Biznes Ludzie Pieniądze

Spółka Gazpromu może dostać wielki pakiet koncesji na polskie złoża gaz z łupków

Andrzej Kublik
31.03.2011 , aktualizacja: 31.03.2011 09:52
A A A Drukuj
Szwajcarska spółka Gazpromu RosUkrEnergo wystawiła nas do wiatru z dostawami gazu, ale teraz może wrócić do Polski i przejąć 21 koncesji na poszukiwanie złóż gazu z łupków.
Gazprom jest zainteresowany współpracą z Polską w poszukiwaniu i eksploatacji złóż w Polsce, Rosji oraz innych państwach - poinformował koncern w ostatni piątek po spotkaniu swojego szefa Aleksieja Millera z polskim ambasadorem w Rosji Wojciechem Zajączkowskim. I właśnie wzrosły szanse Gazpromu na spełnienie takich planów w Polsce - dzięki RosUkrEnergo (RUE). To szwajcarska spółka, której połowę akcji ma Gazprom, a reszta należy do ukraińskich przedsiębiorców Dmytro Firtasza i Iwana Fursina.

W połowie marca sąd arbitrażowy w Sztokholmie zasądził na rzecz RUE 527 mln dol. zapłaty za dostarczony gaz od węgierskiej spółki Emfesz - ogłosił holding Firtasza.

Wyrok czeka jeszcze na nakaz egzekucji na Węgrzech, ale niewykluczone, że Emfesz będzie musiał uznać porażkę, bo Węgry respektują orzeczenia międzynarodowych arbitraży.

Szkopuł w tym, ze Emfesz od kilku miesięcy zawiesił handel gazem i nie wiadomo, czy ma pieniądze na spłatę długu zasądzonego dla RUE. A wtedy RUE może próbować odzyskać tę zapłatę z majątku dłużnika.

Węgierska firma jest u nas właścicielem spółki DPV Service, która ma pakiet 21 koncesji na poszukiwania złóż gazu łupkowego w Polsce - jeden z największych takich pakietów wydanych przez Ministerstwo Środowiska.

O tym, że RUE interesuje ten pakiet koncesji w Polsce, napisał już "Kommiersant Ukrainy". Są one warte 250 mln euro - stwierdził dziennik, powołując się na źródła zbliżone do Firtasza.

Ukraiński partner Gazpromu już próbował - bezskutecznie - uzyskać w polskich sądach zabezpieczenie na udziałach DPV i polskiej spółki Emfesz. - Na razie nic się w tej sprawie nie zmieniło - powiedział wczoraj "Gazecie" mecenas Paweł Paradowski z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, który reprezentuje w polskich sądach Emfesz w sporach ze spółką Firtasza.

Ukraiński partner Gazpromu był też właścicielem Emfeszu, ale dwa lata temu dyrektor generalny węgierskiej spółki Istvan Goczi za symbolicznego 1 dolara sprzedał ją szwajcarskiej firmie RosGaz, której właściciele nie są znani. Goczi twierdził, że RosGaz jest związany z Gazpromem, ale koncern zaprzeczał.

Firtasz zakwestionował tę transakcję i procesuje się o Emfesz. Odniósł pewien sukces, bo pod koniec zeszłego roku sąd najwyższy Węgier uznał za sprzeczną z prawem decyzję węgierskiego regulatora rynku energii akceptującego przejęcie firmy przez RosGaz. A jeśli Firtasz odzyska pełne prawa do węgierskiej firmy, ułatwi to jej rozliczenia z RUE. I otworzy szwajcarskiej spółce Gazpromu drogę do koncesji na poszukiwania gazu łupkowego w Polsce.

Dla wielu gazowników i polityków mogłaby to być szokująca sytuacja, bo RUE ma u nas fatalną reputację. Spółka przez wiele lat dostarczała nam 2,5 mld m sześc. gazu, jedną czwartą importu. Jednak dwa lata temu bez wyjaśnień RUE przestało się wywiązywać z kontraktu. A Gazprom zgodził się uzupełnić niedobory, żądając w zamian większych wpływów na zarządzanie jamalską rurą i ulgowych opłat za tranzyt surowca do Niemiec - zapisanych w umowie rządów Polski i Rosji. Gdy ją podpisano, szef MSZ Radosław Sikorski cieszył się, że pozbyliśmy się "szemranych pośredników".

W zeszłym tygodniu prezes PGNiG Michał Szubski powiedział na konferencji, że nasz koncern nie wystąpi z roszczeniami wobec RUE. Ale z wyroku arbitrażu w Sztokholmie wynika, że wiosną 2009 r. RUE dostarczało gaz na Węgry, nie wypełniając zobowiązań tylko wobec Polski. Wczoraj PGNiG nie odpowiedziało "Gazecie", czy w tej sytuacji zmieni zdanie i zażąda odszkodowania od RUE.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów