Skupiająca głównie młodych ludzi działająca w stolicy Norwegii organizacja Plankers zachęca mieszkańców Oslo do... jazdy na gapę. Walczy też o zmniejszenie cen komunikacji miejskiej, które należą do najwyższych na świecie. A żeby było ciekawiej, jej członkowie co miesiąc wpłacają składki na specjalne konto, z którego potem... opłacane są kary dla gapowiczów - pisze "Wall Street Journal"
Ceny transportu publicznego w największych miastach Skandynawii należą do najwyższych na świecie - w Oslo normalny bilet na pojedynczy przejazd metrem kosztuje w przeliczeniu 4,50 dol. Budzi to opór mieszkańców Oslo i innych największych miast regionu, m.in. Sztokholmu. Jak pisze "WSJ", coraz więcej ludzi uważa, że zwłaszcza w dobie kryzysu państwo powinno dążyć do zmniejszenia kosztów życia swoich obywateli i obniżyć ceny, a nawet - jak chcą bardziej radykalnie nastawieni - całkowicie znieść opłaty za korzystanie z transportu publicznego. Domagają się tego m.in. przedstawiciele organizacji Plankers, którzy namawiają mieszkańców Oslo do jazdy na gapę. - Można to nazwać nawoływaniem do obywatelskiego nieposłuszeństwa - mówi Petter Slaatrem Titland kierujący akcją w Oslo. Jej członkowie rozdają ulotki i rozklejają plakaty, nawołując mieszkańców Oslo do wysyłania listów protestacyjnych przeciw wysokim cenom biletów do władz państwowych i firm transportowych. A także - co jest zupełnym kuriozum - członkowie Plankers (w samym Oslo jest ich ok. tysiąca) co miesiąc wpłacają składki na specjalne konto, z którego finansowane są mandaty, które muszą płacić złapani na jeździe bez biletu gapowicze. Nie są to małe pieniądze - wysokość grzywny wynosi od 750 do 900 koron (135-150 dol.).
Rzeczniczka firmy Ruter, operatora sieci metra w Oslo, zapewnia, że nie traktuje akcji młodych ludzi poważnie. Jednak zaraz dodaje, że wkrótce rozpocznie się kampania informacyjna przeciw jeździe na gapę, a firma zamierza zwiększyć liczbę kontrolerów i kontroli w metrze i innych środkach transportu publicznego.