Omówienie pierwszych dwóch dni wizyty polskiego szefa MSZ w Waszyngtonie, która obyła się 1-2 marca, można mieć już za 99 zł. Taką cenę wyznaczył za swoją pracę Tadeusz Zachurski, korespondent Polskiego Radia w USA. Wystawił ją na sprzedaż w serwisie internetowym Pressmart.pl, określającym się jako pierwsza w Europie elektroniczna giełda tekstów autorskich.
Giełda dla dziennikarzy
- Gazety mają coraz uboższe zespoły, a dziennikarzy poszukujących pracy jest coraz więcej. Myślę, że to może być miejsce, gdzie spotykają się interesy różnych uczestników rynku - mówi Ewa Wilcz-Grzędzińska, do niedawna wicenaczelna "Dziennika Gazety Prawnej", a dziś udziałowiec serwisu. Jej wspólnikami są Dariusz Pałęcki oraz Tomasz Wróblewski, aktualny naczelny "Dziennika Gazety Prawnej". - Nie zajmuję się tym serwisem, robiłem to pół roku temu - mówi Wróblewski. Kierowana przez niego gazeta zlikwidowała działy sportu i kultury, zmieniając profil na prawno-ekonomiczny, a on sam w rozmowie z branżowym miesięcznikiem "Press" przyznał, że dalsze cięcia zespołu musiałyby odbić się na zawartości tytułu. Co o udziałach naczelnego "Dziennika Gazety Prawnej" sądzi jego pracodawca? - Nie będę komentował tego w żaden sposób - ucina Marcin Malinowski, rzecznik Grupy Infor wydającej wraz z niemieckim Ringier Axel Springer "Dziennik Gazetę Prawną".
W założeniu Pressmart.pl ma ulżyć gazetom i serwisom internetowym cierpiącym właśnie na brak zawartości. - Redakcja robi dodatek i widzi, że brakuje jej komentarza, tekstu poradnikowego czy analizy. Umieszcza zamówienie w serwisie i podaje cenę, a dziennikarz odpowiada na zamówienie. Ponadto redakcje regionalne mogą sprzedawać tu gotowe teksty, które dotychczas ukazały się tylko na jednym obszarze, a mogą być interesujące dla tytułów z innych miast - tłumaczy zasady działania Pressmartu. I dodaje, że tak samo agencje reklamowe czy samorządy mogą zlecać autorom teksty marketingowe. Pressmart.pl ma utrzymywać się z prowizji w wysokości 15 proc. od każdej transakcji. Do tej pory kilkudziesięciu autorów wystawiło tam na sprzedaż ponad 170 materiałów.
Udziałowcy Pressmartu nie zdradzają, kiedy ich giełda ma zacząć zarabiać na siebie. Kapitał założycielski spółki wynosi 5,1 tys. zł. Kolejne 421,4 tys. zł z funduszy unijnych przyznała jej na trzy lata Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.
I fotoreporterów
Photoo.pl robi to samo, ale swoje usługi kieruje do fotoreporterów. Leszek Wdowiński, dyrektor zarządzający Photoo i fotoreporter z wieloletnim stażem, przyznaje, że kierowane przez niego przedsięwzięcie ma wszelkie cechy agencji fotograficznej. - Ale zasada współpracy z fotografami jest zupełnie inna. Tradycyjna agencja ma ogromne zbiory, ich przeszukanie zajmuje sporo czasu. My wyszliśmy z założenia, że fotografowie sami wiedzą, które z ich zdjęć są najlepsze i mogą oferować je zleceniodawcom bezpośrednio - mówi Wdowiński. Podobnie jak w przypadku Pressmart.pl redakcje będą mogły zarówno kupować gotowe zdjęcia, jak i dawać zlecenia, podając termin wykonania. - Jeśli fotograf był świadkiem jakiegoś wyjątkowego wydarzenia, a na miejscu nie było żadnego innego, będzie mógł wystawić swoje zdjęcia u nas na aukcji - dodaje Wdowiński. Na razie rejestrować się w serwisie mogą tylko profesjonaliści, a selekcji dokonuje osobiście dyrektor zarządzający. Do tej pory przyjął już ponad 30 fotografów.
Photoo chce utrzymywać się z prowizji, pobierając od każdej transakcji 30 proc. jej wartości. Resztę otrzyma sprzedający. Zdjęcie na pół strony dla dziennika o nakładzie 500 tys. egzemplarzy kosztuje w Photoo ok. 175 zł. - W porównaniu z tym, co się dzieje na rynku agencyjnym, jest to stawka przyzwoita. Życzę im powodzenia - mówi Borys Skrzyński, przewodniczący Klubu Fotografii Prasowej przy Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich.
Michał Broniatowski, prezes spółki Mount Tarango prowadzącej serwis, liczy na to, że Photoo osiągnie rentowność operacyjną "w ciągu kilku miesięcy". Broniatowski wcześniej rozwijał zagraniczne placówki agencji Interfax, a obecnie zasiada w radzie nadzorczej TVN. Poza Leszkiem Wdowińskim udziałowcami serwisu są: Zofia Broniatowska, Daniel Kowalik oraz Dominika Sokołowska.
Amatorzy chcą zaistnieć
Internet podkopał tradycyjny model działalności prasy i agencji fotograficznych, zalewając redakcje materiałami wykonanymi przez armię amatorów. W efekcie profesjonalne teksty dziennikarskie oraz zdjęcia zaczęły tanieć, bo - mając coraz szerszy wybór materiałów - zleceniodawcy decydowali się na tańsze. - Amatorzy nie do końca zdają sobie sprawę, że wykonują konkretną pracę, za którą powinno się otrzymywać pieniądze. Jednak oni chcą zaistnieć, a nie zarobić - mówi Borys Skrzyński, przewodniczący Klubu Fotografii Prasowej przy SDP.
Broniąc się przed tym trendem, agencja Getty Images, która jest największym dostawcą materiałów fotograficznych dla branży reklamowej, musiała zapłacić 50 mln dol. za serwis internetowy iStockphoto, który za grosze udostępniał firmom i redakcjom bank zdjęć liczący setki tysięcy pozycji. Z kolei wydawca amerykańskiego dwutygodnika "Forbes" przejął serwis True/Slant, na którym profesjonalni dziennikarze mogą prowadzić blogi i zarabiać na reklamach.