- Kończymy prace nad zmianami w ustawie o świadczeniach rodzinnych i ustawie o pomocy społecznej. Chcemy zwaloryzować progi dochodowe uprawniające do korzystania z pomocy społecznej - powiedziała minister pracy Jolanta Fedak na piątkowej konferencji.
- Założenia są już na ukończeniu i mam nadzieję, że ustawy wejdą w życie jeszcze przed wyborami. Pracujemy nad tym w związku ze wzrostem cen towarów i usług odczuwalnym najbardziej przez osoby najuboższe - dodała Fedak.
Obecny próg dochodowy uprawniający do korzystania ze świadczeń rodzinnych wynosi 504 zł na osobę. Na świadczenia społeczne dla jednoosobowych gospodarstw domowych jest to 447 zł, a dla członków rodzin - 351 zł na osobę.
Minimum egzystencji jest ustalone natomiast na 472 zł dla gospodarstwa jednoosobowego, 397 zł na osobę dla rodziny dwuosobowej i 382 zł na osobę dla rodziny trzyosobowej.
- Progi dochodowe nie były podwyższane od wielu lat. Powinny być wyższe niż minimum egzystencji. Należy je podwyższyć i dostosować do realnych kosztów utrzymania. Ale musimy znaleźć na to oszczędności - mówi Wyborczej.biz Jeremi Mordasewicz z Lewiatana. - Progi dochodowe są ustalone poniżej minimum egzystencji. To nieporozumienie - wtóruje mu Jan Guz z OPZZ. Obawia się jednak, że wypowiedź minister Fedak to jedynie zagranie marketingowe.
Fedak przypuszcza, że w tym roku kosztowałoby to budżet 200 mln zł. W kolejnych latach byłoby to więcej - kilkaset milionów złotych. Innego zdania jest Lewiatan, który koszt pomysłu szacuje na blisko miliard złotych. - Nie stać nas na to. Chcielibyśmy, aby Komisja Trójstronna wskazała pozycje w budżecie, gdzie znajdziemy oszczędności - powiedział Wyborczej.biz Mordasewicz.
Wskazał również, gdzie można szukać oszczędności. Jednym z jego pomysłów jest ograniczenie becikowego tylko do rodzin najuboższych. Według Mordasewicza pozwoliłoby to zaoszczędzić ok. 200 mln zł. Zwrócił też uwagę na wysoki zasiłek pogrzebowy. - Nie ma potrzeby, żebyśmy na pogrzeby wydawali dwa razy więcej niż np. Czesi - tłumaczy. I dodaje, że rezygnacja ze wspólnego rozliczania się małżonków pokryłaby zapotrzebowanie na waloryzację progów. - Może wreszcie rolnicy, których na to stać, zaczęliby płacić składki emerytalne. Tego nie da się zrobić w jednym roku, ale oszczędności z tego tytułu wyniosłyby ok. 5 mld zł - mówi Mordasewicz.