To kolejna nowelizacja ustawy przeprowadzona przez ten rząd i parlament. Dwa lata temu rząd w uchwalonym w ekspresowym tempie zdelegalizował tzw. automaty o niskich wygranych stojące w barach oraz mocno podniósł im podatki. Automaty mają zniknąć do 2014 r., ale już teraz z 55 tys. w 2009 r. zostało ich tylko 19 tys.
Rząd obiecał też uregulowanie hazardu w sieci. Dziś działają w polskim internecie portale zarejestrowane w innych krajach UE. To często wielkie firmy, notowane na europejskich giełdach. Ale zdaniem polskiego rządu działają nielegalnie, bo w Polsce dozwolone są wyłącznie zakłady "naziemne". W dodatku portale bukmacherskie oferują także wirtualnego pokera czy ruletkę. Ale w obronie swobody świadczenia usług przez takie firmy wypowiadała się Komisja Europejska, a Europejski Trybunał Sprawiedliwości tłumaczył państwom, że choć mogą ograniczać hazard w sieci, to nie mogą go dyskryminować.
Polski parlament w 2009 r. najpierw wprowadził wysokie kary za reklamę sieciowego hazardu. W rezultacie portale wycofały się ze sponsorowania polskich sportowców. Rząd zaproponował jednak nowy projekt ustawy, który dopuszcza bukmacherkę w sieci, ale pod kilkoma warunkami, m.in. rejestracji w Polsce. Ustawę uchwalił wczoraj Sejm.
Zgodnie z nią bukmacherzy w internecie będą mogli działać legalnie, ale powinni płacić podatek w Polsce. I właśnie o ten podatek szedł największy spór. Zdaniem bukmacherów podatek, który zaproponował rząd - 12 proc. od obrotów - jest za wysoki. - Drastycznie odbiega od średniego poziomu w UE - twierdzi zarówno stowarzyszenie polskich "naziemnych" bukmacherów, jak i EGBA - organizacja zrzeszająca zagraniczne portale hazardowe. "Naziemni" polscy bukmacherzy i zagraniczni wirtualni raczej ze sobą nie przepadają, ale w tej sprawie mówią zgodnym głosem.
Najwyższy w UE podatek od zakładów w sieci - 9 proc. od obrotów - stosują Francuzi. Austria ma 2 proc., a większość pozostałych krajów opodatkowuje nie obrót, lecz różnicę między wpłatami a wygranymi. Bukmacherzy także to proponowali, ale rząd się nie zgodził.
- Oferta rządu jest ekonomicznie nieatrakcyjna - twierdzą naziemni bukmacherzy. Proponowali, by podatek wynosił 5 proc. od obrotu, ale rząd się nie zgodził.
Dla firm z UE, które nie zarejestrują się w Polsce, a zechcą u nas działać, ustawa przewiduje możliwość zaocznego karania ich menedżerów. Oczywiście resort finansów liczy się z tym, że nie przyjadą oni na proces ani nikt ich nie aresztuje, ale uważa, że menedżerowie firm notowanych na europejskich giełdach będą chcieli unikać skazania przez polskie sądy i wycofają się z działalności w Polsce.
Oprócz tego celnicy zyskają możliwość blokowania kont bankowych, z których wpłaca się pieniądze na grę. To jednak stosunkowo łatwo obejść - wystarczy skorzystać z serwisów płatnościowych. Ustawa trafi teraz do Senatu.