Chociaż sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami, to wyrok dla młodej milionerki lotem błyskawicy obiegł chińskie media, a jego surowość zmroziła chińskich przedsiębiorców. Sprawa Wu Ying ciągnęła się ponad 3 lata. Kobietę aresztowano w 2007 r. pod zarzutem nadużyć finansowych - miała zdefraudować ponad 56 mln dol., pozyskanych od 11 swoich kontrahentów.
Wu Ying zajęła się biznesem już jako 18-latka. Najpierw otworzyła sieć salonów piękności i w ciągu kilku lat została właścicielką holdingu Bense, który obejmował sieć kilkunastu hoteli oraz sieć salonów samochodowych. W 2006 r. majątek skazanej sięgał 3,8 mld juanów (576 mln dol.), co dawało jej 6. miejsce na liście najbogatszych kobiet w Chinach i 68. wśród najbogatszych osób na świecie. Po aresztowaniu władze skonfiskowały jej majątek.
Pierwotnie w treści oskarżenia prokurator zarzucał jej nielegalne zbieranie funduszy, za co groziło oskarżonej maksymalnie do 15 lat więzienia. Wu miała świadomie wprowadzić kontrahentów w błąd, mówiąc, że przekazane jej pieniądze wykorzysta na inwestycje o dużej rentowności. W rzeczywistość Wu Ying przeznaczyła część środków na spłatę długów, zakup
nieruchomości i samochodów. Pieniądze pożyczała też innym ludziom - ale już na wyższy procent. Początkowo Wu Ying przyznała się do winy, jednak później zeznania wycofała.
Ostatecznie dwa lata temu przed sądem w mieście Jinhua Chinka została oskarżona i skazana za oszustwo finansowe. W chińskim kodeksie karnym takie przestępstwo podlega karze śmierci. Wu złożyła apelację, w której w końcu przyznała się do pierwszych zarzutów, ale sąd nie wziął tego pod uwagę i 7 kwietnia usłyszała po raz drugi najwyższy wymiar kary. Sprawę śledziły uważnie chińskie media, zwłaszcza że zamieszanych w oszustwa Chinki było kilku chińskich czołowych bankierów i urzędników.
Przestępstwo Wu Ying to największe do tej pory oszustwo finansowe w Chinach. Podobny, choć mniejszy rozgłos miała sprawa Zhang Guangli - dyrektora przedsiębiorstwa budowlanego, który w listopadzie 2007 r. został skazany na karę śmierci za malwersację funduszy publicznych. Zhang Guangli wziął 14,8 mln dol. łapówki za wybudowanie drogi w Mongolii Wewnętrznej. Szacuje się, że w Chinach co roku dochodzi do ponad 218 tys. oszustw. W odniesieniu do liczby ludności (ponad 1,3 mld) jest to stosunkowo mało.
W Państwie Środka liczba wyroków śmierci i egzekucji jest objęta tajemnicą państwową. Pomimo nieustannych starań ze strony Amnesty International oraz innych światowych organizacji, stojących na straży praw człowieka, władze Chin nie chcą upublicznić liczby wykonywanych co roku wyroków. Obecnie według chińskiego kodeksu karnego kara śmierci grozi za 68 przestępstw. Chiński parlament planował w sierpniu zeszłego roku złagodzenie prawa - z listy przestępstw zagrożonych śmiercią miało zniknąć 13, m.in. oszustwa podatkowe, kradzież środków z rachunków bankowych czy korupcja. Prace nad zmianą wciąż trwają.