Firma w reakcji na swój błąd natychmiast wydała oficjalne oświadczenie z wynikami za 2010 rok.
Opublikowane w czwartek wyniki wskazują - jak napisał w piątek praski
dziennik ekonomiczny "Hospodá ské Noviny" - że zysk netto spółki spadł o 9 proc., do 47,19 mld koron. Całkowite dochody firmy wzrosły przy tym do 198,85 mld koron, a produkcja energii elektrycznej podniosła się o 2 proc.
Za pomyłkę odpowiada rzecznik przedsiębiorstwa Ladislav Krziż, który w czwartek za pośrednictwem poczty elektronicznej rozsyłał zaproszenia na konferencję prasową wyznaczoną na najbliższy poniedziałek. Przypadkiem do e-maila z zaproszeniem dodał niewłaściwy załącznik zawierający rezultaty spółki z 2010 roku. Krziż próbował jeszcze wiadomości wstrzymać, ale było już za późno.
EEZ naruszył w ten sposób podstawowe zasady spółek giełdowych - nie zadbał o to, aby gracze giełdowi istotne dane poznali w odpowiednim czasie. Standardy giełdy wymagają, aby firma swoje rezultaty ogłaszała w zapowiedzianym terminie. W wyniku pomyłki osoby, które otrzymały wyniki wcześniej, mogły wykorzystać dane w transakcjach.
Narodowy Bank Czeski (CNB), czuwający nad rynkiem kapitałowym w Czechach, może nałożyć na przedsiębiorstwo karę do 10 mln koron. Specjaliści giełdowi nie wykluczają jednak, że EEZ kary uniknie, gdyż nie chodzi tu o żaden insider trading, a e-mail z wynikami trafił do wszystkich zainteresowanych. Nie doszło również do żadnych spekulacji.