Za blisko 400 mln zł w województwach: lubelskim, podkarpackim, świętokrzyskim, podlaskim i warmińsko-mazurskim ma powstać sieć szerokopasmowego internetu. Samorządy zbudują sieć, z której będą korzystali prywatni operatorzy w miejscach, gdzie do tej pory położenie światłowodów się im nie opłacało. Aż 85 proc. potrzebnych pieniędzy daje UE. Kolejne 10 proc. pochodzi z budżetu państwa. Brakujące 5 proc. wykładają samorządy województwa. Z sieci ma korzystać 6 mln osób.
Sprawa się jednak komplikuje. Ostatnio Ministerstwo Rozwoju Regionalnego ogłosiło, że Komisja Europejska zaakceptowała, w jaki sposób wybrać miejsca, gdzie można położyć sieć. Wiceminister rozwoju regionalnego Iwona Wendel mówiła o tym jako o "kamieniu milowym" w projekcie.
Ale samorządowcy widzą to inaczej i argumentują, że KE nakazuje poprawić dotychczasowe ustalenia. - Mamy więc studium opisujące, jak obecnie wygląda infrastruktura internetowa, w jaki sposób sieć mieliby rozbudować operatorzy, a jak samorządy miałyby ją finansować. Komisja Europejska uznała jednak, że studium trzeba poprawić i inaczej wskazać miejsca, w których mamy działać. Konsorcjum, które przygotowało studium, musi nanieść uwagi prywatnych operatorów, żeby sieć nie ograniczała konkurencji - tłumaczy Mariusz Majkutewicz, dyrektor departamentu gospodarki i innowacji urzędu marszałkowskiego.
W praktyce oznacza to, że strategiczny dla inwestycji dokument być może trzeba będzie przygotować od nowa. - Nie wiemy, ile to zajmie i jakie to będą poprawki. Może operatorzy zgłoszą 30 postulatów, a może trzy tysiące? Może trzeba będzie zmienić trzy strony w studium, a może całkowicie je przebudować? - mówi dyrektor Majkutewicz.
Ci, którzy mają budować sieć, mówią też wprost, że na wszystko może zabraknąć czasu, bo nie ma przecież jeszcze firm, które mają realizować projekt, ani nawet dokumentacji technicznej przedsięwzięcia.
- Myślę, że opracowanie programu funkcjonalno-użytkowego zabierze nawet półtora roku. Potem trzeba będzie ogłosić przetarg na wykonanie inwestycji w systemie "projektuj i buduj". Czy wyrobimy się w czasie? Mogą być problemy - przyznaje Jan Burek, pełnomocnik marszałka podkarpackiego ds. informatyzacji.
Samorządowcy narzekają, że nie ma też informacji, czy na budowę sieci będzie można wydać publiczne pieniądze. Komisja Europejska musi się zgodzić na wydanie publicznych pieniędzy na inwestycję, na której mają zarabiać prywatne firmy.
Leszek Bigos z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego tłumaczy, że na razie toczą się robocze rozmowy z Komisją. Dopiero po konsultacjach społecznych resort wyśle do Brukseli odpowiednie dokumenty dotyczące pieniędzy.
- Czas jest pewnym problemem - przyznaje Majkutewicz. - Teraz jesteśmy w niezręcznym momencie, kiedy nie do końca wiadomo, jak i gdzie będziemy inwestować - dodaje.