- W tym roku nasz wynik z działalności podstawowej będzie najwyższy w historii spółki - mówi "Gazecie" Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo. Jego zdaniem zysk netto za 2011 r. spółki przekroczy 100 mln zł. W zeszłym roku wyniósł ok. 60 mln zł. Firma na inwestycje przeznaczy 550 mln zł. Jeszcze w 2009 r. taki scenariusz wydawał się science fiction.
PKP Cargo to największy kolejowy przewoźnik towarowy w Polsce - w zeszłym roku miał 56-proc. udział w masie przewiezionych towarów. Był drugim co do wielkości przewoźnikiem towarowym w Unii po niemieckim DB Schenker. Przez lata nierestrukturyzowana spółka funkcjonowała jednak jak za PRL.
Dopóki w gospodarce działo się dobrze, wszystko jakoś się kręciło. Ale gdy przyszedł kryzys... W 2008 r. PKP Cargo straciło 178,8 mln zł, rok później już 497,5 mln zł. Spółka była na krawędzi, nie płaciła regularnie za dostęp do torów.
Na początku 2008 r. prezesem PKP Cargo został Wojciech Balczun. Z zamiłowania muzyk grający na gitarze elektrycznej w rockowym zespole Chemia, wcześniej pracował m.in. w bankowości. Nowy prezes zmniejszył liczbę zakładów PKP Cargo z 42 do 10, a zaplecze utrzymania taboru ze 108 do 52 jednostek.
- Początkowo zakładów było tak dużo, że trudno było nawet zapamiętać nazwisk wszystkich dyrektorów - wspomina Balczun. - Teraz nikt nie może się już schować i udawać, że go nie ma. Każdego mogę precyzyjnie rozliczyć z jego pracy - mówi.
Jeszcze na początku 2008 r. w PKP Cargo pracowało 44 tys. osób. Po obecnie prowadzonym programie dobrowolnych odejść, który dotyczy około 1-1,5 tys. osób, w Cargo zostanie 25-26 tys. pracowników. Program dobrowolnych odejść kosztował w sumie 250 mln zł.
W PKP Cargo zmieniło się podejście do klienta. - Najważniejsza jest rzetelna i uczciwa informacja. Kiedyś klienci czekali czasami tygodniami na informację o transporcie - wspomina Balczun. Teraz każdy klient ma swojego opiekuna, który się nim zajmuje.
Pozytywnie zmiany w PKP Cargo ocenia Dariusz Nachyła, partner zarządzający w firmie doradczej Deloitte. - Do poprawy wyników Cargo przyczyniły się szeroko zakrojone działania restrukturyzacyjne oraz lepsza koniunktura - ocenia Nachyła. - Ale wśród europejskich przewoźników towarowych restrukturyzacja w PKP Cargo należała do największych.
PKP Cargo, które jeszcze kilka lat temu było skazywane na utratę udziałów w rynku na rzecz konkurencji, teraz wyrasta na lidera zmian spośród spółek Grupy PKP. Nie tak dawno za firmę perspektywiczną uważano pasażerskie PKP InterCity. To ona miała jako pierwsza być sprywatyzowana. Ale konkurencja z Przewozami Regionalnymi i utrata wizerunku po grudniowym zamieszaniu z rozkładami jazdy sprawiły, że wcześniej sprywatyzowane może być PKP Cargo.
- W najbliższym czasie ma być decyzja rady ministrów w sprawie prywatyzacji - mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury.
Pytanie, kto kupi dużą firmę, której przychody przekraczają 4,5 mld zł? - Nie spodziewam się naszego zaangażowania w ten proces. Już teraz DB Schenker zajmuje wysoką pozycję rynkową - mówił niedawno portalowi Wnp.pl Hans-Georg Werner, prezes DB Schenker Rail Polska.
PKP Cargo ma ambicje stać się operatorem logistycznym działającym w całej Europie Środkowo-Wschodniej. - Rynek europejski jest otwarty, jeśli chcemy myśleć o rozwoju, musimy wchodzić do innych krajów - mówi Balczun.
Spółka w zeszłym roku dostała certyfikaty umożliwiające samodzielne wykonywanie przewozów w Czechach i Niemczech. Wraz z austriacką firmą Trade Trans Invest powołała spółkę PKP Cargo International z siedzibą w Bratysławie, zamierza przejmować małych przewoźników, kupiła udziały w dwóch terminalach kontenerowych w Rumunii. Gdzie chce działać? - Czechy, Słowacja, Węgry, Austria, Niemcy, Rumunia, Słowenia, Bałkany, kraje Morza Śródziemnego - wymienia prezes Balczun jednym tchem.
- Nie twierdzę, że już wszystko jest poukładane - mówi Balczun. - Ale w tym roku planujemy po raz pierwszy od dwóch lat podwyżki dla pracowników.