnego rynku energii, który da w przyszłości szansę na bezpieczeństwo energetyczne. Chodzi też o wykorzystanie najlepszych technologii w skali Europy i świata, a także o bezpieczeństwo środowiskowe. I możliwie niskie ceny - bo energia już nigdy nie będzie bardzo tania. Aby to uzyskać, trzeba otworzyć rynek.
Czym konkretnie zajęłaby się Wspólnota?
- Po pierwsze, wspólnymi zakupami, a co najmniej ścisłą koordynacją zakupów energii spoza UE. Aby uniknąć napięć jak przy budowie gazociągów Nord Stream i South Stream, których budowę uzgadniały poszczególne firmy z UE z Gazpromem. W takich sytuacjach byliśmy rozgrywani i wygrywani przez naszych zewnętrznych kontrahentów. Po wprowadzeniu koordynacji będziemy mogli się porozumieć wewnątrz Unii, jak i co negocjujemy. Druga sprawa to połączenia transgraniczne wewnątrz Unii. Aby nie powtórzyła się sytuacja jak trzy lata temu, kiedy po wstrzymaniu dostaw przez Ukrainę w Bułgarii i Słowacji przez dwa tygodnie nie było gazu. Trzecia sprawa to wspólne wydatki na badania, nowe technologie.
Ile potrzeba na realizację takich planów w przyszłym wieloletnim budżecie UE?
- Mogą to być sumy rzędu 20 mld euro na strategiczny program nowych technologii energetycznych. Budowa połączeń kosztować będzie kilkunastokrotnie więcej.
Skąd mamy wziąć miliardy złotych na budowę połączeń ze Słowacją czy Litwą?
- Ważne, że jest propozycja, która moim zdaniem zostanie przyjęta na szczycie, aby 2015 r. był rokiem granicznym, po którym nie może już być w UE "samotnych wysp" energetycznych. Trudno tego dokonać bez wsparcia ze środków publicznych, choć wątpliwości mają np. Szwecja i Holandia. Twierdzą, że wszystkie inwestycje muszą być opłacalne i w połączenia powinni inwestować prywatni inwestorzy. Ale niektóre połączenia wydają się nieopłacalne i od lat ich nie mamy, na przykład ze wspomnianymi wyżej państwami bałtyckimi. Dla państw Europy Środkowo-Wschodniej nie ma innej możliwości niż współfinansowanie ze środków unijnych. Sami sobie z tym nie poradzimy.
Czy UE dojrzała do Wspólnoty Energetycznej? Przygotowane przez Parlament Europejski rozporządzenie o bezpieczeństwie dostaw gazu, które wprowadzało w życie zasadę solidarności energetycznej, potem osłabiły rządy UE.
- W 2004 roku Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej weszły do nieźle zorganizowanej wspólnoty. Ale kształtowała się ona przecież przez dziesięciolecia, z wielkimi trudnościami. Nigdy nie było łatwo. Dzisiaj zwiększeniu roli UE w energetyce opierają się np. Brytyjczycy. Ale sami mają problem ze sprzedażą energii wiatrowej. Na to jest prosta odpowiedź: trzeba zrobić wspólny rynek, wspólne połączenia, żebyśmy mogli swobodnie handlować energią i wspólnie reprezentować Unię na zewnątrz. To się powoli przebija. Więc jestem optymistą.