Nadzwyczajna kontrola danych dotyczących sprzedaży tygodnika "Wprost" rozpoczęła się 1 lutego na wniosek wydawców konkurencyjnych tytułów - "Polityki" ("Polityka" Spółdzielnia Pracy) oraz "Newsweeka" (Ringier Axel Springer Polska). Podejrzewali oni, że właściciel "Wprost" niewłaściwie zlicza wprowadzone do obiegu egzemplarze. Chodziło o to, że część z nich rozprowadzana np. w kawiarniach, hotelach czy centrach handlowych nie powinna być zaliczana do sprzedaży, lecz do tzw. innych form rozpowszechniania. W takich przypadkach za gazetę płacą bowiem nie czytelnicy, lecz firmy (często dostają rabat od ceny egzemplarzowej).
Kontrola potwierdziła przypuszczenia konkurentów. Z danych opublikowanych w środę przez ZKDP wynika, że od lutego do listopada 2010 r. wydawca "Wprost" zawyżał sprzedaż ogółem swego tytułu średnio o 10,8 tys. egzemplarzy, czyli o 10,7 proc. miesięcznie. W największym stopniu wynik został podrasowany w październiku zeszłego roku, gdy różnica pomiędzy sprzedażą deklarowaną i zweryfikowaną przez kontrolerów przekroczyła 14 proc. - 113 tys. wobec 97,17 tys. egzemplarzy.
Zdaniem Piotra Zmelonka, dyrektora pionu wydawniczego w "Polityce", kontrolę przeprowadzono starannie, co dowodzi "siły Związku". - Ważne, żeby czytać to właściwie. Różnica wynosi średnio 10,8 tys. na jednym numerze w każdym miesiącu, więc skala nie jest mała. Trochę inaczej wygląda teraz wszystko to, czym wydawca tego tygodnika chwalił się przez ostatnie kilka miesięcy - podkreśla Zmelonek.
Anna Pawłowska-Pojawa, rzeczniczka Platformy Mediowej Point Group, podkreśla, że wyniki kontroli ZKDP oznaczają przesunięcia części nakładu pomiędzy poszczególnymi rubrykami w tabelach, a przez to mają charakter formalny. - Co szczególnie ważne, nie zmieniają najważniejszej wartości, czyli rozpowszechniania płatnego razem. Rubryka ta ma kluczowe znaczenie dla wydawców i reklamodawców i tutaj "Wprost" zanotował znaczący wzrost pomiędzy majem a grudniem 2010 roku - mówi rzeczniczka.
Małgorzata Węgierek, dyrektor zarządzająca domu mediowego Arena Media, uważa, że wyniki kontroli nie poprawią relacji "Wprost" z reklamodawcami, ale nie spowodują też odpływu budżetów z tygodnika. - Niedobrze jest, gdy nagięte w taki sposób dane są używane w autopromocji pisma - mówi Węgierek. Tadeusz Żórawski, szef domu mediowego Universal McCann, dodaje, że część firm zamawia reklamę w tygodnikach nie tyle z uwagi na ich wyniki sprzedaży, ile na profil czytelnika. - Dla takich firm ta sprawa nie będzie miała większego znaczenia - uważa Żórawski.
Zarząd ZKDP udzielił wydawcy "Wprost" upomnienia i zobowiązał wydawcę do umieszczenia informacji o popełnionych naruszeniach na stronie internetowej Wprost.pl na cztery tygodnie. Skierował też wniosek do sądu koleżeńskiego o wymierzenie kary nagany. Regulamin Związku nie pozwala nakładać na wydawców kar finansowych.