Biznes Ludzie Pieniądze

Państwo wypłaca miliony za PRL

Marek Górlikowski
07.02.2011 , aktualizacja: 06.02.2011 22:35
A A A Drukuj
Urzędnicy sprzedali kino Fala za 160 tys. zł i wypłacili 1,1 mln zł odszkodowania za wywłaszczenie tej nieruchomości w PRL
Budynek dawnego kina Fala w Gdyni
Kamil Gozdan
Budynek dawnego kina Fala w Gdyni
Niedawno opisaliśmy, jak Najwyższa Izba Kontroli i samorządowcy od kilku lat domagają się zmiany art. 130 ust.1 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Na jego podstawie można domagać się od skarbu państwa odszkodowania za wywłaszczoną w PRL nieruchomość. Od 2004 roku wysokość odszkodowania wycenia się według dzisiejszej wartości nieruchomości, są to często milionowe kwoty. NIK i samorządowcy twierdzą, że gigantyczna liczba wniosków o odszkodowanie zagraża finansom państwa.

Według samorządowców na odszkodowaniach od państwa zarabia głównie zorganizowana sieć pełnomocników, a nie skrzywdzeni właściciele.

Polowanie

Firmie zajmującej się uzyskaniem odszkodowania potrzebne są trzy informacje: adres właścicieli, dzisiejsza wartość nieruchomości i czy w jej aktach uda się znaleźć usterkę gwarantującą wypłatę odszkodowania.

Z taką wiedzą firma sama pokrywa koszty postępowania za procent z tego, co w przyszłości dostanie właściciel nieruchomości. Nie ma w tym nic nielegalnego.

Działająca w ten sposób firma Dart DG nazywa to "wynagrodzeniem za sukces".

- Jeśli uda nam się po kilku latach zmagań odzyskać dla klienta nieruchomość albo odszkodowanie, to ten wypłaca nam ustaloną wcześniej prowizję. A w przypadku negatywnego zakończenia sprawy klient nie musi płacić nic - twierdzi firma Dart DG.

Pełnomocnicy jednej z firm kilka lat temu zagościli w domach przy ulicy Małopolskiej w Gdańsku. Stoi przy niej kilkadziesiąt bloków wybudowanych na dawnych terenach, które zostały wywłaszczone pod sypialnie Trójmiasta.

- Ojciec kupił ziemie na Orunii po wojnie, jak tu przyjechał ze wschodu, od niemieckiego Żyda. Teraz jest tam osiedle. Tacy dwaj chodzili parę lat temu od domu do domu przy Małomiejskiej. Jeden radca prawny, a drugi właściciel firmy z Gdańska. Do mnie przyszli, bo mam najwięcej ziemi. Dogadaliśmy się, że załatwią odszkodowanie. U notariusza we Wrzeszczu podpisaliśmy pełnomocnictwo, ja dostałem z tego 58 proc., a oni 42 - mówi jeden ze spadkobierców, który nie chce ujawnić swoich danych.

Część pełnomocników w Trójmieście polowała np. na nieruchomości, na których dziś biegną linie kolejowe. Pod ich położenie brano tereny właśnie z wywłaszczenia.

Jednak od niepewnego chodzenia po torach lepszy jest bezpośredni dostęp do dokumentów, gdzie zapisane są adresy i nazwiska oraz cała historia wywłaszczenia, w tym gwarantujące sukces usterki prawne. Marzeniem każdego pełnomocnika jest współpraca z urzędnikiem, który ma taki dostęp. Pod tym względem ciekawe są ustalenia NIK.

Dart DG - kupujemy, wyceniamy, odzyskujemy

W 2007 r. gdańska delegatura NIK bada w gdyńskim urzędzie miejskim kilka postępowań o wypłatę odszkodowania na podstawie art. 130 ust. 1. Uwagę głównego specjalisty kontroli państwowych Michała Thomasa zwracają zlecenia, jakie z rekomendacji Henryka W., jednego z urzędników wydziału polityki gospodarczej i nieruchomości, dostaje od urzędu firma Dart DG.

