- Rząd nie wprowadzi nowych ulg podatkowych, dopóki na Polsce ciąży procedura nadmiernego deficytu - zapowiedział Rostowski w Radiu ZET. Unia wznowiła procedurę przeciwko Polsce w lipcu ubiegłego roku. Dała nam czas do końca 2012 r. na ograniczenie deficytu do 3 proc. przewidzianych w kryteriach z Maastricht. A rząd zobowiązał się, że to zrobi.
Deklaracja Rostowskiego oznacza, że przepadła propozycja minister zdrowia Ewy Kopacz wprowadzenia ulgi podatkowej na dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne. Był to jeden ze sztandarowych projektów resortu. Ulga miała zachęcić Polaków do kupowania polis i odciążenia państwowego systemu ochrony zdrowia. Ale nic z tego nie będzie.
Rostowski ma rację. W ustawie o finansach publicznych zapisano, że nie można obniżać wpływów budżetu, gdy Polska objęta jest unijną procedurą nadmiernego deficytu.
Dziwi tylko brak konsekwencji ministra finansów. Przecież dopiero co forsował (skutecznie) wprowadzenie 4-procentowej ulgi podatkowej za dodatkowe oszczędzanie na emeryturę.
Wprowadzającą ją ustawę pewnie zaraz podpisze prezydent - wbrew wątpliwościom zgłaszanym przez Rządowe Centrum Legislacji, które uznało, że jest ona niezgodna właśnie z ustawą o finansach publicznych. Wtedy Rostowski przymknął na to oko. Powód? Ulga emerytalna ma osłodzić Polakom ścięcie składki do otwartych funduszy emerytalnych.
Widać ulga uldze nierówna. Jak pomaga przepchnąć kontrowersyjną ustawę, jest OK. Kiedy ulga ma pomóc rozładować kolejki w służbie zdrowia, jest już be. I zrozumcie tu ministra Rostowskiego!