Ekonomiści mają sprzeczne opinie na temat rozwoju sytuacji gospodarczej w Polsce. Wiele szacownych instytucji finansowych prognozuje nam spowolnienie. Ale w polską gospodarkę ciągle wierzy Bank Światowy. Przewiduje, że w tym roku wzrost PKB sięgnie u nas 4 proc., a w przyszłym - przyspieszy do 4,2 proc.
- Kurczą się jednak różnice pomiędzy najlepiej radzącymi sobie krajami w regionie i najgorzej - zauważa Kaspar Richter, starszy ekonomista Banku Światowego w Europie i Azji Środkowej. - Jeszcze w 2009 roku różnica pomiędzy tempem wzrostu pomiędzy najlepiej sobie radzącą Polską i najgorzej Łotwą sięgała 20 pkt proc. W przyszłym roku różnica pomiędzy najgorszym i najlepszym wyniesie około 2 pkt proc. - dodaje.
Bank Światowy w swoich najnowszych prognozach gospodarczych przewiduje w 2012 roku co najmniej 4-proc. wzrost PKB oprócz Polski także na Łotwie, w Rumunii i na Słowacji. Cały region ma rosnąć w tempie 3,8 proc.
- Ryzykiem dla wzrostu jest ciągle wysokie bezrobocie i słaby wzrost inwestycji - uważa Richter. Jego zdaniem obecnie firmy starają się zwiększać wydajność pracowników i w ten sposób produkować więcej. Ale dopiero gdy zaczną śmielej inwestować w zwiększanie mocy produkcyjnych, spadnie bezrobocie.
Nieco mniej optymistyczne co do prognoz gospodarczych dla Polski są inne instytucje finansowe. W marcowym raporcie o inflacji analitycy Narodowego Banku Polskiego prognozowali spowolnienie gospodarcze w Polsce w kolejnych latach. Ich zdaniem w tym roku nasz PKB urośnie o 4,2 proc., ale w 2012 roku wzrost spowolni do 3,6 proc. i do 3,1 proc. w 2013 roku.
Niewielkie spowolnienie przewidują też ekonomiści Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W ostatnim raporcie World Economic Outlook szacują nasz wzrost na 3,8 proc. w tym roku, a w przyszłym - na 3,6 proc. To poniżej oczekiwań polskiego rządu, który przewiduje 4-proc. wzrost PKB (chociaż zdaniem wicepremiera Waldemara Pawlaka w I kw. wzrost mógł osiągnąć aż 4,5 proc.).
Ekonomiści zwracają uwagę, że na wzrost gospodarczy w Polsce wpływ może mieć planowane mocne ograniczanie deficytu sektora finansów publicznych. Resort finansów obiecuje, że zetnie go do 3 proc. PKB w przyszłym roku z szacowanych około 7,9 proc. PKB w 2010 roku (oficjalne dane poznamy w przyszłym tygodniu).
Chociaż analitycy mają wątpliwości, czy to się uda. - Biorąc pod uwagę obecną sytuację, deficyt w przyszłym roku będzie powyżej 3 proc. PKB - mówi Richter. - Ale nie znamy jeszcze budżetu na 2012 rok - dodaje. Zwraca też uwagę, że w międzyczasie w Unii Europejskiej mogą zostać przyjęte regulacje, które przy liczeniu deficytu będą uwzględniały przeprowadzenie reformy emerytalnej. Wtedy nasz deficyt byłby traktowany ulgowo.