Spożycie alkoholu w Irlandii spada od lat. Kryzys finansowy skutecznie zatrzymał Irlandczyków w domu. Sprzedaż Guinnessa w Irlandii i Irlandii Północnej w ciągu sześciu miesięcy do końca grudnia 2010 roku spadła o 8 proc. w skali roku, w tym samym czasie spożycie piwa spadło o 6 proc. Dla dużych browarów w Irlandii problemem jest ponadtrzynastoprocentowe bezrobocie, perspektywa kolejnych cięć rządowych, a także nowe podejście młodzieży do picia alkoholu.
- Młodzi ludzie rzadziej piją w pubach. Idą do sklepu, kupują skrzynkę piwa, upijają się w domu, a później idą do nocnych klubów. Tak jest prościej -
tłumaczy "WSJ" Keith O'Neill z Seven Oaks Hotel. Kufel guinnessa w lokalu kosztuje średnio 3,91 euro. Zdaniem barmanów młodsi klienci coraz częściej decydują się na lżejsze piwa lub cydr.
Dla Diageo, właściciela marki, rynek irlandzki nadal pozostaje niezwykle istotny. Sprzedaż Guinnessa stanowi zwykle ok. 12 proc. z 9,78 mld funtów uzyskanych z całkowitej sprzedaży netto grupy. Sprzedaż w samej Irlandii stanowi 20 proc. całkowitej sprzedaży Guinnessa. Dlatego między innymi Diageo nadal walczy o miejscowego klienta, otwierając nowe browary, tworząc nowe miejsca pracy czy sponsorując rozgrywki w rugby czy hurlingu.
W ciągu ostatnich sześciu miesięcy ubiegłego roku sprzedaż tego ciemnobrązowego piwa spadła na całym świecie o 1 proc. Silny wzrost odnotowano tylko w Afryce, co pomogło zrekompensować słabe wyniki w Wielkiej Brytanii i Irlandii.