Kalifornijczycy coraz głośniej wypowiadają się przeciwko imigrantom legalnie pracującym w ich stanie. "Zabierają pracę Amerykanom, pomimo najwyższego poziomu bezrobocia od czasów Wielkiego Kryzysu" - tłumaczą na antenie
Fox News. Problem dotyczy wszystkich, od pracowników sezonowych po wysoko wykwalifikowanych specjalistów z Doliny Krzemowej.
Powiązany z "New York Times" serwis
"Deal Book" opisywał niedawno historię przedsiębiorcy z Nowej Zelandii, który miał wszystko, by prowadzić firmę w USA: 430 tys. dol. kapitału, 14 pracowników i biuro w Dolinie Krzemowej. Zabrakło tylko jednego - wizy. Biznesmen został zmuszony do opuszczenia kraju. Jego firma zbankrutowała.
Pracodawcy i inwestorzy z niepokojem patrzą na ksenofobiczne tendencje zarówno wśród Kalifornijczyków, jak i urzędów imigracyjnych. Apelują o uproszczenie przepisów i proponują wprowadzenie dwuletniej wizy dla osób posiadających 100 tys. dol. zabezpieczenia finansowego. Jeśli po tym okresie start-up imigranta zatrudniałby więcej niż pięć osób i posiadał kapitał wart 500 tys. dol., pozwolenie na pobyt byłoby przedłużane. Pomysł popiera 160 inwestorów, w tym Fred Wilson inwestujący w Twittera czy Reid Hoffman, założyciel LinkedIn.
Zgodnie z badaniami National Foundation for American Policy w latach 1995-2005 w jednej czwartej start-up Doliny Krzemowej przynajmniej jeden z założycieli był imigrantem.
Wysoko wykwalifikowani pracownicy ubiegają się o amerykańską wizę H1B. Jeśli zgłoszeń jest więcej niż przewidywanych wiz, o przydziale decyduje loteria.