- Bank Bangladeszu zwolnił Muhammada Yunusa z obowiązków dyrektora zarządzającego Grameen Banku - poinformował we wtorek Muzammel Huq, mianowany przez rząd Bangladeszu szef Grameen Banku. W tej informacji nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że to Muhammad Yunus 30 lat temu założył Grameen Bank, instytucję finansową, która oferuje mikropożyczki dla najbiedniejszych, i za swoją działalność otrzymał w 2006 r. Pokojową Nagrodę Nobla.
Nie wiadomo, jakie są powody dymisji. Według oficjalnej wersji Yunusa zwolniono, ponieważ 11 lat temu bank centralny, któremu częściowo podlega Grameen Bank, nie zaakceptował jego kandydatury na stanowisko szefa stworzonej przez niego instytucji. Były już dyrektor miał też złamać prawo emerytalne, zgodnie z którym 60-latkowie przechodzą na emeryturę. On sam pełnił funkcję dyrektora w wieku 70 lat.
Jednak media spekulują, że dymisja jest efektem sporu pomiędzy szefem Grameen Banku a premier Bangladeszu Sheikh Hasiną.
Kłótnia pomiędzy nimi ciągnie się od co najmniej 2007 r., kiedy to Yunus postanowił założyć własną partię polityczną. W ostatnich miesiącach spór przybrał na sile, a uczestnicy nie przebierali w słowach. Premier i podlegli jej urzędnicy nazywali Yunusa tchórzem, który wysysa krew z biednych, traktuje ich niczym króliki doświadczalne, a sam Grameen Bank jak prywatny folwark. W listopadzie pokazano film dokumentalny o możliwej defraudacji pieniędzy otrzymanych z Norwegii. Wprawdzie Norwegia twierdzi, że nic takiego nie miało miejsca, ale mimo to rząd Bangladeszu wszczął śledztwo przeciwko Yunusowi.
Z kolei Yunus zarzuca politykom w Bangladeszu, że pracują tylko dla pieniędzy, oraz powtarza, że wszystkie oskarżenia wobec niego mają podłoże polityczne.
Najprawdopodobniej dymisja Yunusa nie będzie dobrze przyjęta w świecie. Już wcześniej środowisko międzynarodowe, m.in. była prezydent Irlandii Mary Robinson, broniło bankiera ubogich przed atakami bangladeskiego rządu . Sam Yunus zaskarżył w czwartek decyzję banku centralnego do sądu i przyszedł normalnie do pracy w siedzibie banku w mieście Dhaka.
Sama idea mikropożyczek coraz częściej jest wypaczana. W jednym z największych indyjskich stanów Andhra Pradesh ponad 90 proc. mikrokredytobiorców podjudzonych przez polityków przestało spłacać długi.
Coraz więcej osób wpada w spiralę zadłużenia co prowadzi do tragicznych konsekwencji. Według "The Economist" tylko do grudnia zeszłego roku 57 kobiet popełniło samobójstwosamójstwo, bo zostały osaczone przez wierzycieli. - Jesteśmy przerażeni sytuacją na rynku mikrokredytów - mówił Sunand K. Mitra z Axis Bank biorący udział w panelu na Indyjskim Szczycie Ekonomicznym na początku listopada.