Gdyby szukać na globusie linii podziału idącej z góry na dół, takiej aby gospodarka tego co po lewej stronie była z grubsza równa temu co po prawej, to w 1980 r. linia ta przebiegała przez Atlantyk. Dziś, w wyniku szybkiego wzrostu potęg azjatyckich, przesunęła się mocno na wschód i znajduje się odrobinę na prawo od linii łączącej Helsinki z Bukaresztem, czyli na wschód od Bugu. Zdaniem Danny'ego Quaha, profesora ekonomii z London School of Economics, w połowie wieku linia ta będzie przecinać globus gdzieś między Indiami a Chinami. W ciągu 70 lat przesunie się zatem o 9300 kilometrów na wschód.
Do mnożących się prognoz dla gospodarczej mapy świata kolejną dołączył właśnie zespół 50 ekonomistów Citibanku z 19 krajów. W ich opinii stosowane w ostatnich latach etykietki, takie jak "emerging markets", czyli rynki wschodzące, kraje rozwijające się albo rozwinięte czy wreszcie akronim BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) - warte są z grubsza tyle co określenie "siedmiu wspaniałych" - zaciemniają obraz i utrudniają analizę. W ich miejsce proponują termin 3G - Global Growth Generators, czyli generatory globalnego wzrostu. Mogą to być kraje, ale nie tylko. Autorzy raportu uważają, że do naszego zrozumienia kształtu przyszłości więcej wnosi czasem analiza regionów, niekiedy wychodzących poza granice jednego państwa - np. region Maastricht (Holandia) - Liege (Belgia) - Akwizgran (Niemcy); miast (zwłaszcza mega-metropolii), sektorów, przemysłów, firm, technologii, produktów czy rodzajów aktywów. Przypominają, że sektory szybkiego wzrostu mogą istnieć w ramach wolno rosnących gospodarek, tak jak dynamiczne firmy wewnątrz dojrzałych, wolno rosnących gałęzi.
Zespół Citibanku sporządził prognozę PKB i PBK na głowę do 2050 r. dla 58 krajów (w tym Polski), dla 10 zagregowanych regionów i dla całego świata. Z raportu opublikowanego w końcu lutego wyłania się w sumie optymistyczny obraz gospodarki światowej - rosnącej średnio rocznie o 4,6 proc. do 2030 r. i 3,8 proc. w okresie 2030-50. Szczególnie dobrze wypada Afryka, dla której prognozowane jest najwyższe tempo wzrostu, bo aż 7 proc. rocznie. Za nią pod względem tempa wzrostu plasuje się Azja (5,4 proc.). Inne regiony, dziś relatywnie biedne, takie jak Europa Środkowa i Wschodnia, kraje dawnego ZSRR, Ameryka Łacińska i Bliski Wschód, także mają doświadczyć szybkiego wzrostu, w odróżnieniu od krajów dziś gospodarczo zaawansowanych. Łączny udział Ameryki Północnej i Europy Zachodniej w światowym PKB spadnie z 41 proc. dziś do 18 proc. w 2050 r., podczas gdy udział Azji ma wzrosnąć z 27 proc. do 49 proc.
Podstawowym źródłem optymizmu w odniesieniu do dziś biednych gospodarek jest ich rosnąca otwartość i osiągnięcie niezbędnego minimum dojrzałości instytucjonalnej i stabilizacji politycznej. Posługując się tym kryterium, Citibank zidentyfikował 11 krajów o najbardziej obiecujących perspektywach wzrostu. Kraje 3G to, w kolejności alfabetycznej: Bangladesz, Chiny, Egipt, Filipiny, Indie, Indonezja, Irak, Mongolia, Nigeria, Sri Lanka i Wietnam. Niektóre z nich dysponują ogromnymi zasobami naturalnymi. Wszystkie, z wyjątkiem Chin, mają sprzyjającą sytuację demograficzną. Meksyk, Brazylia, Turcja i Tajlandia - często określane jako potęgi przyszłości - zdaniem autorów raportu mają wprawdzie wielki potencjał, ale potrzebują poważnych reform: aby trafić na listę 3G, muszą mocno podnieść stopę oszczędzania i inwestycji. Inne kraje, takie jak Iran czy Północna Korea, mogłyby wejść na ścieżkę szybkiego wzrostu, gdyby zdołały się wyzwolić z kaftanów bezpieczeństwa narzuconych przez tamtejsze reżimy.
