Biznes Ludzie Pieniądze

Galliano nie w modzie

Magdalena Żakowska
14.03.2011 , aktualizacja: 13.03.2011 20:11
A A A Drukuj
Dom mody musi dziś zmierzyć się z kryzysem finansowym, który wywołał antysemicki incydent projektanta Johna Galliano. Ale problemy Diora zaczęły się dużo wcześniej
Inspirują mnie czasy ekstrawagancji, dekadencji i przełomów - mówił John Galliano w The Wall Street Journal
Inspirują mnie czasy ekstrawagancji, dekadencji i przełomów - mówił John Galliano w The Wall Street Journal
"Kocham Hitlera". "Ludzie tacy jak wy powinni zginąć zagazowani". Tak według kilku świadków w nocy z 24 na 25 lutego projektant John Galliano miał się zwrócić do gości modnego paryskiego baru La Perle. W internecie krąży nagranie (na razie nie potwierdzono jego autentyczności) podobnego incydentu z udziałem projektanta w grudniu zeszłego roku. Bernard Arnault, właściciel koncernu LVMH, do którego należą m.in. marki Dior, Givenchy, Fendi, Celine, Louis Vuitton i TAG Heuer, nie miał wyjścia - z dnia na dzień zwolnił Galliano z funkcji dyrektora kreatywnego domu mody Dior.

Galliano od dwóch tygodni przebywa na odwyku w słynnym ośrodku The Meadows w Arizonie. Jego proces rozpocznie się pod koniec kwietnia. We Francji za antysemickie wypowiedzi grozi mu do sześciu miesięcy więzienia i ponad 22 tys. euro grzywny.

Pierwsze skutki afery z antysemickimi wypowiedziami projektanta można było obserwować już kilka dni później, podczas oscarowej gali w Los Angeles. Co najmniej cztery gwiazdy miały przejść po czerwonym dywanie w kreacjach Diora, m.in. Natalie Portman, która jest nową twarzą marki, i Charlize Theron, muza Galliano, od lat związana kontraktem reklamowym z Diorem. Obie odmówiły. Portman, która urodziła się w Izraelu, a jej dziadkowie zginęli w obozie zagłady, wygłosiła oświadczenie: "Słowa Galliano są obrzydliwe. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego". I pozowała do zdjęć w sukience Rodarte. Charlize Theron wybrała Versace. Tylko Sharon Stone i Nicole Kidman miały na sobie sukienki Galliano. Dla Diora średnia oscarowa to osiem-dziesięć kreacji, dwie to porażka przekładająca się na realne finansowe straty liczone w setkach tysięcy dolarów.

Jednak problemy domu mody Dior zaczęły się na długo przed antysemickim incydentem Galliano. Sprzedaż ubrań i akcesoriów tej marki stanowi tylko 4 proc. zysków operacyjnych koncernu LVMH. Dla porównania: Luis Vouitton to aż 45 proc. zysków. Dior zarobił co prawda w zeszłym roku 3,3 mld zł, ale LV zarobił 22 mld i jest jedną z najlepiej zarabiających marek w świecie mody, z najdłuższą listą gwiazdorskich klientów.

Geniusz, który spopularyzował Diora

John Galliano naprawdę nazywa się Juan Carlos Antonio Galliano. Urodził się w 1960 r. w Gibraltarze w katolickiej rodzinie (jego rodzina ze strony matki pochodzi od sefardyjskich Żydów). Ma dwie siostry. Jego ojciec był hydraulikiem. Matka - tancerką flamenco. Kiedy miał sześć lat, wraz z rodziną wyemigrował i zamieszkał w robotniczej dzielnicy Londynu.

Galliano sławę zyskał jeszcze jako uczeń prestiżowej londyńskiej szkoły Central Saint Martins College of Art and Design. Podczas egzaminu końcowego w 1984 r. szkolne korytarze zamienił w paryskie ulice z czasów rewolucji francuskiej. Tak teatralnego, niepraktycznego i zachwycającego pokazu dawno nie było. Ubrania, które wtedy zaprojektował, można było nosić na lewej i prawej stronie, do góry nogami; nie były ani kobiece, ani męskie. To była rewolucja. Dostał najwyższą z możliwych ocen, a kolekcję w całości kupił i sprzedał modny londyński butik Browns. "Miałem zawieźć całą kolekcję do Brownsa, a nie stać mnie było nawet na taksówkę. Musiałem zrobić zbiórkę w szkole! W Brownsie pomagałem rozwieszać moje ciuchy i wtedy zobaczyłem za szybą Dianę Ross. Weszła i kupiła jeden z moich płaszczy. Nigdy później nie byłem z siebie taki dumny" - wspominał projektant.

Galliano założył własną markę, ale nie poszedł na kompromis z komercyjnymi butikami. Nadal projektował ekstrawaganckie, drogie kostiumy. W 1989 r. zadebiutował na Paryskim Tygodniu Mody. Zachwycił krytyków, ale nie znalazł sponsorów. Cztery lata później był już bankrutem.

Nie byłoby wielkiego Johna Galliano, gdyby nie Anna Wintour, naczelna amerykańskiego miesięcznika "Vogue". Była tak zachwycona jego projektami, że zorganizowała mu zaplecze finansowe i pierwszych ważnych klientów. W październiku 1993 r. pokazał w Paryżu kolekcję "Księżniczka Lukrecja". Na wybiegu pojawiły się Kate Moss, Helena Christensen, Naomi Campbell, Christy Turlington, Linda Evangelista i Karen Mulder, czyli złota szóstka - najpiękniejsze i najdroższe supermodelki tamtych czasów. Wśród gości w pierwszym rzędzie miejsca zajęły m.in. Madonna, Kylie Minogue i Beatrice Rothschild. Krytycy byli zachwyceni. Od tego czasu przez kolejne dzisieć lat każdy jego pokaz nagradzano owacjami na stojąco.

W 1995 r. został dyrektorem kreatywnym Givenchy, pierwszym w historii brytyjskim projektantem kierującym francuskim domem mody haute couture (czyli szyjącym ubrania ręcznie, w pojedynczych egzemplarzach, często na zamówienie).

Rok później Bernard Arnault mianował go dyrektorem kreatywnym Diora. W Paryżu zawrzało: Brytyjczyk z klasy robotniczej na czele Diora!

Ale Arnault wiedział, co robi. Pierwsza kolekcja za dyrekcji Galliano ukazała się w 50. rocznicę istnienia tego domu mody. I odniosła wielki sukces. Kolejna była inspirowana estetyką paryskich kloszardów. Po raz pierwszy w historii Diora na wybiegu pojawił się dżins, skórzane motocyklowe kurtki i rozciągnięte podkoszulki w stylu vintage. Z dnia na dzień Dior stał się atrakcyjny dla młodych klientów, którzy do tej pory omijali jego butiki szerokim łukiem.

Kluby, mięśnie, papierosy

Specjalnością Galliano są suknie haute couture. Kosztują tyle, ile wielkie dzieła sztuki współczesnej. Jedna z najsłynniejszych kreacji projektanta - długa jedwabna suknia w kolorze czerwonego wina - miała 310 plisek, do jej uszycia wykorzystano 220 m kw. czarnej koronki i trzy rodzaje szwów. Do tego kilka tysięcy cekinów, kilkadziesiąt pereł, setki koralików. 19 krawców pracowało nad nią 420 godzin. Ile kosztowała? Nie wiadomo, została uszyta na zamówienie i sprzedana zaraz po pokazie. Jeden z krytyków wycenił ją na ok. 30 tys. dol. (to dużo, za tę samą kwotę można kupić jeden z najdroższych, kultowych modeli torebki Hermes).

Jego klientkami były Madonna, słynna kolekcjonerka mody Daphne Guinness, księżna Diana, Cate Blanchett i Nicole Kidman. W 2007 r. znalazł się na pierwszym miejscu listy najbardziej wpływowych gejów publikowanej przez brytyjski dziennik "The Independent". Dwa lata później odebrał z rąk prezydenta Francji Legię Honorową.

"Inspirują mnie czasy ekstrawagancji, dekadencji, przełomów. Napoleon i Truman Capote. Barok i rokoko. Szczęście i nieszczęście. Uwodzenie, miłość i zdrada" - mówił w rozmowie z "The Wall Street Journal". Słucha reggae i flamenco. Nie interesuje się polityką. Nie czyta gazet, uwielbia biografie. Ostatnio przeczytał autobiografię Keitha Richardsa z Rolling Stones.

Lubi nocne życie, paryskie kluby i modne bary w dzielnicy Le Marais. "Nigdy nie podjadam. W Paryżu się tego nie robi. Wolę zapalić papierosa" - zdradził "WSJ". Codziennie wstaje o 6 rano i godzinę ćwiczy z prywatnym trenerem. Kilka razy w tygodniu biega też 10 km wzdłuż Sekwany. Jest dumny, że w wieku 50 lat zachował nienaganną sylwetkę, a umięśnienia mogą mu pozazdrościć modele prezentujący jego kolekcje.

Ile zarabia? Z roku na rok coraz więcej. Kontrakty wielkich kreatorów mody przypominają kontrakty gwiazd piłki nożnej, a dyrektor kreatywny Diora jest jak napastnik Realu Madryt. Cristiano Ronaldo zarabia - nie licząc kontraktów reklamowych - około 8 mln funtów rocznie. John Galliano niewiele mniej.

Upadek

Ale duże pieniądze to duża odpowiedzialność i stres. Galliano za dużo pił i uzależnił się od kokainy. Przestał panować nad emocjami, trzy lata temu na kilka dni przed pokazem zniszczył gotowy projekt i w ostatniej chwili zmienił część kolekcji. Po raz pierwszy w historii kilku stałych klientów Diora złożyło w zeszłym roku skargę na jego aroganckie zachowanie. Dla szefów koncernu stał się nieprzewidywalny.

