Jak podaje amerykański Departament Rolnictwa, zapasy dziewięciu podstawowych olejów skurczyły się w ciągu roku o 25 proc. i obecnie wynoszą 9,39 miliona ton. Jest to ilość oleju, jaką na całym świecie zużywa się przez 23 dni. Ostatnio tak małe zapasy były w 1974 roku. Jednocześnie rosną ceny - Bloomberg informuje, że według analityków ceny oleju palmowego do końca roku wzrosną nawet o jedną czwartą.
Nie jest to banalny problem - oleju używa się przy smażeniu i produkcji wielu produktów żywnościowych. Jego braki lub niedobory mogą spowodować ogromne podwyżki cen. Już w lutym Unilever, drugi największy producent z branży spożywczej, zapowiedział, że jedną z głównych przyczyn podwyżek były wyższe ceny i niedobór oleju. Jean-Marc Hüet, szef działu finansowego koncernu, przyznał też, że ten trend będzie kontynuowany także w tym roku.
Tymczasem na całym świecie rośnie zapotrzebowanie na olej: palmowy, sojowy, kokosowy, słonecznikowy, rzepakowy i inne najbardziej popularne rodzaje. W tym roku zapotrzebowanie ma wzrosnąć o 6,1 proc., do rekordowego poziomu 146,4 mln ton. Największy wzrost zapotrzebowania notowany jest w Chinach - w ubiegłym roku zużyto tam 29,4 mln ton oleju i oznacza to dwukrotny wzrost w ciągu dekady.
Niski poziom zapasów jest efektem powodzi w Indonezji i Malezji, a także suszy i powodzi w Europie, zwłaszcza w Rosji i na Ukrainie, które poważnie uszkodziły tegoroczne zbiory rzepaku i słonecznika. - Świata nie stać na problemy ze zbiorami w tym roku. Każde złe zbiory w którymkolwiek regionie świata będą oznaczały katastrofę, a dzisiejsze wygórowane ceny już wkrótce możemy uznawać za tanie - mówi Steve Nicholson z International Food Products Corp.