12 kroków - tyle, zdaniem Komisji Europejskiej, wystarczy, by Unia rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej. Wczoraj w Brukseli zaprezentowano nową wersję aktu o jednolitym rynku. Konkretne ustawy będą przygotowane za polskiej prezydencji.
- Nasz priorytet to wzrost gospodarczy i większa liczba miejsc pracy. Jednolity rynek pozwoli nam osiągnąć te cele - zapewnił wczoraj przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso, prezentując nową wersję aktu o jednolitym rynku, czyli pakiet 12 projektów, które mają ułatwić życie przedsiębiorstw, pracowników i konsumentów w Europie.
Mówiąc o przedsiębiorstwach, Bruksela na pierwszym miejscu stawia małe i średnie firmy. Komisja chce zapewnić im lepszy dostęp do finansowania dzięki ułatwieniom dla funduszy venture capital. Fundusze, które mają siedzibę w jednym państwie, będą mogły bez przeszkód działać w pozostałych 26 krajach Unii.
Planowane jest zmniejszenie obciążeń administracyjnych dla firm, w tym tych dotyczących rachunkowości oraz podatków, co ma dać oszczędności rzędu 7 mld euro, a także uproszczenie zamówień publicznych oraz ujednolicenie systemu usług.
Bruksela planuje objęcie przedsiębiorstwa społeczne europejskim statusem fundacji oraz utworzyć dla nich specjalny fundusz finansowy.
KE chce zwiększyć mobilność pracowników. - Każdy, kto chce pracować za granicą, powinien mieć do tego prawo - powiedział Barroso. Ma temu służyć wprowadzenie "paszportu zawodowego", dokument ważny w całej Europie, który potwierdzałby kwalifikacje i umiejętności posiadacza. Jednocześnie pracownicy delegowani do innych krajów mają mieć lepszą ochronę. Pracodawcy, którzy naruszają ich prawa, mogą spodziewać się sankcji. Komisja zastanawia się też, jak ochronić prawa do emerytur migrujących pracowników.
Rynek przyszłości to rynek coraz bardziej cyfrowy- stwierdził Barroso, zapewniając, że inicjatywy Komisji ożywią e-handel. Jak? M.in. przez uznawanie w całej Unii podpisu elektronicznego i łatwiejsze dochodzenie reklamacji przez konsumentów.
Według dokumentu nacisk ma być położony również na rozwój europejskiej sieci dróg i sieci energetycznej. Zmieniony ma zostać podatek energetyczny. O wysokości stawki będzie decydowało to, ile dany produkt emituje CO2 oraz ile faktycznie wytwarza energii. Przedstawiony wczoraj dokument to w większości zapowiedzi tego, nad czym Komisja będzie się zajmowała przez najbliższe półtora roku.
Prace nad pogłębieniem wspólnego rynku to jeden z priorytetów polskiej prezydencji w UE. Polscy prawnicy uczestniczą już od wielu miesięcy w opracowywaniu alternatywnego prawa kontraktowego, które umożliwiłoby np. kontrahentom z Włoch i Polski transakcje internetowe nie na podstawie polskiego czy włoskiego prawa, lecz dobrowolnie wybieranego systemu unijnego. Obecnie bariery prawne bądź brak pewności co do przepisów uniemożliwia do 60 proc. prób transakcji w internecie w UE.
Pierwotna wersja dokumentu nie akcentowała tak mocno jak przyjęty wczoraj projekt potrzeby rozwoju infrastruktury transportowej, co wywoływało niezadowolenie nowych krajów UE przekonujących, że Unia powinna dbać nie tylko o nowe technologie, lecz także o dalszy rozwój twardej infrastruktury. Podkreślające to poprawki wprowadzono w ostatniej chwili. Niepokój Polski wywołują też nowe projekty opodatkowania energii opartej na emisji CO2, co może uderzyć w gospodarki oparte na węglu. Komisji Europejska promuje też prace nad skonsolidowaną podstawą opodatkowania CIT (firmy płaciłyby podatek w kraju rejestracji, np. polski Fiat we Włoszech i dopiero potem redystrybuowano by podatek między stolice), ale temu jest bardzo niechętna m.in. Polska. - Kwestie podatkowe wymagają jeszcze pogłębionej dyskusji - mówi rzecznik prezydencji Konrad Niklewicz.