Biznes Ludzie Pieniądze

Czy Szymon Majewski powinien zarabiać tyle co prezes banku?

Vadim Makarenko, Maciej Samcik
29.03.2011 , aktualizacja: 29.03.2011 11:27
A A A Drukuj
Reklamowa gaża Szymona Majewskiego w PKO BP to tylko ułamek zysku giganta. Będzie jednak porównywalna z pensją prezesa Zbigniewa Jagiełły.
44-letni Szymon Majewski jest
znanym satyrykiem i showmanem. Dwuletnia gaża: 3,3 mln zł
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
44-letni Szymon Majewski jest znanym satyrykiem i showmanem. Dwuletnia gaża: 3,3 mln zł
Prezes PKO BP 47-letni Zbigniew Jagiełło. Jego dwuletnia pensja to 2,16 mln zł brutto
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Prezes PKO BP 47-letni Zbigniew Jagiełło. Jego dwuletnia pensja to 2,16 mln zł brutto
SONDAŻ
Twoim zdaniem gaża Szymona Majewskiego jest:

Adekwatna do jego popularności
Jest za duża. Polscy celebryci są przepłacani
Jest za mała jak na taką osobowość
Jego pieniądze to nie moja sprawa
Kuba Wojewódzki i tak dostałby więcej

"Dzień dobry! Nazywam się Szymon Majewski i od dzisiaj jestem jednym z was. (...) Zaczynam pracę od stanowiska dyrektora marketingu. Wiem, co pomyślicie: że Majewski ma znajomości, że ma fory i od razu pcha się na wysokie stołki. Ale to nie tak. Będę pracować na różnych stanowiskach - tych wysokich i na tych niższych (...)".

Taki list w piątek 11 marca znalazło w porannej poczcie 27 tys. pracowników PKO BP. Znany satyryk, który już następnego dnia pojawił się w reklamie banku, dostał biurko i firmowy adres poczty elektronicznej, na który pracownicy zaczęli wysyłać listy. Np. pracownica jednego z oddziałów poprosiła gwiazdę o załatwienie drukarki.

Dziesięć dni później załoga PKO BP przeczytała w "Pulsie Biznesu", że ich pracodawca zgodził się zapłacić ich nowemu koledze zawrotną kwotę 3,3 mln zł. Nieoficjalnie udało nam się potwierdzić te informacje: 3,3 mln zł to kwota brutto. Po zapłaceniu VAT celebryta dostanie ok. 2,55 mln zł. Umowa została podpisana na dwa lata, co oznacza, że rocznie zainkasuje on 1,27 mln zł. A zatem miesięczna pensja Szymona Majewskiego w PKO BP będzie wynosiła ponad 106 tys. zł brutto. Przyzwoicie jak na osobę, która nie zajmuje wysokiego stołka. Prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło zarabia ok. 90 tys. zł miesięcznie brutto (bez premii).

Kazimierz Sedlak, dyrektor firmy doradztwa personalnego Sedlak & Sedlak, nie uważa tego porównania za szokujące. - Prezes jest oceniany wedle ściśle określonych wskaźników. Być może praca Szymona Majewskiego zmieni wizerunek banku zakorzeniony w socjalistycznej przeszłości i przekona do niego młodszych ludzi? Wartość takiej zmiany może być bardzo duża - mówi Sedlak.

Majewski kontra Banderas

Ujawnienie wynagrodzenia twarzy PKO BP na nowo rozpętało dyskusję o wysokości zarobków celebrytów w reklamach. Tym razem jednak jej podstawą nie jest ranking "Forbesa", w którym agencje podają kwoty, jakie "byłyby skłonne zapłacić". Nie są to też spekulacje agentów gwiazd. Podstawą był konkretny kontrakt, który ujrzał światło dzienne w wyniku wewnętrznego konfliktu w PKO BP. I wygląda na to, że nawet wyjadacze, którzy podpisali niejedną umowę z gwiazdami, są zaskoczeni gażą satyryka.

- Cóż, Szymon Majewski okazał się świetnym negocjatorem - komentuje Jędrzej Marciniak, szef marketingu BZ WBK, który właśnie rozpoczął kampanię reklamową z udziałem Antonia Banderasa, a wcześniej wykorzystywał w swoich reklamach Johna Cleese'a, Danny'ego DeVito oraz Gérarda Depardieu. - Ale kto zabroni bankowi, który ma trzy miliardy rocznego zysku, wydać jego promil na fanaberię?

BZ WBK nie ujawnia, ile płaci celebrytom. Jędrzej Marciniak zdradza jedynie, że Banderas był tańszy od Szymona Majewskiego. Bankowcy spekulują, że mógł zainkasować 200-300 tys. dolarów (570-855 tys. zł). To byłoby znacznie mniej niż ubiegłoroczny kontrakt Gérarda Depardieu, który podobno był wart jakieś 400 tys. euro (1,6 mln zł). - To jeszcze nie oznacza, że Banderas był tańszy, bo jego domniemana gaża obejmuje udział w jednej kampanii. Gdyby miał promować bank przez dwa lata i zrobić kilkadziesiąt reklamówek, byłby dużo droższy - podkreśla szef agencji reklamowej proszący o anonimowość.

Zdaniem Jakuba Potrzebowskiego i Roberta Niczewskiego, autorów książki "Celebryci w ataku", roczne kontrakty reklamowe czołówki polskich gwiazd mogą przekroczyć milion złotych.

