Kilka miesięcy temu do warszawskiej siedziby Canal+ przyszło pismo z warszawskiego urzędu celnego. Celnicy, którzy dbają o przestrzeganie przepisów ustawy o grach, zarzucili stacji telewizyjnej nielegalną reklamę hazardu. Zdziwiony Canal+ dowiedział się, że urząd wszczął przeciwko stacji postępowanie karnoskarbowe.
A poszło o koszulkę Cristiano Ronaldo. To najbardziej znany piłkarz Realu Madryt. Jak każdy gracz "Królewskich" kopie piłkę w koszulce z logo sponsora. Sponsorem zaś jest zarejestrowana na Gibraltarze internetowa firma hazardowa bwin. To jeden z największych sieciowych bukmacherów na świecie, notowany na londyńskiej giełdzie.
W Polsce mecze hiszpańskiej ligi - podobnie jak angielskiej, francuskiej i włoskiej - transmituje Canal+. Wiosną zeszłego roku
telewizja zrobiła sobie kampanię reklamową. Na billboardach w Warszawie i kilku innych miastach wystąpili piłkarze z hiszpańskiej La Liga w strojach "służbowych", czyli w swoich klubowych koszulkach. Na billboardzie znalazł się też Cristiano Ronaldo w koszulce z logo bwin. Celnicy uznali, że koszulka jest reklamą hazardu. A za czerpanie korzyści z reklamy tegoż grożą surowe kary- nawet kilkaset tysięcy złotych grzywny.
- Nie rozumiemy, o co chodzi - mówi "Gazecie" rzeczniczka Canal+ Agata Słaby. - Przecież absolutnie nie było naszą intencją reklamowanie hazardu. A zdjęcia piłkarzy dostaliśmy od organizatora rozgrywek, czyli hiszpańskiej ligi. Canal+ nie ma prawa ingerowania w wizerunek zawodników - wyjaśnia.
Reklama hazardu była zakazana od lat 90., ale nie groziły za to żadne kary. Zmieniło się dopiero po osławionej ekspresowej nowelizacji ustawy po ujawnieniu rozmów hazardowych biznesmenów z politykami PO - Zbigniewem Chlebowskim i Mirosławem Drzewieckim. Zabronione jest jakiekolwiek czerpanie korzyści z reklamy hazardu.
Dlaczego Urząd Celny uznał, że Cristiano Ronaldo na billboardzie w koszulce z napisem "bwin" narusza przepisy ustawy, ale już ten sam piłkarz w tej samej koszulce pokazywany podczas transmisji telewizyjnych ustawy nie narusza?
W telewizji nieszczęsny napis może zobaczyć znacznie więcej ludzi - mecz
FC Barcelona -
Real Madryt oglądało w Canal+ ponad 290 tys. ludzi. Tyle samo ogląda zapewne mecze Realu czy Milanu w Lidze Mistrzów transmitowanej przez Polsat i telewizję N.
"Gazeta" pytała w listopadzie 2010 r. odpowiedzialnego za nadzór nad hazardem wiceministra finansów Jacka Kapicę, co się stanie, jeśli jakimś cudem do Polski przyjechałby zagrać Real Madryt czy
AC Milan, także reklamujący bwin.
- Piłkarze będą musieli zmienić stroje - odpowiadał Kapica. Kilka miesięcy później złagodził stanowisko. - Nikt przecież koszulek nie będzie z piłkarzy zdzierał - mówił "Gazecie". Wczoraj nie udało się nam z nim porozmawiać.
Jesienią ubiegłego roku w Bełchatowie bez problemów grali ze Skrą siatkarze włoskiego Trentino w trykotach z napisem "betclic" (też internetowy bukmacher).
- Kluby piłkarskie mają rozmaitych sponsorów, np. producentów piwa. Do tej pory nie było przypadku, żeby pokazywanie takiego piłkarza wywołało oskarżenie o naruszenie ustawy o wychowaniu w trzeźwości - mówi rzeczniczka Canal+.
Teoretycznie o reklamę hazardu mogłaby też zostać oskarżona warszawska giełda. Na stronie dla inwestorów można znaleźć logo Olympic Casino.
W Sejmie trwają prace nad legalizacją internetowych bukmacherów.