Wczoraj premier Norwegii Jens Stoltenberg przedstawił nowe plany eksploatacji podmorskich złóż ropy naftowej i gazu w rejonach arktycznych. Władze w Oslo postanowiły, że do 2013 r. wstrzymają badania nad wpływem na środowisko eksploatacji złóż przy Lofotach na północy kraju. To oznacza zamrożenie co najmniej na kilka lat przygotowań do eksploatacji złóż, które kryją 3,4 mld baryłek ropy - połowę obecnych zasobów Norwegii.
Norwescy nafciarze nie kryli zawodu. - Lofoty to najbardziej atrakcyjny obszar poszukiwania złóż, gdzie najszybciej można rozpocząć wydobycie - stwierdziła Gro Braekken, dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Norweskiego Przemysłu Naftowego. A koncern Statoil ostrzegł, że bez dostępu do nowych złóż produkcja ropy i gazu w Norwegii mocno spadnie po 2020 r.
Zdaniem analityków władze w Oslo podjęły polityczną decyzję. Wierceniom w pobliżu Lofotów sprzeciwiali się ekolodzy i sprawa ta była głównym przedmiotem sporów między Partią Pracy premiera Stoltenberga i koalicjantami z partii Socjalistycznej Lewicy i Partii Centrum. - Brak porozumienia oznaczałby koniec czerwono-zielonej koalicji - powiedział Bernt Aardal z norweskiego Instytutu Badań Społecznych, cytowany przez agencję Reuters.
Zakazując wierceń koło Lofotów, władze w Oslo postanowiły za to popierać eksploatację złóż na akwenach Morza Barentsa, które Norwegia dostanie po ratyfikacji umowy granicznej z Rosją. W zeszłym roku premier Jens Stoltenberg i prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew podpisali umowę o wyznaczeniu granicy na wodach Morza Barentsa o powierzchni 175 tys. km kw., o które Moskwa spierała się z Oslo od 40 lat. Przed miesiącem parlament Norwegii ratyfikował tę umowę graniczną. A rosyjski parlament ma ją ratyfikować w ciągu miesiąca - zapowiedział w zeszłym tygodniu w Kaliningradzie szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Dopiero wtedy będzie można znieść moratorium na poszukiwanie złóż na spornych dotąd akwenach, obowiązujące od 30 lat. Kiedy rozpoczną się wiercenia na Morzu Barentsa po ratyfikacji norwesko-rosyjskiej umowy? - Zwykle potrzeba na to dwóch-trzech lat od podjęcia decyzji - powiedział norweski minister ropy Ola Borten Moe. Ale minister środowiska Erik Solheim uważa, że po raz pierwszy ropa lub gaz z Morza Barentsa popłynie najwcześniej za 10 lat.
Moskwa liczy na to, że Morze Barentsa zostanie przede wszystkim obszarem współpracy firm energetycznych z Rosji i Norwegii. - Ta umowa stworzy dodatkowe warunki do realizacji wspólnych projektów gospodarczych - powiedział premier Rosji Władimir Putin, przedstawiając pod koniec stycznia swojemu rządowi umowę z Norwegią.
Dla Gazpromu to szansa na nauczenie się od Norwegów techniki eksploatacji podmorskich złóż. Rosyjski koncern już zapowiedział, że pojawi się na norweskich złożach nie tylko w Arktyce, lecz także na Morzu Północnym. W czwartek Gazprom podpisał porozumienie o przejęciu udziałów w złożach na Morzu Północnym od niemieckiego koncernu BASF. W zamian ten główny niemiecki sojusznik Gazpromu dostanie udziały w złożach na Syberii.