O sprawie pisaliśmy wczoraj. Schemat wygląda tak: stowarzyszenia (w kraju działają co najmniej dwa ogólnopolskie stowarzyszenia na rzecz ochrony praw konsumentów oraz towarzystwo Lexus) na stronach internetowych niewielkich firm szukają niezgodnych z prawem regulaminów świadczenia usług. Następnie pozywają firmę do sądu. Jeden wadliwy punkt - to jeden pozew. Rekordziści dostają ich kilkanaście. Tylko OSNROPK wytoczył w ubiegłym roku ponad 700 spraw.
Stowarzyszenia proponują wycofanie pozwów, jeśli firma zapłaci 360 zł plus VAT (za jeden) i zmieni zapisy. Jeśli przedsiębiorca nie pójdzie na ugodę i przegra sprawę, płaci ponad 2 tys. zł za pozew (w tym 360 zł dla stowarzyszenia za zwrot kosztów uczestnictwa w procesie).
Same organizacje są tajemnicze. Przeciętny konsument, który chciałby złożyć skargę na nieuczciwą firmę, raczej ich nie znajdzie. Nie mają stron internetowych, nie podają numerów telefonów, przedsiębiorcom wysyłają pozwy albo e-maile z bezpłatnych skrzynek. - Przedmiotem naszej działalności jest głównie analiza stosowanych w obrocie z konsumentami wzorców umownych i dotąd nie odczuliśmy potrzeby posiadania strony internetowej. Natomiast nie widzimy nic nieodpowiedniego w używaniu konta na Gmailu - tłumaczy w e-mailu Agnieszka Rychcik, prezes OSNROPK.
Czytaj także: Płać albo do sądu Sprawą zainteresowali się już posłowie PSL. Zrobili to na prośbę prezesów banków spółdzielczych, których również dopadła lawina pozwów. - Stwierdziliśmy, że firmy, które żądają pieniędzy, wykorzystują luki prawne. Prosty człowiek z niektórymi rzeczami sobie nie radzi. Ale świetni prawnicy, wykorzystując znajomość paragrafów, odpowiednią ich interpretacją sprawiają, że uczciwą firmę można zbałamucić - mówi Stanisław Rakoczy z PSL.
PSL chciałby jak najszybciej dodać do kodeksu postępowania cywilnego artykuł, który obligowałby Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów do rozpoznania łącznie wszystkich wniesionych spraw dotyczących jednego wzorca umowy. Innymi słowy np. 16 pozwów w sprawie jednego regulaminu sąd musiałby rozpatrywać łącznie. Zdaniem Ministerstwa Sprawiedliwości to jednak nierealne. "Zamierzony cel tej regulacji nie mógłby zostać osiągnięty z tego względu, że konieczne byłoby, aby sprawy dotyczące postanowień tego samego wzorca zostały wniesione do sądu jednocześnie" - twierdzi resort.
A co o zarzutach wyłudzania pieniędzy od przedsiębiorców sądzą same stowarzyszenia? - Otrzymywane od przedsiębiorców kwoty stanowią zwrot kosztów postępowań przed SOKiK (w tym kosztów zastępstwa procesowego). Zdarzyło się również, że przedsiębiorca docenił nasze starania włożone w poprawę stosowanego przez niego wzorca i wpłacił niewielką sumę na cele statutowe stowarzyszenia - twierdzi Rychcik.