Za kilka tygodni do Polski powinno wpłynąć 105,5 mln euro na odbudowę po zeszłorocznej powodzi. Parlament Europejski i Rada UE uzgodniły, skąd wziąć pieniądze na Fundusz Solidarności.
W całej Europie Środkowej zniszczenia spowodowane przez powódź oszacowano na ponad 5,5 mld euro. Z czego 3 mld euro przypadło na Polskę. Część strat pokryją środki z Funduszu Solidarności, który został stworzony z myślą o odbudowie infrastruktury w państwach Unii dotkniętych przez klęski żywiołowe. Wczoraj Parlament Europejski przegłosował wypłatę 182,4 mln na ten cel. Większość - 105, 5 mln euro - dostanie Polska. Pozostałe państwa otrzymają od 5 do 25 mln euro.
Decyzja o podziale pieniędzy trwała ponad pięć miesięcy. Długo, bo Fundusz Solidarności nie jest uwzględniany w unijnym budżecie, ale kiedy zachodzi potrzeba, kraje podwyższają swoją składkę członkowską. Tak było przynajmniej do tej pory. Tym razem jednak Rada UE, a dokładniej kilka krajów na czele z Wielką Brytanią, zablokowała wypłaty.
- Opór był ogromny, ponieważ już jesienią kilka państw ogłosiło, że nie chce więcej dokładać do unijnego budżetu - mówi europosłanka Sidonia Jędrzejewska (PO). W końcu udało się znaleźć kompromis. Fundusz będzie sfinansowany z tzw. rezerwy negatywnej. Czyli środki zostaną pożyczone z innych programów i zwrócone pod koniec roku, kiedy wiadomo, gdzie są nadwyżki. - Zgodziliśmy się, bo zależało nam na tym, żeby pieniądze były wypłacone jak najszybciej - dodaje Jędrzejewska.
W ramach rezerwy można wykorzystać maksymalnie 200 mln euro, więc wypłata z Funduszu Solidarności niemal całkowicie wyczerpie tegoroczną pulę. Tymczasem już teraz słuchać głosy, że Fundusz powinien być wykorzystany na pomoc krajom, które zmagają się z falą imigrantów z północnej Afryki.
- Ta sytuacja pokazuje, że mechanizm uruchamiania pomocy jest ociężały. To przekonuje mnie, że w budżecie po 2013 r. to musi być zmienione - zapowiada komisarz Janusz Lewandowski. - Po raz pierwszy w historii Rada nie zgodziła się z propozycją Komisji, żeby podnieść składkę na pomoc innym krajom - dodaje komisarz. Zapewnia, że uruchomienie pieniędzy jest już kwestią techniczną. Za kilka tygodni powinny one wpłynąć do poszkodowanych państw.