A ujawnienie zarobków Majewskiego spowoduje dalsze wzrosty. A stąd już tylko krok do poddania reklamowych kontraktów celebrytów ocenie moralnej. Naomi Klein w "No Logo" przypomina, że w 1992 r. koncern Nike zapłacił Michaelowi Jordanowi - jednemu z najsłynniejszych koszykarzy - 20 mln dol. za reklamę swoich produktów. To więcej niż w ciągu tamtego roku zarobiła 30-tysięczna armia jego pracowników indonezyjskich fabryk.

Celebryta - "plus 20 do lansu"

Wynagrodzenie Szymona Majewskiego jest porównywalne z rocznym budżetem telewizyjnym mniejszego banku albo małej firmy farmaceutycznej. Jednak na tle zagranicznych gwiazd wygląda skromnie. W 2002 r. Reebok podpisał globalny kontrakt z tenisistką Venus Williams wart 40 mln dol. Koszykarz Vince Carter oraz golfista Tiger Woods dostali od firmy Nike odpowiednio 30 mln i 100 mln dol.



Dom mediowy Macroscope OMD przeanalizował ponad tysiąc kampanii reklamowych przeprowadzonych w Polsce w ciągu ostatnich siedmiu lat przez 714 marek z różnych branż. Wniosek? Gwiazdy, podobnie jak np. erotyka, zwiększają skuteczność przekazu. - Udział celebryty w reklamie zwiększa efektywność kampanii średnio o 6 proc. W jednym z przypadków było to nawet 20 proc. W takiej sytuacji firma może emitować reklamy z mniejszą częstotliwością i zaoszczędzić na wydatkach na zakup mediów - mówi Beata Szcześniak, dyrektor zarządzająca Macroscope OMD. W bankowości sytuacja jest specyficzna. - Wszystkie mają podobne oferty i argumentację, a celebryci zwiększają szanse na to, że kampania zostanie zapamiętana - mówi szefowa Macroscope OMD obsługującego m.in. Polbank, który zatrudnił właśnie Justynę Kowalczyk.

Ale jak zmierzyć sukces? Po głośnej kampanii z Gérardem Depardieu bank BZ WBK otworzył 170 tys. nowych kont osobistych (każdemu nowemu klientowi płacił dodatkowo po 100 zł). Sporo, ale w ogłoszonym przez Bankier.pl rankingu banków, którym najbardziej wzrosła w 2010 r. liczba prowadzonych kont, BZ WBK zajął dopiero ósme miejsce, za ING, Aliorem, mBankiem, a nawet Eurobankiem i Polbankiem. Widać więc, że urok Gérarda Depardieu nie zadziałał tak mocno, jak mogli oczekiwać marketingowcy BZ WBK.

Odzyskać młodych

Konkurencyjne banki twierdzą, że PKO BP musi jak najprędzej ogłosić sukces swojej kampanii, żeby uzasadnić wynajęcie tak kosztownego celebryty.

PKO BP broni się i twierdzi, że sytuacja w Polsce coraz bardziej przypomina rynki europejskie, na których celebryta ze średniej półki za jednorazowy występ w reklamie inkasuje 400-500 tys. euro (1,6-2 mln zł) netto.

- Należy się liczyć z tym, że wszystkie osoby, które odniosą spektakularny sukces, będą mogły w przyszłości liczyć na wynagrodzenia zbliżone do średnich europejskich - mówi Elżbieta Anders, rzeczniczka PKO BP. Podpisany z bankiem kontrakt zobowiązuje Majewskiego nie tylko do udziału w blisko 40 reklamówkach, ale również w imprezach dla klientów i pracowników PKO BP. "Planowane są także ulotki, plakaty i inne materiały drukowane z jego wizerunkiem z przeznaczeniem dla sprzedawców" - czytamy w komunikacie PKO BP.

Tomasz Marszałł, prawdziwy szef marketingu PKO Banku Polskiego, dodaje, że bank systematycznie tracił klientów w wieku 25-45 lat, którzy są ważni dla każdej instytucji finansowej.

47-letni Zbigniew Jagiełło

potrafi liczyć, dlatego od kilkunastu lat jest związany z rynkiem finansowym. Współtworzył fundusz inwestycyjny PKO/Credit Suisse, a w Pioneerze był szefem dystrybucji w Europie Środkowej i Wschodniej. Jest znanym i szanowanym w menedżerem - w 2007 r. "Rzeczpospolita" przyznała mu statuetkę Orła, a Business Center Club wyróżnił go w konkursie Lider Polskiego Biznesu 2007. Prezydent nagrodził go nawet Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jest absolwentem Wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej, a studia MBA zrobił na Uniwersytecie Gdańskim. Dwuletnia pensja: 2,16 mln zł brutto.

44-letni Szymon Majewski

jest znanym satyrykiem i showmanem. Od lat jest związany z mediami. Zabłysnął w Radiu ZET, gdzie prowadził program "Sponton", współpracował z Canal+ i TVP, a od 2005 r. prowadzi "Szymon Majewski Show" w TVN. Wystąpił w kilku filmach, w tym "Kiler", "E=mc2" oraz "Matki, żony i kochanki II". Na koncie ma liczne nagrody, w tym dwa Wiktory, cztery Telekamery oraz Fenomen Przekroju. W odróżnieniu od prezesa PKO BP z trudem zdał maturę z matematyki, ale i tak niedawno zadebiutował w branży finansowej. Dwuletnia gaża: 3,3 mln zł.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    35 głosów