Do grupy 3G miałyby szanse dołączyć niektóre kraje bogate, takie jak Irlandia (gdy się upora z kryzysem bankowym), Kanada, Australia, a nawet USA, pod warunkiem dokonania właściwych reform strukturalnych (np. zachęty dla imigracji), dziś mało realnych z powodów politycznych. Tym, których fascynuje erozja pozycji USA, autorzy studium polecają refleksję nad przyczynami tego, dlaczego tak wiele przełomów technologicznych i handlowych dokonało się właśnie w Ameryce, od Microsoftu, przez
Apple,
Facebook,
Google i Skype.
Posługując się miernikiem PKB liczonym wg parytetu siły nabywczej, najciekawsze zmiany na liście globalnych liderów przedstawiają się następująco:
•
2015 - Indie wyprzedzają Japonię i wysuwają się na 3. miejsce, za USA i Chinami.
•
2020 - Chiny wyprzedzają USA. Włochy wypadają z pierwszej dziesiątki - na ich miejsce wchodzi Korea.
•
2030 - w pierwszej dziesiątce pojawia się Indonezja, i to wyżej niż Niemcy, oraz Meksyk. Wypada z niej Francja.
•
2040 - Indie wyprzedzają USA, w pierwszej dziesiątce pojawia się Nigeria i plasuje się przed Niemcami. Wypada Wielka Brytania.
•
2050 - do czołowej dziesiątki awansuje Egipt. Wypadają z niej Niemcy.
W połowie stulecia łącznie na Chiny i Indie przypadałoby 43 proc. globalnego produktu całego globu.
Natomiast pod względem tempa wzrostu PKB na głowę ludności (również liczonego według parytetu siły nabywczej) lista państw o najbardziej obiecujących perspektywach - potencjalne gazele - według tego raportu, w całym okresie 2010-50 to Nigeria, Indie, Wietnam, Mongolia, Bangladesz, Irak, Indonezja, Sri Lanka, Filipiny i Chiny. A żółwie to głównie kraje Europy. Wedle raportu w najbliższych pięciu latach najwolniej będzie rosła gospodarka Hiszpanii - w wyrażeniu realnym dochód na głowę w tym kraju do 2015 r. spadnie. Listę europejskich żółwi w okresie 2010-15 uzupełniają Austria, Szwajcaria, Belgia, Szwecja, Francja i Włochy. Później Austria notuje poprawę, a pogarsza się sytuacja Norwegów.
Ekonomiści Citibanku kreślą dość ponury obraz stopniowej marginalizacji Europy w gospodarce świata. W 1970 r. na Europę Zachodnią przypadało 28 proc. światowej produkcji dóbr i usług. W 1990 r. udział ten spadł do 24 proc. Dziś wynosi 19 proc. W 2030 r. ma się skurczyć do 11 proc., a w połowie wieku wyniesie ledwie 7 proc. - mniej niż Ameryka Łacińska i Afryka. Udział Europy Środkowej i Wschodniej - przez wiele lat 4 proc. światowego PKB - skurczyłby się do 3 proc. w 2030 i 2 proc. w 2050 r.
RAMKA
Jak osiągnąć wysokie tempo wzrostu? Dla krajów biednych ekonomiści Citibanku mają taką prostą receptę:
• otwórz się
• zaakceptuj jakąś formę wolnego rynku