Jak pisze o sobie na stronie internetowej, firma jest najlepsza w postępowaniach rewindykacyjnych. Na koncie ma kilkadziesiąt wygranych postępowań o stwierdzenie nieważności decyzji dotyczących odszkodowań przyznawanych w PRL. Dart DG oferuje też poszukiwania prawowitych spadkobierców, w tym celu zatrudnia detektywów. Pieniądze inwestuje m.in. w deweloperkę.

W Gdańsku Dart DG może do sukcesów zaliczyć kilka postępowań, w tym wypłacone 2,8 mln zł ponownego odszkodowania za nieruchomość przy ul. Myśliwskiej, a prowadzi też postępowanie w sprawie działki przy ul. Bulońskiej, gdzie odszkodowanie to ponad 22 mln zł.

W latach 2001-06 i rzeczoznawcy działający na zlecenie Dart DG wykonali dla Urzędu Miejskiego w Gdyni ponad 60 operatów szacunkowych nieruchomości, wszystko były to zlecenia z wolnej ręki, wszystkie zaakceptowane przez prezydenta Gdyni, a rekomendowane przez Henryka W.

Na szczególną uwagę zasługuje operat szacunkowy gdyńskiej nieruchomości przy ul. Korzeniowskiego: 18 maja 2005 roku firma Dart DG składa w gdyńskim magistracie wniosek o ustalenie odszkodowania za tę nieruchomość, w tym celu pół roku później gdyński urząd zleca wykonanie operatu szacunkowego tej działki. Robi go biegły, który jest prywatnie współwłaścicielem firmy Dart DG. Czyli walcząca o odszkodowanie z urzędem miejskim Dart DG robi na jego zlecenie wycenę nieruchomości, na podstawie której dostanie potem odszkodowanie. NIK pisze wprost w raporcie: "(...) zjawisko to stanowi przykład korupcjogennego mechanizmu konfliktu interesów". Współwłaściciel Dart DG tłumaczył później, że zrobił operat szacunkowy nieruchomości przy Korzeniowskiego z pośpiechu, bo był to jeden z 22 operatów, jakie robił dla urzędu.

Dart DG dziś prostuje: - W związku z oczywistym konfliktem interesów wycena została sporządzona przez rzeczoznawcę niezwiązanego ze spółką. Chcieliśmy też dodać, iż nigdy ta wycena nie stanowiła podstawy do wydania jakiejkolwiek decyzji administracyjnej.

Zdaniem NIK to tłumaczenie firmy niczego nie usprawiedliwia.

Liczba wniosków o ponowne odszkodowanie rośnie szczególnie w latach 2006-07. Zarówno zbliżenie między gdyńskim magistratem a Dart DG, jak i pośpiech w odzyskiwaniu odszkodowań są tak duże, że do urzędu trafiają trzy operaty szacunkowe wykonane przez Dart DG za darmo i bez zamówienia ze strony urzędu. Chodzi o najlepsze kąski przy głównych ulicach Gdyni: Świętojańskiej - Dart DG oszacował je na ponad 8,3 mln zł, alei Zwycięstwa - 10 mln zł i Starowiejskiej - 288 tys. zł. Chociaż nikt z magistratu tych operatów formalnie nie zamawiał ani za ich wykonanie nie zapłacił, urząd posługiwał się nimi w postępowaniach. Autorem operatu szacunkowego tych nieruchomości był również współwłaściciel Dart DG. Tłumaczył kontrolerom NIK, a później prokuratorowi, że zrobił to za darmo w 2004 roku na prośbę Henryka W., który chciał przyspieszyć postępowania, a brak umowy i zapłaty tłumaczył brakiem środków finansowych Urzędu Miasta Gdyni.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów