Prawnicy gwiazdy popu wysłali do właściciela londyńskiej lodziarni The Icecreamists list, w którym grożą mu pozwem sądowym, o ile nie zmieni nazwy produkowanych przez siebie lodów - Baby Gaga. Pikanterii całej sprawie dodaje to, że są to lody o smaku... mleka z piersi młodej matki - pisze Reuters.
Właściciel lodziarni Matt O'Connor broni się przed zarzutami, że skopiował pseudonim znanej artystki, wymyślając nazwę lodów. - To po prostu zazwyczaj pierwsze słowo, które wypowiada dziecko, i nie jest to związane z Lady Gagą - powiedział, dodając, że gwiazda pop wysyłała pod jego adresem groźby. - Mówiła, że doprowadzi mnie do bankructwa i przejmie cały mój majątek - mówi O'Connor. Prawnicy Lady Gagi nie chcieli komentować całej sprawy.
To kolejny skandal związany z lodziarnią w centrum Londynu, która kilka tygodni temu zaczęła sprzedawać lody o smaku mleka z piersi matki. Lody powstają z połączenia wanilii i aromatu cytrynowego ze świeżym mlekiem, które dostarcza do lodziarni 15 karmiących matek. Lody cieszą się dużą popularnością, choć nie są tanie - cena porcji to 14 funtów.
W ubiegłym tygodniu brytyjski odpowiednik sanepidu skonfiskował całą partię lodów do badań z powodu obaw o konsekwencje ich spożywania dla zdrowia, jednak w środę wystawił w tej sprawie pozytywną opinię. Dzięki całej sprawie lodziarnia w londyńskim Covent Garden zyskała dużą reklamę, jednak O'Connorowi najwyraźniej to nie wystarcza. Jak przyznał w rozmowie z Reutersem, rozważa podanie brytyjskiego regulatora do sądu, ponieważ, jak tłumaczy, konfiskata jego produktu mogła negatywnie wpłynąć na reputację lodziarni.