Biznes Ludzie Pieniądze

Rewolucja śmieciowa: kto jest za, kto przeciw? I dlaczego?

war
21.02.2011 , aktualizacja: 28.02.2011 20:20
A A A Drukuj
Minister środowiska chce oczyścić Polskę ze śmieci i uchronić ją od unijnych sankcji. By to zrobić, musi wywrócić do góry nogami rynek odpadów. I tego właśnie boją się przedsiębiorcy
Minister środowiska Andrzej Kraszewski (z prawej): - Jeśli nie uchwalimy nowej
ustawy o odpadach, Polskę zasypie góra śmieci, zupełnie jak Neapol
Fot. BARTOSZ BOBKOWSKI
Minister środowiska Andrzej Kraszewski (z prawej): - Jeśli nie uchwalimy nowej ustawy o odpadach, Polskę zasypie góra śmieci, zupełnie jak Neapol


Czytaj komentarz Artura Włodarskiego: "Rewolucja śmieciowa: jestem za, a nawet bardzo"

Boją się, że wypadną z gry. Że gdy gminy wezmą odpady na siebie (teraz o losach swoich śmieci decydują mieszkańcy), garstka dużych firm wyprze ławice małych, skazując je na zagładę. Dlatego przedsiębiorcy nie chcą "rewolucji", a wrogiem numer jeden uczynili ministra środowiska. A kiedy spostrzegli, że śmiałe ministerialne plany mogą liczyć na sejmową aprobatę, Związek Pracodawców Gospodarki Odpadami oraz Pracodawcy RP rozpoczęły walkę o obecność w mediach, które ich zdaniem "promują tylko rządowy punkt widzenia". Obawy, uwagi i zastrzeżenia przedsiębiorców do nowej ustawy odpadowej można sprowadzić do siedmiu punktów. Do każdego ustosunkowuje się minister środowiska Andrzej Kraszewski. Czyja racja zwycięży? Ministra, który "walczy o czystą Polskę", czy przedsiębiorców, którzy, jak twierdzą, "walczą o przetrwanie"?



Przedsiębiorcy: Władza publiczna chce zawłaszczyć rynek odpadów warty 5 mld zł rocznie. Chce wyrugować z niego prywatnych przedsiębiorców. Chce mieć swoje spółeczki, w których będzie mieszać etatami. To jest sedno tej reformy i całego sporu.

Minister środowiska Andrzej Kraszewski: Ktoś myli środki z celami. Zobaczmy, jak czysto jest w Niemczech, Szwecji i Szwajcarii. Chcemy, by i u nas było podobnie. I będzie. Warunek - musimy wdrożyć taki sam model gospodarki odpadami. Model, w którym za gospodarkę odpadami komunalnymi odpowiada gmina. Wtedy stanie się jasne, kto na terenie gminy odpowiada za czystość, kto odbiera odpady i co się z nimi dzieje. Bo chodzi nie tylko o to, by odpady odbierać, ale też, by trafiały tam, gdzie powinny. Czyli przede wszystkim do sortowni i odzysku, a nie na wysypiska, jak dotąd. Chcemy, żeby system był prosty, przejrzysty, szczelny i łatwy do kontrolowania. Gminy będą mieć możliwość sterowania strumieniem odpadów, by zniknęły z naszego krajobrazu. I to jest sedno tej reformy. To jest jej cel.

Przedsiębiorcy: Rząd, a w tym wypadku minister środowiska, chce ograniczyć wolny rynek. Efekt? Zdrową konkurencję zastąpi monopol. Gminy będą masowo tworzyć własne spółki i powierzać im odpady bez przetargu.

Minister Kraszewski: Przeciwnie, reforma poszerzy rynek dla przedsiębiorców. Gminy mają tylko organizować system - nie będą wykonawcą usług, nie one będą odbierać odpady. A kto?

Wszystkie gminy w Polsce (blisko 2,5 tysiąca) ogłoszą przetargi, do których przystąpią jak równy z równym przedsiębiorcy i dawne zakłady gminne (przekształcane w spółki prawa handlowego obligatoryjnie, jeśli będą chciały wystartować w przetargu). To oznacza ostrą konkurencję wśród firm. Większą niż dotąd. Nigdy wcześniej firmy nie miały takiej szansy na zdobycie zleceń i funkcjonowania na stabilnym rynku. Z takim kierunkiem przygotowanych zmian zgadzają się największe organizacje branżowe - PIGO (Polska Izba Gospodarki Odpadami) i KIGO (Krajowa Izba Gospodarki Odpadami).

