Zadowoleni mogą być za to nowi właściciele BZ WBK, czyli Hiszpanie z grupy Santander, którzy wygrali przetarg na bank we wrześniu ubiegłego roku. Ich nowy nabytek zarobił w pierwszym kwartale o 6 proc. więcej, niż spodziewali się analitycy.
Rósł zarówno wynik odsetkowy (do 494,6 mln zł), jak i ten zarobiony na prowizjach - do 339,2 mln zł. Na prowizjach bank zarobił 339,2 mln zł, a wynik odsetkowy wyniósł 494,6 mln zł. W sumie dochody w pierwszym kwartale 2011 roku wyniosły 890,4 mln zł i zwiększyły się o 5,9 proc., licząc rok do roku.
Koszty operacyjne grupy w pierwszych trzech miesiącach 2011 roku wyniosły 445 mln zł, czyli były na poziomie oczekiwanym przez rynek. Koszty wzrosły w skali roku o 6 proc. Wskaźnik kosztów do dochodów spadł symbolicznie o 0,1 pkt proc., do 50 proc. I to jest ten element, który może martwić właściciela BZ WBK. Jak pisał na swoim blogu dziennikarz "Gazety Wyborczej" i Wyborcza.biz Maciej Samcik, plany Santandera zakładają
zmniejszenie relacji kosztów do dochodów do 41 proc. w 2013 r..
Cały czas dają o sobie znać niespłacane kredyty. Odpisy z tytułu utraty ich wartości wyniosły 94,9 mln zł, czyli o 900 tys. zł więcej, niż spodziewał się rynek.
"Sytuacja płynnościowa polskich przedsiębiorstw wyraźnie się stabilizuje, choć potencjalne zagrożenia są w dalszym ciągu obecne. (...). Pomimo ożywienia koniunktury na rynku
nieruchomości w niektórych obszarach sektora budownictwa pojawiają się problemy z realizacją zobowiązań płatniczych wynikające m.in. ze stosunkowo niskiej rentowności przedsięwzięć. Poprawa jest też widoczna w segmencie detalicznym, niemniej i w tym przypadku podwyższony poziom bezrobocia oraz wzrost cen nie pozostaje bez wpływu na dyscyplinę płatniczą klientów indywidualnych" - napisano w komunikacie.
Akcje BZ WBK rosły w czwartek rano o 0,66 proc.