W poniedziałek były minister finansów i obecny doradca prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP) Mirosław Gronicki zaniepokoił rynki, mówiąc, że ujemne saldo błędów i opuszczeń w bilansie płatniczym, czyli jego niewyjaśniona część, może być spowodowane niedoszacowanym importem.
Zwrócił on uwagę, że dane wskazują, iż Polska ma nadwyżkę w eksporcie do Niemiec na poziomie dwóch miliardów euro, podczas Niemcy szacują, że to oni mają nadwyżkę, i to dużo wyższą. Z porównania opublikowanych dotychczas polskich i niemieckich danych za 2010 rok wynika, że różnica ta wynosi 11,7 miliarda euro.
Według Gronickiego, jeśli różnica ta jest spowodowana niedoszacowanym przez Polskę importem, to deficyt w handlu towarami i usługami byłby wyższy i tym samym większy byłby deficyt na rachunku bieżącym. Taka sytuacja spowodowałaby zmianę oceny polskich instrumentów przez inwestorów finansowych i mogłaby mieć wpływ na szacunki PKB, sądzi on.
Wypowiedzi te zaniepokoiły ekonomistów, którzy powiedzieli, że gdyby rzeczywiście tak było, to Polska miałaby większy, niż podaje, deficyty budżetowy i na rachunku obrotów bieżących, a także mogłyby oznaczać, że przekroczyła już progi ostrożnościowe dotyczące poziomu długu.
- Obawy przed tym, że dane o imporcie Polski mogą zostać znacząco zrewidowane w górę, przyczyniały się do słabszego względem innych walut zachowania złotego w ostatnich dniach - powiedział główny ekonomista Banku Handlowego w Warszawie Piotr Kalisz.
GUS wyjaśnił jednak, że różnica ta jest skutkiem rozbieżności między tym, co Niemcy kwalifikują jako eksport do Polski, a tym, co Polska określa jako import z Niemiec. Wiele produktów sprowadzanych z Niemiec ma bowiem inny kraj pochodzenia, na przykład Chiny.
- Porównując eksport z Niemiec z importem do Polski (wykazując po stronie importu wszystkie towary wysyłane z Niemiec do Polski, niezależnie od ich pochodzenia), można zauważyć dużą zbieżność tych danych - poinformowała dyrektor departamentu handlu i usług w GUS Ewa Adach-Stankiewicz.
Dodała, że oba kraje traktują jako eksport wszelkie dobra wysłane z danego kraju do drugiego, natomiast w przypadku importu liczy się kraj pochodzenia towaru, a nie kraj, z którego został on bezpośrednio przesłany.
W tym przypadku wiele chińskich towarów trafia do Polski za pośrednictwem Niemiec, więc są one zaliczane do niemieckiego eksportu do Polski, ale nie zostają wliczane do importu Polski z Niemiec.