Biznes Ludzie Pieniądze

Zamiast chemikaliów po wierceniu łupków znaleźli metan

qub, AP
10.05.2011 , aktualizacja: 10.05.2011 22:25
A A A Drukuj
Zespół amerykańskich naukowców nie znalazł najmniejszego śladu chemikaliów, które mogły by skazić wodę przy wydobywaniu gazu łupkowego. W pobliżu złóż wykryto jednak metan w wodzie, a gazownicy nie kryją wątpliwości wobec tych odkryć.
Gdy 2009 r. USA stały się niezależne od importu gazu dzięki wprowadzeniu innowacyjnych metod wydobycia gazu z łupków, podniosły się głosy, że ta metoda może szkodzić przyrodzie. Gaz łupkowy wydobywa się ze skał, które są "rozluźniane" metodą szczelinowania, czyli wtryśnięcia pod wysokim ciśnieniem mieszaniny wody z piaskiem i niewielką ilością chemikaliów. Przeciwnicy tej metody twierdzili, że może to spowodować skażenie wody. Gazownicy zaprzeczali.

Sprawę postanowił zbadać zespół naukowców z Uniwersytetu Duka. Wczoraj wyniki badań opublikowano w "Proceedings of the National Academy of Sciences".

Naukowcy zbadali 68 odwiertów w północno-wschodniej Pensylwanii, gdzie prowadzi się najbardziej intensywną eksploatację złóż gazu łupkowego. W zasobach wody w pobliżu tych złóż naukowcy nie znaleźli najmniejszego śladu chemikaliów. W 60 złożach naukowcy badali też zawartość metanu w wodzie i w 23 przypadkach stwierdzili znacznego stężenie tego gazu, który jest podstawowym składnikiem gazu ziemnego. W tych kilkunastu przypadkach metan w wodzie przekraczał czasem amerykańskie normy stężenia tego gazu w kopalniach węgla kamiennego. Wyższe stężenie metanu wykrywano w pobliżu złóż, mniej więcej w odległości do 1 km od złóż.

Metan nie jest trujący. Jednak w większym stężeniu może być wybuchowy, a wdychany w dużym stężeniu może szkodzić ludziom.

Naukowcy z Uniwersytetu Duke'a nie podali jednak, w jakim sposób metan dostał się do wody, i która z metod wydobycia gazu łupkowego może być za to ewentualnie odpowiedzialna.

Gazownicy zgłosili poważne zastrzeżenia do tych badań. Jak podkreślają, naukowcy z Uniwersytetu Duke'a nie przedstawili żadnych dowodów, ze to metoda szczelinowania powoduje przedostawanie się metanu do wody. Nie wykonano też żadnych badań zawartości metanu w wodzie przed rozpoczęciem eksploatacji złóż lub po ich zakończeniu.

- Autorzy tych badań przyznają, że nie mieli żadnych danych wyjściowych. To znaczy, że nie sposób określić, jaki był stan wód przed rozpoczęciem eksploatacji - powiedział Chris Tucker, rzecznik Energy in Depth - koalicji amerykańskich firm eksploatujących złoża łupków.

Sami naukowcy przypuszczają, że metan może samoistnie przedostać się ze złoża do wody. Takie sytuacją są znane nie tylko geologom. Jedno ze złóż ropy w USA leży obok miejsca zwanego Stinky Water (Śmierdząca woda), gdyż woda faktycznie tam cuchnie i nie nadaje się do picia, bo zawiera domieszkę ropy.

Gazownicy podkreślają też, że studium do publikacji niezależnie od recenzentów wybrał William H. Schlesinger, biogeochemik, który w przeszłości - długo przed wykonaniem tych badań - wspierał wprowadzenie moratorium w stanie Nowy Jork na eksploatację złóż gazu łupkowego.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 1
  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów