Do 2006 r. produkcja cukru w Unii przekraczała roczne zapotrzebowanie o ok. 3,5 mln ton. Nadwyżki eksportowano do krajów Trzeciego Świata, dopłacając do tego, bo żaden z tych krajów nie kupiłby cukru z Europy po cenach realnych.
Taki stan rzeczy nie podobał się unijnym podatnikom (bo to oni dopłacają do rolnictwa) i Światowej Organizacji Handlu (bo to zabija konkurencję). Pod ich naciskiem Unia zdecydowała się na reformę tego rynku, drastycznie odgórnie ograniczając uprawy buraków cukrowych i produkcję cukru. Cukrownie dostały odszkodowanie i teraz produkują aż o ok. 4 mln ton mniej, niż wynosi unijne spożycie.
Tyle że w trakcie negocjacji produkcji cukru nie zmniejszono wszystkim po równo. My produkujemy obecnie prawie o 300 tys. ton mniej, niż wynosi spożycie krajowe (130 tys. ton miesięcznie), za to Niemcy i Francja produkują nieco więcej, niż spożywają. Do tego rynek niemiecki jest niezwykle dobrze zorganizowany - dostawcy z odbiorcami mają zawarte wielomiesięczne umowy z ustaloną ceną i wielkością dostaw w poszczególnych miesiącach. I tych umów cukrowniom nie opłaca się zrywać. To dlatego, mimo że na świecie cukier drożeje, Niemcy zdają się tego nie zauważać.
Trzymają cukier dla siebie, a my nie mamy skąd go sprowadzić, bo kraje na Wschodzie (Rosja, Ukraina i Białoruś) nie mają nadwyżek eksportowych, w Tajlandii i Australii były klęski pogodowe, a Brazylia - przy rosnących cenach ropy - coraz więcej cukru przeznacza na biopaliwa. O tym, jakie jest ssanie na świecie na tańszy cukier, przekonała się boleśnie jedna z dużych polskich cukrowni, które kupiła cały statek cukru z Afryki Południowej. Niestety, statek "zaginął" gdzieś na Atlantyku - po prostu sprzedał kupiony przez Polaków cukier komuś, kto po drodze podbił cenę.
Nie da się ukryć, że polskie cukrownie na braku cukru korzystają i windują ceny. Zobaczymy to, kiedy podsumują swój rok finansowy - zyski będą z pewnością ogromne.
Czy coś z tym można zrobić?
Premier Donald Tusk powiedział wczoraj w Brukseli, że "w zasięgu Komisji Europejskiej jest pewien typ działań". - Będę starał się o tym mówić, by zastanowić się nad szybkimi działaniami - powiedział Tusk.
Minister rolnictwa - nie sam, lecz w koalicji państw z podobnymi problemami - może i powinien już teraz naciskać na Unię, by zwiększyła obszar uprawy buraków. Unia ma prawo do takiej decyzji, bo przyjmując reformę rynku cukru, wpisano zastrzeżenie, że w przypadku jego braku Komitet Zarządzający może zwiększyć jego produkcję.