Jeden z największych koncernów naftowych na świecie ogłosił, że wstrzymuje prace nad dwoma projektami dotyczącymi wydobycia ropy naftowej i gazu ziemnego na Morzu Północnym. Powodem jest to, że Wielka Brytania, na której wodach miały być wydobywane surowce, znacząco podwyższyła podatek od wydobycia ropy.
- Zaproponowane podwyżki podatków całkowicie zmienią opłacalność tych przedsięwzięć. Musimy ocenić, jak podwyżka podatków wpłynie na ten projekt - czytamy w komunikacie Statoil. Oba projekty wydobywcze miały być warte w sumie ponad 10 mld dol.
Zawieszenie planów to reakcja koncernu na podwyższenie przez brytyjskiego kanclerza skarbu George'a Osborne'a podatku od wydobycia ropy i gazu. Stawka tego podatku wzrosła z 20 do 32 proc., przez co niektóre firmy muszą płacić nawet 62 proc. podatku od działalności w Wielkiej Brytanii.
Eksperci obawiają się, że nowe stawki podatkowe mogą zniechęcić inwestorów do eksploatowania złóż na brytyjskich wodach, jednak George Osborne jest pewien, że tak się nie stanie. - Przy obecnych cenach ropy wciąż opłaca się inwestować na tym polu. To wciąż bardzo zyskowne przedsięwzięcia - powiedział Osborne, dodając, że podatki zostaną zmniejszone, jeśli cena ropy spadnie do poziomu 75 dol. za baryłkę.
Statoil zapowiedział, że chce się spotkać w sprawie podwyżek z kanclerzem Osborne'em, jednak koncern raczej niewiele wskóra. W czasie jednej z konferencji prasowych Osborne z rozbrajającą szczerością odpowiedział na pytanie dziennikarza o nowe podatki. - Statoil powinien być chyba przyzwyczajony do wysokich stawek podatkowych, bo sam płaci takie w Norwegii - powiedział.
Statoil miał zacząć wydobycie na dwóch nowych platformach od 2017 roku - koncern szacuje, że byłby w stanie wydobyć ponad 640 mln baryłek ropy.