W 2006 r. kolekcja Galliano dla Diora po raz pierwszy w historii okazała się klapą nie tylko w sensie komercyjnym, ale także w oczach krytyków. Rok później niespodziewanie zmarł Steven Robinson, były partner, bliski przyjaciel i prawa ręka Galliano w Diorze. Robinson był też łącznikiem projektanta w kontaktach z szefami koncernu. Szefowie naciskali na Galliano, by projektował ubrania bardziej użyteczne, z nastawieniem na młodszego odbiorcę, a on ostentacyjnie wybierał coraz droższe materiały i elitarne kroje.

Od dwóch lat krążyły plotki, że Bernard Arnault szuka nowego dyrektora kreatywnego dla Diora. Kto nim będzie? Po świetnym pokazie kolekcji na jesień-zimę 2012 (5 marca w Paryżu) krytycy mody typowali na miejsce Galliano młodego zdolnego Haidera Ackermana. Z kolei portal Style.com stawia na Albera Elbaza (dyrektor kreatywny domu mody Lanvin), a magazyn "Hint" doniósł kilka dni temu, że następcą Galliano został już Riccardo Tisci (dyrektor kreatywny Givenchy). Ta ostatnia informacja wydaje się najbardziej prawdopodobna, bo Tisci jest dla LVMH kurą znoszącą złote jaja. Bernard Arnault ogłosił na początku marca wyniki finansowe firmy za zeszły rok. Czysty dochód LVMH wyniósł w tym roku rekordową sumę 2,6 mld euro, o ponad pół miliarda więcej niż za rok ubiegły. Największy wzrost sprzedaży w LVMH zanotowała właśnie prowadzona przez Riccarda Tisciego marka Givenchy (sprzedaż jego torebek wzrosła o ponad 100 proc.!).

A co będzie z Galliano? To zależy od wyroku sądu. Jego największą przyjaciółką pozostaje nadal Kate Moss. Broni go dziś. On bronił jej kilka lat temu, kiedy wszystkie marki zerwały z nią kontrakty po publikacji zdjęć, na których zażywała kokainę. Nikogo w świecie mody nie zdziwiła informacja, że mimo afery z antysemickimi wypowiedziami to właśnie Galliano zaprojektuje sukienkę na zbliżający się ślub Kate Moss z muzykiem Jamiem Hince'em.

Śmierć, uzależnienie, szaleństwo

Ostatnio w świecie mody żyje się szybciej i umiera młodziej niż w świecie rock'n'rolla. Cztery lata temu ukazały się zdjęcia, na których projektant Marc Jacobs (projektuje dla marek Marc Jacobs, Marc by Marc Jacobs i Louis Vuitton) zażywa kokainę. Przyznał, że nie potrafi poradzić sobie z nałogiem i - wspierany przez szefa koncernu LVHM Bernarda Arnault - udał się na sześciomiesięczną kurację odwykową.

W lutym zeszłego roku samobójstwo popełnił 41-letni Alexander McQueen (w latach 1996-2001 dyrektor kreatywny Givenchy, twórca i projektant marki Alexander McQueen). Przez ostatnie lata zmagał się z ciężką depresją wywołaną uzależnieniem od narkotyków, w końcu powiesił się po zażyciu śmiertelnej dawki kokainy. Podczas zakończonego właśnie Paryskiego Tygodnia Mody (2-9 marca) wybuchła kolejna afera narkotykowa. Projektant marki Balmain Christophe Decarnin nie pokazał się publiczności po pokazie swojej kolekcji. Właściciel domu mody Alain Hivelin przeprosił gości, tłumacząc nieobecność Decarnina przepracowaniem. Szybko wyszło na jaw, że projektant od blisko miesiąca przebywa w zakładzie psychiatrycznym. Diagnoza: załamanie nerwowe wskutek przedawkowania narkotyków.

Coraz częściej wielkie domy mody zastępują genialnych, ale zmanierowanych projektantów zdolnymi i pracowitymi projektantkami. Tak było choćby w bankrutującym domu mody Gucci. W 2005 r. schedę po Tomie Fordzie przejęła nieznana nikomu Frida Giannini. Odświeżyła markę, a jej ostatni pokaz - na jesień-zimę 2012 - został okrzyknięty najlepszą kolekcją Tygodnia Mody w Mediolanie. Karierę w świecie mody robią Phoebe Philo (Celine, wcześniej autorka sukcesu marki Chloe), Stella McCartney, Isabel Marant, a ostatnio nawet Victoria Beckham. Od lat sprawdzają się Vivien Westwood, Muccia Prada czy Sonia Rykiel. Niezawodne, pracowite, pozostają w cieniu swoich projektów. I wielkich projektantów.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    23 głosy