Nawet Allegro chce mieć swojego Groupona
19.02.2011
, aktualizacja: 18.02.2011 19:58
Wydawcy prasy dostrzegli niebezpieczeństwo ze strony serwisów zakupów grupowych i sami próbują wejść na to pole. Nie tylko oni. Konkurencja w tym segmencie rynku szybko się zaostrza.
Sweetdeal.pl - tak nazywa się serwis zakupów grupowych, którego wdrażanie zakończyła właśnie spółka Media Regionalne wydająca 11 dzienników regionalnych i lokalnych. Polska jest czwartym po Norwegii, Holandii i Danii krajem w Europie, w którym właściciel wydawnictwa - brytyjski fundusz Mecom - zainwestował w ten obszar.
Z kolei we wrześniu zeszłego roku Polskapresse, wydawca m.in. dzienników regionalnych ukazujących się pod wspólnym tytułem "Polska", kupił 10 proc. udziałów w Gruper.pl. Serwis założony przez Marka Borzestowskiego (współzałożyciela Wirtualnej Polski) wystartował jako pierwszy na polskim rynku. Dziś ustępuje jednak Grouponowi. Z danych PBI wynika, że w listopadzie zeszłego roku jego stronę odwiedziło łącznie 2,6 mln użytkowników, podczas gdy Gruper mógł się pochwalić 785 tys. internautów, choć oferuje swoje kupony w ponad 50 miastach, a Groupon.pl - w ponad 20. - Pozyskujemy dla Grupera nowych użytkowników i promujemy go w naszych mediach - dziennikach i serwisach internetowych. Nasi handlowcy zostali przeszkoleni i aktywnie sprzedają oferty tego serwisu - mówi Magdalena Chudzikiewicz, rzeczniczka Polskapresse. Nie zdradza jednak, czy jej firma zamierza zwiększać swój pakiet w Gruperze.
W styczniu tego roku Groupon w Polsce średnio sprzedawał 5-6 tys. kuponów dziennie. I to właśnie przed nim wydawcy prasy bronią swego dawnego rynku - ogłoszeń drobnych, z których kiedyś pochodziła większość ich przychodów. - Jeśli Groupon zmonopolizuje ten segment w Polsce, to na lokalnych rynkach prasie nie zostanie zbyt wiele - mówi przedstawiciel dużej polskiej grupy wydawniczej, proszący o anonimowość.
Reklama dla setek tysięcy małych firm drastycznie staniała, odkąd Google zaoferował im możliwość kupowania linków sponsorowanych. Teraz do tych samych firm dzwonią sprzedawcy Groupona i pytają: "Po co wam reklama? Zróbcie promocję, a my roześlemy kupony i napędzimy wam klientów". Propozycja jest kusząca, bo obniżając marżę, firma z dnia na dzień zyskuje tysiące klientów. Resztę załatwia serwis internetowy, czyli tworzy kupon i rozsyła go do internautów. Włoska restauracja w Warszawie, która zaoferowała w grudniu rabat na dowolne danie (20 zł zamiast 50), sprzedała ponad 4 tys. kuponów. Na drzwiach wywiesiła kartkę: "Kupony będziemy realizować po wcześniejszej rezerwacji".
Dlatego jeszcze niedawno Google był gotów wyłożyć 6 mld na zakup Groupona, ale założyciel uznał, że jego firma jest warta więcej. Jednak tak naprawdę zakupowego giganta powinien przejąć "New York Times", bo Groupon to kolejna firma po Google'u i Craiglist atakująca rynek ogłoszeń drobnych, który kiedyś był głównym źródłem przychodów dla gazet. Jest tylko jeden problem: wydawca "New York Times" jest wyceniany obecnie na 1,51 mld dol., podczas gdy wycena giganta internetowych rabatów oscyluje w granicach 6,4-7,8 mld dol.
- Wydawcy, zwłaszcza regionalni, mają rozbudowane działy sprzedaży, bazy danych i relacje z małymi firmami, czyli grupą docelową "grouponów" - zgadza się Krzysztof Kowalczyk, szef i właściciel firmy inwestycyjno-doradczej UBiK Consulting. I dodaje, że w tej samej sytuacji są wydawcy książek telefonicznych znajdujący się pod ostrzałem serwisów geolokalizacyjnych, jak np. Google Maps czy Zumi.pl.
Piotr Strzałkowski, prezes firmy Pkt.pl - Polskie Książki Telefoniczne, przyznaje, że przedstawiciele firm sprzedających kupony przez internet często proponują współpracę. - Żeby załatwić zniżkę z restauracją czy fryzjerem, trzeba posłać tam przedstawiciela handlowego. Na razie mamy ich znacząco więcej niż serwisy internetowe - podkreśla. Właściciel Pkt.pl - firma European Directories - zamierza stworzyć własny serwis zakupów grupowych we współpracy z firmą informatyczną. - Być może wystartuje to w kilku krajach jednocześnie. W Polsce jesteśmy na etapie analiz ekonomicznych - mówi Piotr Strzałkowski, prezes Pkt.pl.
Chętnych do sprzedaży zniżek przez internet jest dużo więcej. Nad własnym serwisem zakupów grupowych pracuje także Allegro.pl. Michał Olszewski z TFI Opera uważa, że na polskim rynku jest miejsce dla dwóch-trzech serwisów tego typu. - Przy czym wydaje mi się, że jedynie wydawcy książek telefonicznych mogliby szybko skopiować pomysł Groupona na biznes. W przypadku firm z innych branż byłoby to jedynie uzupełnienie ich działalności - uważa.
