Biznes Ludzie Pieniądze

Zabić kryzys śmiechem - jak islandzcy komicy wygrali wybory

Rozmawiał Leszek Baj
05.05.2011 , aktualizacja: 04.05.2011 20:47
A A A Drukuj
Islandia jest najlepszym przykładem na to, że problemy gospodarcze idą w parze z niechęcią do polityków. W sytuacji kryzysowej wybory często wygrywają populiści, ale w Islandii wygrali... komicy
Reykjavik
Fot. Adam Kozak / AG
Reykjavik
Niemal rok temu wybory lokalne do rady stołecznego Reykjaviku wygrała z mniej więcej 35-proc. poparciem Najlepsza Partia założona zaledwie kilka miesięcy wcześniej przez komika Jóna Gnarra. Szturmem wdarła się do islandzkiej polityki, zdobywając ponad 20 tys. głosów (cała Islandia liczy 320 tys. osób, a Reykjavik - 130 tys.) i 6 miejsc w 15-osobowej radzie miejskiej. Komik Gnarr został burmistrzem, obiecując niedźwiedzie polarne w zoo i wybudowanie Disneylandu.

Wielu Islandczyków oddało głos na komika, bo miało dość islandzkich polityków. Obwiniali ich o wywołanie gigantycznego kryzysu na wyspie. Jesienią 2008 r. upadły największe islandzkie banki. Wcześniej władze kraju pozwoliły, by instytucje finansowe rozrosły się do gigantycznych rozmiarów - ich aktywa przed kryzysem były około dziewięciu razy większe niż PKB Islandii. Kryzys finansowy sprawił, że rząd w Reykjaviku musiał się ratować pożyczką z Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Banki zostały znacjonalizowane. Na lodzie zostali zagraniczni klienci jednego z nich - Icesave. Do tej pory nie rozwiązano kwestii spłaty długu po Icesave sięgającego 3,9 mld euro. 9 kwietnia Islandczycy w referendum po raz drugi zdecydowali, że nie oddadzą tych pieniędzy. Spór prawdopodobnie będzie musiał rozstrzygnąć międzynarodowy sąd.

O islandzkim kryzysie nakręcono już kilka filmów dokumentalnych. Najsłynniejszy to oscarowy "Inside Job" opowiadający o przyczynach kryzysu finansowego na świecie. Na ostatnim festiwalu filmowym Tribeca w USA zaprezentowano też film "Gnarr" o burmistrzu Reykjaviku.

Pytanie, czy popularność Gnarra nie zmniejszy się, w miarę jak na prostą będzie wychodziła gospodarka kraju. Jako burmistrz musiał podejmować niepopularne decyzje o cięciach budżetowych i podwyżkach lokalnych podatków, co wywołało protesty mieszkańców stolicy Islandii.



Leszek Baj: Najlepsza Partia miała być żartem w smutnej ekonomicznej rzeczywistości, ale niespodziewanie wygrała wybory w Reykjaviku.

Heida Helgadóttir, główna menedżer Najlepszej Partii: Gdy zaczynaliśmy, zmierzaliśmy w nieznanym kierunku. Teraz lepiej organizujemy partię i budujemy jej struktury. Uznaliśmy, że chcemy dojść z Najlepszą Partią tak wysoko, jak się da. Chociaż w tym momencie sami nie wiemy, dokąd to nas doprowadzi.

Dlaczego tak dużo ludzi na was zagłosowało?

- Bo jesteśmy najlepsi. W porównaniu ze starymi partiami politycznymi w Islandii byliśmy dla ludzi najlepszą opcją. Ludzie, głosując na nas, mieli nadzieję na zmiany. Ciężko jest sprostać tak wysokim oczekiwaniom, ale myślę, że pod koniec naszego urzędowania dowiedziemy, że byliśmy warci głosów.

Obiecywaliście misia polarnego w zoo, darmowe ręczniki na basenach...

- Niektóre nasze obietnice były absurdalne, ale nie bez powodu. Chcieliśmy pokazać po prostu, jak obietnice przedwyborcze mogą być zwodzące i ogłupiające ludzi. Ale niektórych obietnic chcemy dotrzymać, choćby tej, że będziemy służyć ludziom i robić wszystko najlepiej, jak potrafimy.

Jak na wasze pojawienie się na scenie politycznej zareagowały inne partie?

- Powiedzenie, że najpierw cię ignorują, później śmieją się z ciebie, następnie z tobą walczą, i wtedy wygrywasz, bardzo odpowiada naszym relacjom z innymi partiami.

Islandczycy mają dość polityków? W ostatnich 2-3 latach wielokrotnie wychodzili na ulice, żeby sprzeciwić się działaniom władz.

- Tak. To smutne i niedobre dla Islandii. Zdolni ludzie odwrócili się od polityki, a to dobrze nie wróży.

A jaka jest wasza przyszłość? Macie jakieś szanse w wyborach ogólnokrajowych?

- W niedawnym sondażu mieliśmy 24,5-proc. poparcie, i to bez żadnej kampanii. Teraz jednak ciągle skupiamy się na naszej misji w Reykjaviku.

Co zrobić, by Islandia powróciła na właściwe tory?

- Islandia jest dobrze funkcjonującym krajem. Mamy dobre drogi, szpitale i inną infrastrukturę, ale musimy zbudować nowy system polityczny i odbudować do niego zaufanie. Moim zdaniem powinniśmy skupić się bardziej na kreatywnych branżach islandzkiej gospodarki. Jesteśmy narodem doskonałych pisarzy, poetów, muzyków i innych artystów, a nie bankierów.

Islandia powinna spłacić dług po Icesave?

- Powinniśmy brać odpowiedzialność za zobowiązania, które na siebie wzięliśmy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów