Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe to największa w Polsce organizacja parabankowa. W kasach pożycza lub lokuje oszczędności ponad 2,1 mln konsumentów. Tylko kilka banków może się pochwalić większą liczbą klientów. Zdaniem wielu ekonomistów system rozrósł się tak bardzo, że powinien zostać objęty nadzorem państwa, takim, jakiemu podlegają banki. Jak na razie SKOK-i jednak nadzorują się same, ich finanse prześwietla Kasa Krajowa skupiająca lokalne kasy.
Ustawa autorstwa posłów PO, która miała wrzucić SKOK-i pod skrzydła Komisji Nadzoru Finansowego, została skierowana ponad rok temu do Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Kasa Krajowa uważa, że jest w niej ponad 70 przepisów niezgodnych z prawem. - Nie mamy nic przeciwko objęciu kas zewnętrznym nadzorem, ale mądrym i takim, który nie zniszczy systemu SKOK-ów, a to jest wyjątkowo nieudana ustawa - mówi "Gazecie" Wiktor Kamiński, wiceprezes Kasy Krajowej.
Nadzór nie koleżeński Nie wiadomo, czy to zdanie podzieli nowy prezydent Bronisław Komorowski. Jego współpracownicy zapowiadali, że prezydent może wycofać ustawę z Trybunału i ją podpisać. Wczoraj za jak najszybszym wprowadzeniem nowych regulacji w SKOK-ach wypowiedział się Bank Światowy, który jest jedną z największych na globie instytucji zajmujących się wspieraniem pożyczkami państw rozwijających się.
Dlaczego Bank Światowy zajął się SKOK-ami? - Cieszymy się, że możemy wesprzeć Komisję Nadzoru Finansowego w przygotowaniach do wdrożenia nowej ustawy. SKOK-i to ważna część polskiego rynku finansowego - tłumaczył Thomas Laursen, przedstawiciel Banku Światowego na Polskę i kraje bałtyckie.
- Przy tak dużej skali działalności SKOK-ów wewnętrzny nadzór jest niewystarczająco wydajny, zwłaszcza że jest weń z góry wpisany konflikt interesów - przekonywał wczoraj Marcin Piątkowski, starszy ekonomista w Banku Światowym i współautor raportu o SKOK-ach. Miał na myśli to, że Kasa Krajowa zarządza systemem SKOK-ów i jednocześnie je nadzoruje.
"Gazeta" wielokrotnie opisywała niejasne przepływy pieniędzy między podmiotami systemu SKOK i panujący w systemie monopol władzy ekipy Grzegorza Bierckiego, dawnego opozycjonisty z Gdańska. Pisaliśmy, że podmioty związane z Kasą Krajową zmonopolizowały system szkoleń i egzaminów, bez których nie można pełnić funkcji kierowniczych w lokalnych SKOK-ach. Za nasze teksty Kasa Krajowa wytoczyła nam serię procesów sądowych. Zakończyły się one generalnie zwycięstwem "Gazety". Sąd wręcz stwierdził, że nasze publikacje były w interesie członków i klientów SKOK-ów.
Trzeba więcej kapitału Bank Światowy zwraca uwagę, że SKOK-i w ostatnich latach w niewystarczającym tempie dostosowują poziom własnych kapitałów do wartości aktywów, którymi zarządza (wynoszą dziś ponad 13 mld zł). - SKOK-i dynamicznie się rozwijały, ale ich kapitał utrzymywał się na stałym poziomie. Obecnie relacja kapitału własnego do aktywów SKOK-ów nie przekracza 3 proc. To zdecydowanie za mało - argumentował Piątkowski. I dodał, że jak wynika z doświadczeń globalnych, ów wskaźnik powinien wynosić co najmniej 8 proc. Takie są - jego zdaniem - wymogi kapitałowe dla spółdzielczych kas w większości krajów, w których one działają. I taki kapitał muszą mieć działające w Polsce banki.
To oznacza, że aby system SKOK-ów był równie dobrze zabezpieczony przed turbulencjami jak banki, kasy powinny zostać szybko dokapitalizowane kwotą nawet kilkuset milionów złotych. Wiktor Kamiński z Kasy Krajowej uważa, że te szacunki są przesadzone. - Fundusze zapasowe w naszym systemie są gromadzone zarówno na poziomie SKOK-ów, jak i w Kasie Krajowej, w sumie sięgają 7 proc. aktywów - argumentował. Jednak według ekspertów Banku Światowego np. składek płaconych przez członków SKOK-ów nie można zaliczać do ich kapitału własnego, bo mogą je oni wypłacić.
Gwarancje jak w banku Z raportu Banku Światowego wynika też, że odsetek niespłacanych terminowo pożyczek jest w SKOK-ach dwa razy wyższy, niż wynosi średnia dla banków, i sięga już ok. 12 proc. wszystkich udzielonych pożyczek. - Rekomendacje nadzoru, które dotyczą banków i mają na celu uniknięcie przekredytowania Polaków, powinny obejmować również SKOK-i - skomentował obecny na konferencji Stanisław Kluza, szef Komisji Nadzoru Finansowego.
- Do pożyczek niespłacanych w terminie zaliczamy już te, które mają opóźnienie w spłacie 30 dni, pożyczki rzeczywiście stracone nie przekraczają 0,5 proc. wszystkich - uspokajał Wiktor Kamiński z Kasy Krajowej. Jego zdaniem poziom zagrożonych kredytów w SKOK-ach nie różni się od tego, który występuje w bankach zajmujących się głównie działalnością consumer finance (czyli kredyty gotówkowe, karty, raty).
Kluza zwrócił uwagę, że depozyty klientów SKOK-ów (jest ich prawie 10 mld zł) powinny być objęte takimi samymi gwarancjami, jak te bankowe. Wkłady klientów banków chroni Bankowy Fundusz Gwarancyjny regulowany specjalną ustawą, podczas gdy lokaty w SKOK-ach gwarantuje towarzystwo ubezpieczeniowe TUW SKOK działające przy systemie kas.
- Zgadzamy się z większością postulatów Banku Światowego, jednak uważamy, że wprowadzenie w życie ustawy będącej w Trybunale utrudni, a nie ułatwi niezależny nadzór - komentował "Gazecie" na gorąco, tuż po konferencji, Wiktor Kamiński, wiceprezes "krajówki".