Biznes Ludzie Pieniądze

Stracili 130 mln, są niewinni. 'Nie mogli przewidzieć kursu'

Marcin Kobiałka
11.04.2011 , aktualizacja: 11.04.2011 21:21
A A A Drukuj
Dyrektor finansowy i zarząd dużej poddębickiej firmy transportowej nie działali na jej szkodę, zawierając z bankami umowy na opcje walutowe, na których firma straciła ok. 130 mln zł - uznała prokuratura i śledztwo umorzyła

Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Firma Omega z Pilzna w 2008 roku wpadła w tarapaty finansowe z powodu tzw. opcji walutowych. Ich mechanizm polegał na tym, że firmy zawierały z bankami umowy, które miały je uchronić przed ryzykiem kursowym.

Przedsiębiorcy chcieli się zabezpieczać przed umacniającym się złotym. Umowy gwarantowały im, że będą rozliczać transakcje np. po kursie 3,50 zł za euro. Firmy korzystały, jeśli złoty był mocniejszy. Ale z drugiej strony godziły się, że w przypadku osłabienia złotego będą musiały dostarczać bankom euro po 3,50 zł. Gdy więc euro było coraz droższe, firmy traciły.

Z opcji walutowych korzystała wspomniana firma Omega. Straciła na nich około 130 mln zł. Pełnomocnik zarządu spółki w listopadzie 2008 r. doniósł do prokuratury na dyrektora finansowego firmy, że nieumyślnie wyrządził Omedze znaczne szkody majątkowe, a zawierając umowy z bankami, nadużył swoich uprawnień. Zarząd firmy zwolnił dyrektora.

Śledztwo początkowo prowadziła prokuratura w Dębicy, kilka miesięcy później przeniesiono je do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Ta śledztwo rozszerzyła. Wyjaśniała także, czy prezes i wiceprezes firmy nie dopełnili obowiązków w zakresie kontroli i nadzoru pracy swojego dyrektora finansowego.

Oprócz postępowania prokuratorskiego w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie toczyło się również postępowanie naprawcze. Pod nadzorem sądu Omega porozumiała z siedmioma bankami, z którymi zawierała umowy na opcje walutowe, że połowę swoich zobowiązań banki jej umorzą, a drugą połowę rozłożą na raty. - Dzięki temu firma mogła nadal prowadzić swoją działalność, nie trzeba było ogłaszać upadłości, której skutki są dużo bardziej dotkliwe dla przedsiębiorstwa - mówi sędzia Paweł Janda.

Prokuratorzy w trakcie śledztwa ustalili, że Omega zawierała kontrakty głównie w obcej walucie. Po 2,5-rocznym postępowaniu uznali, że ani dyrektorowi finansowemu, ani prezesom spółki zarzutów nie postawią, i je umorzyli.

- W czasie transakcji, które były przedmiotem naszego śledztwa, kurs euro w stosunku do złotego był najniższy w historii. Jednak transakcje zostały zawarte przy założeniu, że kurs ten jeszcze się obniży. To założenie się nie sprawdziło, wartość złotego bardzo znacznie spadła, co w konsekwencji spowodowało wielomilionowe zobowiązania firmy wobec banków - wyjaśnia Jaromir Rybczak, zastępca prokuratora okręgowego w Rzeszowie.

Śledztwo umorzono, bo - zdaniem prokuratury - dyrektor i finansowy i prezes spółki nie przewidzieli i nie mogli przewidzieć wzrostu kursu euro oraz że ten trend będzie się utrzymywał. "Nie sposób tym samym przypisać członkom zarządu spółki oraz jej dyrektorowi finansowemu nieostrożnego działania, co jest warunkiem odpowiedzialności za przestępstwo nieumyślnej niegospodarności" - uznała prokuratura.

Decyzja prokuratury jest nieprawomocna. Szefostwo Omegi może się od niej odwoływać. Chcieliśmy w tej sprawie porozmawiać z władzami firmy. - Nikt z zarządu nie będzie się w tej sprawie wypowiadał - usłyszeliśmy w czwartek w sekretariacie spółki.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów