Linie lotnicze w przyszłości będą skazane na współpracę z kolejami. Coraz więcej krajów rozbudowuje bowiem sieć kolei dużych prędkości, po których pociągi mkną 300 km/godz. Kolej staje się coraz bardziej konkurencyjna. Szybkimi pociągami bardziej opłaca się jeździć, niż latać samolotami, gdy odległość nie przekracza 600-800 km.
- Linie lotnicze powinny szukać współpracy z szybkimi kolejami - ocenił kilka miesięcy temu Liu Shaoyong, szef linii lotniczych China Eastern Airlines. W Chinach to szczególnie ważne, bo sieć kolei dużych prędkości (powyżej 200 km/godz.) już ma ponad 7,5 tys. km. Linii na 350 km/godz. jest już niemal 2,2 tys. km. W sumie sieć szybkich linii kolejowych ma w 2012 r. liczyć 12 tys. km i 16 tys. w 2020 r.
Także Europa rozbudowuje szybką kolej. Plan jest taki, by za 20-30 lat kraje UE łączyła sieć, po której pociągi będą jeździły nawet 300 km/godz. Już teraz kolej odebrała pasażerów liniom lotniczym, np. pomiędzy Paryżem a Londynem czy pomiędzy Madrytem i Barceloną.
- Konkurencja linii lotniczych z koleją pomiędzy niemieckimi miastami i w Europie trwa od lat - mówi "Gazecie" Karsten Benz, wiceprezes Lufthansy ds. sprzedaży. Dlatego linie te zdecydowały się na współpracę z Deutsche Bahn. - Przykładowo pomiędzy Frankfurtem i Kolonią mamy wspólny produkt z Deutsche Bahn. Przestaliśmy latać pomiędzy tymi miastami, bo pociąg z lotniska we Frankfurcie do centrum Kolonii jedzie niecałą godzinę - mówi Benz. I dodaje, że możliwe jest tworzenie kolejnych wspólnych połączeń. Choć ciągle są przeszkody do pokonania - np. związane z odprawą bagażu czy odprawą celną.
Pociąg widoczny w systemie rezerwacyjnym linii lotniczych to coraz bardziej powszechny widok. Ostatnio współpracę nawiązali przewoźnik lotniczy Virgin Atlantic i operator szybkiej kolei Eurostar. Chcą oni dowozić pasażerów do Londynu z Paryża, Lille czy Brukseli. Na tej zasadzie opiera się też współpraca amerykańskich linii Continental i kolei Amtrak oraz pochodzących z Hongkongu linii Cathay Pacific i francuskich kolei SNCF czy Air France i SNCF. - Podróżny najpierw leci samolotem na lotnisko Charles'a de Gaulle'a w Paryżu, gdzie po wygodnej przesiadce na lotniskowej stacji szybkiej kolei kontynuuje podróż do francuskich miast wpisanych w siatkę połączeń TGV - mówi Dominik Boniecki, menedżer produktów informatycznych dla lotnictwa w firmie Comarch. - Członkowie programów lojalnościowych Air France i Cathay Pacific otrzymują mile także za część podróży z wykorzystaniem kolei.
Czy podobna współpraca jest możliwa w Polsce? Przedstawiciele LOT i PKP InterCity dyplomatycznie mówią, że "może w przyszłości".
- W Polsce ma to szansę na realizację dopiero wtedy, gdy zbudujemy połączenia kolejowe na lotniska i gdy będziemy mieli nowoczesny tabor - pociągi Pendolino - uważa Andrzej Massel, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za kolej. - Trudno sobie wyobrazić karykaturalną sytuację, by stary, 30-40-letni elektryczny zespół trakcyjny był oznaczony np. jako lot LO5815 - dodaje.
PKP InterCity chce kupić za blisko 1,5 mld zł 20 pociągów Pendolino. Umowa w tej sprawie może być podpisana w pierwszej połowie tego roku. Wcześniej jednak kolejarze muszą porozumieć się z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym w sprawie finansowania projektu, a zgodę na zawarcie wieloletniej umowy dotyczącej finansowania przewozów służby publicznej musi wyrazić Komisja Europejska.
- Zakup tego taboru to dokonanie dużego skoku - z jeżdżenia 160 km/godz. obecnie do nawet 230 km/godz. To zaczątek kolei dużych prędkości w Polsce - mówi Massel.