W piątek w Atenach przebywała misja Komisji Europejskiej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Europejskiego Banku Centralnego, która dała zielone światło dla kolejnej wartej 15 mld euro transzy w ramach 110-miliardowej pożyczki, którą Grecja otrzymała w maju zeszłego roku. Ale zachowanie przedstawicieli misji wzbudziło w Grecji sporo kontrowersji.
- Niektóre grupy ludzi protestujące na ulicach, kierowcy ciężarówek, farmaceuci...Oni chowają się za przywilejami, które pozwalają im pobierać wysokie ceny, nakładając duży ciężar na resztę społeczeństwa - powiedział szef misji MFW Poul Thomsen odnosząc się do protestów na ulicach greckich miast przeciwko reformom. Przedstawiciele misji KE, MFW i EBC wezwali też grecki rząd do przyspieszenia prywatyzacji i sprzedania państwowego majątku wartego 50 mld euro w latach 2011-15. Grecki rząd miał plany prywatyzacyjne opiewające na 7 mld euro w latach 2011-13.
- Poprosiliśmy ich o pomoc i całkowicie spełniamy nasze zobowiązania. Ale nie prosiliśmy nikogo do mieszania się w wewnętrzne sprawy naszego kraju - powiedział rzecznik greckiego rządu Giorgos Petalotis, który nazwał wypowiedzi przedstawicieli misji jako "nie do zaakceptowania". Grecki premier Jeorios Papandreu zadzwonił nawet ze skargą do szefa MFW Dominique'a Strauss-Kahn'a.
Ale na tym spory się nie skończyły. - Sprzedajcie plaże by rozwijać turystykę i turystyczny rynek
nieruchomości - powiedział przedstawiciel KE Servaas Deroose niedzielnej gazecie To Vima. Zaproponował też sprzedaż terenów pod byłym lotniskiem ateńskim, innych lotnisk i portów. Tym razem zaprotestował grecki minister finansów Jeorios Papaconstantinu.
W niedzielę Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Europejski Bank Centralny wydały wspólne oświadczenie, w którym przepraszają za wypowiedzi. - Nasza współpraca zawsze była i będzie oparta na wzajemnym zaufaniu - napisały w oświadczeniu. - Zdajemy sobie sprawę z trudnych wyzwań stojących przed grecką gospodarką i mamy najgłębszy szacunek dla wysiłków Greków. Żałujemy jeśli ktoś odniósł inne wrażenie - czytamy w oświadczeniu.