Przedsiębiorcy: Jest oczywiste, że warunkach monopolu ceny będą rosły, a jakość nie. Monopol gminy mocno podroży funkcjonowanie systemu, uczyni go mało konkurencyjnym i nieefektywnym - przykład Neapolu zasypanego górą śmieci powinien być dla nas przestrogą

Minister Kraszewski: Nie będzie monopolu, bo nowy system gwarantuje konkurencyjność. Jakość obsługi mieszkańców wzrośnie, bo wymusi to gmina, która będzie zatrudniała firmy, a w umowach określała kary umowne. Każda firma chcąca wygrać przetarg będzie musiała złożyć lepszą ofertę niż czyhająca na to samo zlecenie konkurencja, i to z całego kraju!

Tam, gdzie ten system już działa (bo gminy wygrały referendum), ceny są niższe, niż były. Ale bezpieczne, ekologiczne przetwarzanie odpadów kosztuje. O tym też trzeba pamiętać. Pytanie o Neapol? Neapol będziemy mieli w Polsce, jeśli tej ustawy nie uchwalimy.

Przedsiębiorcy: Konsekwencje oddania władzy gminom będą zatrważające. Trzeba będzie zatrudnić armię urzędników - może 6, może 10 tys. - koniecznych do uruchomienia, nadzoru i egzekwowania systemu. Komunalne spółki będą musiały mieć rady nadzorcze i zarządy, a więc sekretariaty, samochody służbowe i całą niezbędną infrastrukturę.

Minister Kraszewski: Gminy zatrudnią zewnętrzne firmy. System nie będzie wymagał powoływania nowych etatów w gminach, a zwłaszcza dodatkowych spółek. Przeciwnie, część dotychczasowych zakładów komunalnych zamieni się w spółki prawa handlowego.

Przedsiębiorcy: Na dodatek nieuniknione okażą się roszczenia odszkodowawcze wobec skarbu państwa oraz odpływ inwestycji prywatnych z tego sektora.

Minister Kraszewski: System, w którym gmina zbiera pieniądze za śmieci i zatrudnia firmy, które dbają o porządek, już funkcjonuje w kilkunastu gminach w Polsce. I nie ma żadnych roszczeń wobec skarbu państwa.

Przedsiębiorcy: Tak, obecny system gospodarki odpadami nie działa idealnie. Ale wynika to głównie z gnuśności lokalnych władz. Gminy mogą kontrolować, czy jest umowa, i nakładać sankcje, ale tego nie robią.

Minister Kraszewski: Żadna kara nie zmusi człowieka do uczciwego zachowania, jeśli mu się to nie opłaca. Blisko 20 proc. Polaków, a te dane mogą być mocno zaniżone, w ogóle nie płaci za wywóz odpadów i spala je w domowych piecach lub porzuca w lesie. To nie jest skaza dobrze funkcjonującego systemu. Cały system jest zły. Istotą nowego powinny być zachęty i społeczna akceptacja dla prawa. Dlatego gminy będą mogły stwarzać preferencyjne warunki tym mieszkańcom, którzy będą segregować odpady.

Przedsiębiorcy: Co my, przedsiębiorcy, postulujemy w zamian? Należy uszczelnić już istniejące mechanizmy zbierania, przetwarzania, recyklingu i odzysku śmieci. Niech gminy lepiej nadzorują obecny system kontroli. Tak będzie prościej i taniej.

Minister Kraszewski: Kontrolowanie każdego i na każdym etapie - to wymagałoby armii urzędników. W nowym systemie fałszowanie dokumentów będzie łatwe do wykrycia (gmina będzie obsługiwana przez ograniczoną liczbę firm), a o karze za niedotrzymanie umowy zadecyduje nie sąd, ale sama gmina (m.in. na podstawie zapisanej w ustawie kary umownej). Poza tym potrzebujemy szybkiej naprawy systemu, nim dosięgną nas unijne kary za bałagan w odpadach.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    72 głosy