Kamiński zwrócił się do Komisji Europejskiej z interpelacją w sprawie fundacji ekologicznej, na którą 10 mln euro wyłożyło konsorcjum budujące przez Bałtyk gazociąg z Rosji do Niemiec.
- Czy Komisja zna tę sprawę? A jeżeli tak, to jaka jest opinia Komisji na ten temat? Jeżeli nie, czy Komisja zamierza sprawę zbadać oraz w jaki sposób Komisja może zareagować w razie wykrycia konfliktu interesów stron uczestniczących w działaniach wspomnianej fundacji lub pojawienia się podejrzeń dotyczących działań o charakterze korupcyjnym? - pyta w swojej interpelacji europoseł Michał Kamiński.
Europoseł odwołał się do publikacji "Gazety", w której w środę napisaliśmy o powołaniu Fundacji Ochrony Przyrody Niemieckiego Bałtyku, której sponsorem jest kontrolowane przez Gazprom konsorcjum Nord Stream budujące przez Bałtyk gazociąg z Rosji do Niemiec. Fundację złożyli Nord Stream, władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego oraz organizacje ekologiczne WWF Deutschland, BUND i NABU.
Według komunikatu Nord Streamu przedstawiciele ekologicznych organizacji dostaną po jednym fotelu w pięcioosobowej radzie fundacji, a ponadto szef WWF Deutschland zostanie prezesem, a szefowa BUND wiceprezesem fundacji. Wszystkie stanowiska we władzach organizacji będą pełnione honorowo - stwierdził Nord Stream.
Dziennik "Ostsee Zeitung" napisał, że fundacja będzie dysponować wyjątkowo dużymi pieniędzmi, bo fundacja ekologiczna powołana przez władze Meklemburgii ma tylko 1,2 mln euro kapitału zakładowego i władze landu muszą wydawać 200 tys. euro rocznie na podtrzymanie działalności organizacji.
Dwa i pół roku temu z inicjatywy eurodeputowanego Marcina Libickiego (PiS) Parlament Europejski uchwalił specjalną rezolucję, zwracając się do Komisji Europejskiej o przeprowadzenie niezależnych badań wpływu budowy gazociągu Nord Stream na środowisko naturalne Morza Bałtyckiego. Dotąd takie badania przedstawiał tylko sam Nord Stream.
Jednak KE zignorowała rezolucję. W styczniu KE została za to ponownie skrytykowana przez komisję w petycji Europarlamentu.
Eurodeputowana Lidia Geringer de Oedenberg (SLD) wymieniała przykłady organizacji, które nie dostały odpowiedzi od Nord Streamu na swoje wątpliwości. - Spółka ta finansuje badania i uniwersytety, które później przygotowują dla niej analizy - mówiła eurodeputowana.
- Nord Stream to jest bardzo potężne lobby i można odnieść wrażenie, że Komisja Europejska zamiata sprawę pod dywan. Ale będziemy co jakiś czas prosić o kolejne wyjaśnienia - zapowiedział w styczniu europoseł Jarosław Wałęsa (PO).