Blisko 3 mld euro wyniosły straty po powodziach, które w zeszłym roku nawiedziły Polskę. Kolejne 2 mld powódź kosztowała Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię i Chorwację. Część szkód w Europie Środkowej miały pokryć pieniądze z Funduszu Solidarności, unijnego funduszu, po który sięga Bruksela w wypadku klęsk żywiołowych. W połowie grudnia Komisja Europejska zaproponowała, by wypłacić z niego 182 mln euro, w tym 105 mln euro dla Polski (pozostałe kraje dostałyby kwoty od 25 do 5 mln). Pieniądze powinny trafić do poszkodowanych państw w marcu. Jednak nie jest pewne, czy tak się stanie. Problem jest Rada UE, a dokładniej kilka krajów, które solidarnie sprzeciwiają się dokładaniu do Funduszu Solidarności.
- Po raz pierwszy w historii spotykamy się z oporem kilku państw w Radzie. Ich argument jest następujący - uzgodniliśmy, że budżet w 2011 r. urośnie nie więcej niż 2,91 proc. Uruchomienie Funduszu spowoduje, że ten budżet wzrośnie ponad te 2,91 proc. - mówi Janusz Lewandowski, unijny komisarz ds. budżetu. Fundusz Solidarności nie jest uwzględniany w budżecie. W przeszłości, kiedy trzeba go było uruchomić na początku roku, sięgano po tzw. świeże pieniądze, czyli po prostu podwyższano składkę, którą każde państwo płaci do unijnej kasy. Dziś część państw nie zgadza się na to. Przeciwne są m.in. Wielka Brytania, Holandia, a nawet Czechy, chociaż same mają dostać z Funduszu ponad 5 mln euro. W zamian proponują, aby środki na Fundusz znaleźć w obecnym budżecie i przesunąć je z innych programów. To z kolei nie podoba się Parlamentowi ani Komisji, które twierdzą, że na początku roku przesuwanie pieniędzy jest niemożliwe. - Państwa członkowskie powinny zgodzić się na uruchomienie dodatkowych środków, aby wypłacić pieniądze z Funduszu Solidarności. Zobowiązały się do tego w grudniu, podczas uchwalania budżetu na 2011 - mówi Sidonia Jędrzejewska, członkini komisji budżetowej w Parlamencie Europejskim. Jeśli Rada nie zgodzi się z Komisją i Parlamentem, konieczne będą spotkania rozjemcze i szukanie kompromisu, co jeszcze przedłuży czas oczekiwania na wypłaty. - Zrobię wszystko, żeby te pieniądze trafiły do Polski i one na pewno trafią - zapewnia Lewandowski.
Tymczasem kraje, które dziś sprzeciwiają się wypłacie dla Polski, w przeszłości same korzystały ze "świeżych pieniędzy". W lecie 2007 Wielką Brytanię nawiedziły olbrzymie powodzie. W styczniu 2008 r. kraje członkowskie zgodziły się na podwyższenie swoich składek, żeby Londyn jak najszybciej dostał pieniądze z Funduszu Solidarności.