Bank centralny wpłaci do budżetu rekordowe 6,2 mld zł zysku za 2010 rok - napisaliśmy wczoraj. To o połowę więcej niż w ubiegłym roku i ponad trzy razy więcej niż liczył rząd - napisaliśmy. To prawdziwa manna z nieba dla ministra finansów. W ustawie budżetowej rząd zaplanował, że wpłata wyniesie 1,7 mld zł. Tymczasem mniej więcej w połowie roku skapnie dodatkowe 4,5 mld zł. To niemal tyle, ile zyskał rząd, wprowadzając niepopularną podwyżkę VAT.
Opozycja już namawia ministra finansów, by przeznaczyć te niespodziewane wpływy choćby na inwestycje. Do tej pory inwestycje ze środków publicznych były jednym z ważniejszych motorów napędzających naszą gospodarkę, maskując niechęć firm prywatnych do inwestowania.
Jednak minister finansów Jacek Rostowski zadeklarował, że cała kwota, którą budżet dostanie z NBP, zostanie przeznaczona na obniżenie deficytu budżetowego i długu publicznego.
Minister zarzucił opozycji "dwuznaczność" - z jednej strony mówi, że trzeba naprawiać finanse państwa, ale jak znajdą się dodatkowe środki, to proponuje ich wydawanie, a nie używanie do naprawy finansów publicznych. - Najlepszy sposób na osiągnięcie szybkiego rozwoju Polski to jak najszybsza naprawa finansów publicznych - powiedział dziennikarzom Rostowski.
Rząd zaplanował, że deficyt wyniesie w tym roku 40,2 mld zł. Wpłata z NBP oznacza, że nie powinien przekroczyć 36 mld zł. - Dzięki temu niższy też będzie deficyt całego sektora finansów publicznych. To bardzo dobra wiadomość, Ministerstwo Finansów będzie musiało wyemitować mniej nowych obligacji - komentuje Agnieszka Decewicz, ekonomistka Pekao SA.
Wiadomość o większej wpłacie z zysku NBP wsparła wczorajsze notowania złotego. W ciągu dnia cena euro utrzymywała się poniżej 4 zł, w pewnym momencie euro można było kupić po 3,98 zł, najmniej od prawie miesiąca.
Jak zarabia NBP? Głównie na lokowaniu naszych rezerw walutowych, w większości w bezpieczne obligacje, ale też pozarządowe papiery wartościowe i lokaty. Obecnie rezerwy Polski warte są około 300 mld zł. Najwięcej przypada na dolara i euro (odpowiednio 40 i 35 proc. udziałów w tzw. benchmarku w 2009 r.). Oprócz tego funt brytyjski miał około 15 proc., a dolar australijski i korona norweska po 5 proc.
Na operacjach finansowych i z tytułu wszelkich odsetek bank centralny w ubiegłym roku zarobił 7,5 mld zł - poinformował "Gazetę" NBP. To wyraźnie mniej niż w 2009 r., kiedy wynik ten wyniósł 20 mld zł. Wówczas jednak ostateczny zysk wyniósł 4,2 mld zł, gdyż NBP przekazał kilkanaście miliardów złotych na specjalną rezerwę, która pokryje straty wynikające z ewentualnego umocnienia się złotego.
Zdaniem części członków Rady Polityki Pieniężnej rezerwa ta wówczas mogła być mniejsza o 4 mld zł. Automatycznie powodowałoby to większą wpłatę do budżetu. W sporze o podział zysku rok temu zwyciężył zarząd.
Ale w tym roku Rada ostatecznie doprowadziła do tego, by zysk wyliczano według jej zaleceń, a rezerwę na pokrycie ryzyka walutowego zmniejszono do 12,6 mld zł.