- Cóż za rozczarowanie! Sądziliśmy, że prezydent podpisze ustawę dotyczącą Icesave - powiedziała islandzka premier Johanna Sigurdardottir. Tymczasem w niedzielę islandzki prezydent Olafur Grimsson zwołał drugie już referendum w sprawie Icesave. Islandczycy zdecydują w nim, czy zgadzają się na warunki spłaty zadłużenia względem Wielkiej Brytanii i Holandii, które powstało po upadku internetowego banku Icesave jesienią 2008 roku. W tych dwóch krajach Icesave miał około 340 tys. klientów. Skusił ich wysokim oprocentowaniem depozytów. Gdy upadł Landsbanki (właściciel Icesave), oszczędności swoich obywateli - w sumie około 3,9 mld euro - musiały zagwarantować rządy Wielkiej Brytanii i Holandii. Landsbanki został znacjonalizowany. Brytyjskie i holenderskie władze domagają się od islandzkiego rządu zwrotu pieniędzy.
Islandczycy w marcu zeszłego roku już raz powiedzieli "nie" warunkom spłaty zadłużenia. Od podpisania ustawy, która regulowała spłatę, prezydenta Grimssona odwiodło około 60 tys. podpisów (to niemal 20 proc. mieszkańców Islandii) zebranych przez organizację InDefence (In Defence of Iceland - W obronie Islandii). W referendum przeciwko spłacie zagłosowało aż 93 proc. indagowanych przy frekwencji sięgającej 60 proc.
Brytyjczycy i Holendrzy zgodzili się w zeszłym roku jeszcze raz usiąść do stołu rozmów. Sprzeciw społeczny się opłacił, bo islandzkiemu rządowi udało się wynegocjować zdecydowane złagodzenie warunków spłaty długu. Umowa sprzed roku przewidywała m.in. spłatę zadłużenia do 2024 r., a oprocentowanie "kredytu" ustalono na 5 proc. w skali roku. Nowe warunki wydłużyły spłatę zadłużenia na lata 2016-46 przy oprocentowaniu sięgającym 3 proc. w przypadku Holandii i 3,3 proc. w przypadku Wielkiej Brytanii. Wiadomo, że znaczna część zadłużenia ma być pokryta ze sprzedaży aktywów po upadłym Landsbanki - rząd szacuje, że koszt dla Islandii może być niższy niż 50 mld koron (312 mln euro).
Co się stanie, jeśli i tym razem Islandczycy sprzeciwią się warunkom spłaty? - Nie sądzę, by była duża szansa na to, że Wielka Brytania i Holandia zechcą ponownie renegocjować umowę - powiedziała premier Sigurdardottir. Opóźnienia z załatwieniem sprawy długów po Icesave spowodowały już przesunięcia w wypłacie pomocy finansowej w ramach wartej 4,6 mld dol. pożyczki od Międzynarodowego Funduszu Walutowego na ratowanie islandzkiej gospodarki. Niektórzy eksperci sądzą, że (o ile nie uda się dojść do porozumienia) Wielka Brytania i Holandia mogą zablokować wejście Islandii do Unii Europejskiej. Latem rozpoczęła ona negocjacje akcesyjne.
Leszek Baj: W zeszłym roku wzywaliście do głosowania na "nie" w referendum. Posłuchało was 93 proc. uczestniczących w referendum Islandczyków. Czy nowe porozumienie z Wielką Brytanią i Holandią jest lepsze?
Eir~kur S. Svavarsson - adwokat, jeden z założycieli organizacji In Defence of Iceland: - Tak, jest lepsze. Przede wszystkim przewiduje zdecydowanie niższe stopy procentowe, po których spłacany jest dług po Icesave. Ale cały czas ryzyko związane ze spłatą zadłużenia po Icesave leży wyłącznie po stronie Islandczyków.
My jako organizacja InDefence zaproponowaliśmy w styczniu jedną jedyną poprawkę do prawa przyjętego przez islandzki parlament. Dotyczyła podziału aktywów po banku Landsbanki i nie byłaby wielkim wyrzeczeniem dla strony brytyjskiej i holenderskiej. Przekazaliśmy parlamentowi 65-stronicowy dokument z naszą argumentacją. Gdyby parlament ją wziął pod uwagę, to poparlibyśmy nowe rozwiązanie. Ale poprawka nie została uwzględniona.
Co się teraz stanie?
- Jeśli prezydent odmawia podpisania jakiejś ustawy, to zgodnie z konstytucją prawo wchodzi w życie warunkowo. Jest uzależnione od decyzji narodu podjętej w referendum. Referendum musi się odbyć w ciągu dwóch miesięcy. Teraz rząd będzie miał czas na przekonanie obywateli, że to porozumienie jest najlepsze z możliwych. Musi pokazać też, jakie będą jego konsekwencje.
Będziecie znowu zachęcali Islandczyków do głosowania na "nie"?
- Przede wszystkim będziemy zbierali informacje na temat porozumienia i przedstawiali je obywatelom. Na razie nie ma decyzji, czy InDefence będzie prowadziło kampanię na "tak" czy "nie". Mam nadzieję, że przez najbliższe tygodnie będzie można dyskutować o spłacie zadłużenia na bazie argumentów, a nie emocji. Ludzie muszą wiedzieć, że to porozumienie jest niezwykle istotne dla nas, ale i dla naszych dzieci.