Z kolei we wrześniu zeszłego roku Polskapresse, wydawca m.in. dzienników regionalnych ukazujących się pod wspólnym tytułem "Polska", kupił 10 proc. udziałów w Gruper.pl. Serwis założony przez Marka Borzestowskiego (współzałożyciela Wirtualnej Polski) wystartował jako pierwszy na polskim rynku. Dziś ustępuje jednak Grouponowi. Z danych PBI wynika, że w listopadzie zeszłego roku jego stronę odwiedziło łącznie 2,6 mln użytkowników, podczas gdy Gruper mógł się pochwalić 785 tys. internautów, choć oferuje swoje kupony w ponad 50 miastach, a Groupon.pl - w ponad 20. - Pozyskujemy dla Grupera nowych użytkowników i promujemy go w naszych mediach - dziennikach i serwisach internetowych. Nasi handlowcy zostali przeszkoleni i aktywnie sprzedają oferty tego serwisu - mówi Magdalena Chudzikiewicz, rzeczniczka Polskapresse. Nie zdradza jednak, czy jej firma zamierza zwiększać swój pakiet w Gruperze.
W styczniu tego roku Groupon w Polsce średnio sprzedawał 5-6 tys. kuponów dziennie. I to właśnie przed nim wydawcy prasy bronią swego dawnego rynku - ogłoszeń drobnych, z których kiedyś pochodziła większość ich przychodów. - Jeśli Groupon zmonopolizuje ten segment w Polsce, to na lokalnych rynkach prasie nie zostanie zbyt wiele - mówi przedstawiciel dużej polskiej grupy wydawniczej, proszący o anonimowość.
Reklama dla setek tysięcy małych firm drastycznie staniała, odkąd Google zaoferował im możliwość kupowania linków sponsorowanych. Teraz do tych samych firm dzwonią sprzedawcy Groupona i pytają: "Po co wam reklama? Zróbcie promocję, a my roześlemy kupony i napędzimy wam klientów". Propozycja jest kusząca, bo obniżając marżę, firma z dnia na dzień zyskuje tysiące klientów. Resztę załatwia serwis internetowy, czyli tworzy kupon i rozsyła go do internautów. Włoska restauracja w Warszawie, która zaoferowała w grudniu rabat na dowolne danie (20 zł zamiast 50), sprzedała ponad 4 tys. kuponów. Na drzwiach wywiesiła kartkę: "Kupony będziemy realizować po wcześniejszej rezerwacji".
Dlatego jeszcze niedawno Google był gotów wyłożyć 6 mld na zakup Groupona, ale założyciel uznał, że jego firma jest warta więcej. Jednak tak naprawdę zakupowego giganta powinien przejąć "New York Times", bo Groupon to kolejna firma po Google'u i Craiglist atakująca rynek ogłoszeń drobnych, który kiedyś był głównym źródłem przychodów dla gazet. Jest tylko jeden problem: wydawca "New York Times" jest wyceniany obecnie na 1,51 mld dol., podczas gdy wycena giganta internetowych rabatów oscyluje w granicach 6,4-7,8 mld dol.
- Wydawcy, zwłaszcza regionalni, mają rozbudowane działy sprzedaży, bazy danych i relacje z małymi firmami, czyli grupą docelową "grouponów" - zgadza się Krzysztof Kowalczyk, szef i właściciel firmy inwestycyjno-doradczej UBiK Consulting. I dodaje, że w tej samej sytuacji są wydawcy książek telefonicznych znajdujący się pod ostrzałem serwisów geolokalizacyjnych, jak np. Google Maps czy Zumi.pl.
Piotr Strzałkowski, prezes firmy Pkt.pl - Polskie Książki Telefoniczne, przyznaje, że przedstawiciele firm sprzedających kupony przez internet często proponują współpracę. - Żeby załatwić zniżkę z restauracją czy fryzjerem, trzeba posłać tam przedstawiciela handlowego. Na razie mamy ich znacząco więcej niż serwisy internetowe - podkreśla. Właściciel Pkt.pl - firma European Directories - zamierza stworzyć własny serwis zakupów grupowych we współpracy z firmą informatyczną. - Być może wystartuje to w kilku krajach jednocześnie. W Polsce jesteśmy na etapie analiz ekonomicznych - mówi Piotr Strzałkowski, prezes Pkt.pl.
Chętnych do sprzedaży zniżek przez internet jest dużo więcej. Nad własnym serwisem zakupów grupowych pracuje także Allegro.pl. Michał Olszewski z TFI Opera uważa, że na polskim rynku jest miejsce dla dwóch-trzech serwisów tego typu. - Przy czym wydaje mi się, że jedynie wydawcy książek telefonicznych mogliby szybko skopiować pomysł Groupona na biznes. W przypadku firm z innych branż byłoby to jedynie uzupełnienie ich działalności - uważa.
-
Nawet Allegro chce mieć swojego Groupona
ulanzalasem
19.02.11, 12:39
Aż tak dużo jest chętnych za masaże, spa i inne babskie głupoty? W ostateczności jakiś pokój w terminie do którego trzeba się dostosować, ale głupoty jak przejażdżka "super szybkim »
Pobierz aplikację Wyborcza.biz na:









