Minister Julia Pitera pozwoliła sobie określić dowodem bezradności proponowaną przez Leszka Balcerowicza obywatelską akcję wywierania presji na Kancelarię Prezydenta, aby ujawniła ekspertyzy prawne dotyczące konstytucyjności ustawy o zmianach w systemie emerytalnym. Bezradności w opinii Pitery nieuzasadnionej, gdyż - jak zauważa minister - każdy obywatel ma prawo uzyskania dostępu do informacji publicznej na podstawie konstytucji i właściwej ustawy.
Problem polega jednak na tym, że kiedy państwowi urzędnicy bardzo chcą, to mogą obywatelowi korzystanie z tego prawa skutecznie utrudnić.
Tak stało się w tym przypadku. Odpowiedni wniosek o udostępnienie informacji publicznej został złożony osobiście przez profesora Jerzego Stępnia na początku kwietnia. Mimo upływu ustawowego terminu 14 dni Kancelaria Prezydenta na ten wniosek nie odpowiedziała. Odpowiedziała za to na inny wniosek, złożony przez Olgierda Rudaka, prawnika i redaktora naczelnego czasopisma "Lege Artis". Odpowiedź była negatywna, co oznacza, że Kancelaria Prezydenta nie zamierza ujawnić nikomu ekspertyz prawnych, lekceważąc art. 61 Konstytucji RP mówiący o prawie do informacji publicznej, ustawę o dostępie informacji publicznej oraz bogate orzecznictwo sądów administracyjnych (np. wyrok WSA w Olsztynie z 20 stycznia 2011 r. sygn. II SAB/Ol 93/10) potwierdzające, że opinie prawne przygotowane na użytek organu władzy publicznej są informacją publiczną.
Nic straconego - zdaje się mówić Julia Pitera - przecież dostępna jest obywatelowi droga sądowa. Jest to zadziwiająca postawa pełnomocnika rządu do spraw opracowania programu zapobiegania nieprawidłowościom w instytucjach publicznych. Czy pomysł minister Julii Pitery na walkę z nieprawidłowościami w instytucjach publicznych to powiedzenie obywatelom, że mogą iść do sądu? Czy takie porady mają doprowadzić do zwiększenia praworządności działań władzy publicznej?
Najgorszym efektem stosowania rekomendacji Julii Pitery jako zasady jest ryzyko zwiększenia arogancji, z jaką władza publiczna w Polsce traktuje obywateli. Od ministra powołanego do działań na rzecz praworządności i przejrzystości procesu legislacyjnego oczekiwalibyśmy raczej walki o jak najwyższe standardy działania władzy publicznej, a nie spychania odpowiedzialności za pilnowanie praworządności na sądy.
Tylko dzięki naciskowi opinii publicznej można liczyć na szybkie udostępnienie słynnych już opinii o konstytucyjności ustawy o
OFE. Alternatywą jest czekanie na prawomocne rozstrzygnięcia sądów, co w najlepszym przypadku potrwa miesiące, wbrew nieuzasadnionemu optymizmowi minister Julii Pitery. Pozostaje zapytać, czy na to właśnie liczy Kancelaria Prezydenta - że z czasem Polacy zapomną, o co w ogóle chodziło z udostępnieniem ekspertyz. Sprawa jest zbyt poważna, żeby o niej zapomnieć. Stawką jest szacunek do konstytucji, szacunek do prawa. I o tym powinna pamiętać minister Julia Pitera, a także my wszyscy. Praworządności nie osiągnie się przez medialne wystąpienia i skomplikowane tytuły ministrów. Praworządność obywatele wywalczyć muszą sami, kontrolując władzę i sprzeciwiając się jej nadużyciom.