- Już ja wiem, kto lobbuje przeciwko wydobyciu gazu łupkowego. Proszę nie mówić, że Europa. Tylko są ludzie, instytucje, interesy, które potrafią także w Europie stworzyć skuteczny lobbing. Ale my będziemy postępowali wedle własnego rozeznania - powiedział Tusk, cytowany przez PAP.
Unijny ekspert: gaz łupkowy nie jest sprawą UE, tylko konkretnych krajów To odpowiedź na głosy zaniepokojenia, które podniosły się w Polsce, gdy w środę Zgromadzenie Narodowe - izba niższa francuskiego parlamentu - postanowiło wprowadzić zakaz eksploatacji i poszukiwania gazu łupkowego oraz ropy naftowej z łupków bitumicznych, wykorzystując metodę szczelinowania hydraulicznego. Polega ona na wtryśnięciu pod wysokim ciśnieniem mieszaniny wody i piasku oraz odrobiny składników chemicznych w tzw. skały łupkowe, aby uwolnić rozproszony w niej gaz. Dzięki wprowadzeniu tej metody USA od dwóch lat stały się największym producentem gazu na świecie, detronizując Gazprom. Jednocześnie USA stały się niezależne od importu gazu, a ceny gazu w USA spadły.
Zdaniem amerykańskiej rządowej Agencji Informacji Energetycznej w Europie największe złoża gazu łupkowego może posiadać Polska, a także Francja. W zeszłym roku Francja wydała już kilka koncesji na poszukiwanie gazu z łupków i szykowała kilka dalszych koncesji. Jednak w tym roku przeciw poszukiwaniu gazu w łupkach zaczęli gwałtownie występować zieloni wspierani przez komunistów i część socjalistów. Ich zdaniem dodatki chemiczne stosowane przy szczelinowaniu mogą skazić zasoby pitnej wody. Nie ma jednak na to żadnych dowodów, a w tym tygodniu w USA opublikowano wyniki badań naukowców, którzy nie znaleźli żadnych śladów czynników chemicznych w wodzie przy złożach gazu łupkowego.
Pod naciskiem przeciwników eksploatacji gazu łupkowego premier Francji François Fillon ogłosił w lutym moratorium na poszukiwaniu łupków. Miało obowiązywać do czerwca, gdy rząd Francji miał zakończyć badania nad wpływem eksploatacji łupków na środowisko. Jednak zanim ogłoszono wyniki tych badań, partia rządzącego we Francji prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego zgłosiła projekt ustawy zakazującej poszukiwania i eksploatacji gazu oraz ropy z łupków, stosując metodę szczelinowania hydraulicznego. W środę Zgromadzenie Narodowe uchwaliło tę ustawę, nie zabraniając jednak stosowania innych metod do poszukiwania złóż w łupkach - jak domagali się zieloni i komuniści.
Część francuskich analityków zwraca uwagę, że eksploatacja gazu łupkowego mogłaby pokrzyżować plany Gazpromu, który jest jednym z najgłośniejszych przeciwników łupków.
Niespełna tydzień przed uchwaleniem we Francji nowych przepisów kontrolowane przez Gazprom konsorcjum Nord Stream ułożyło pierwszą z dwóch rur gazociągu Nord Stream, który przez Bałtyk połączy Rosję z Niemcami. Od lutego Gazprom wzmógł też zabiegi o przeforsowanie planów ułożenia przez Morze Czarne gazociągu South Stream, który ma dostarczać rosyjski gaz do Europy Południowej i Środkowej.
W oba projekty Gazpromu są zaangażowane francuskie firmy. Udziałowcem Nord Stream jest kontrolowany przez rząd Francji koncern GDF Suez, a drugi francuski koncern Total jest partnerem Gazpromu w projekcie wydobycia gazu z arktycznych złóż Sztokmana. Część gazu z tych arktycznych złóż miała napełnić Nord Stream, a resztę planowano eksportować w postaci skroplonego gazu do USA. Jednak z powodu rewolucji gazu łupkowego plany eksploatacji złóż Sztokmana są odkładane na przyszłość.
Francuzi są zaangażowani także w South Stream. Kontrolowany przez państwo koncern energetyczny EDF uzgodnił zakup 10 proc. akcji South Stream, a rurą tą popłynąć może gaz ze złóż na Morzu Kaspijskim, które mają eksploatować francuskie koncerny GDF Suez i Total wraz z rosyjskim Łukoilem.
Francuscy analitycy zwracają też uwagę, że ograniczenia dla eksploatacji łupków wprowadzane są we Francji we wrażliwym okresie przed wyborami prezydenckimi w 2012 r. Obecny prezydent Francji Nicolas Sarkozy jest obecnie dużo mniej popularny niż na początku kadencji. A dwoje najgłośniejszych liderów kampanii "antyłupkowej" - Eva Joly i Nicolas Hulot - już ogłosili, że będą się ubiegać o fotel prezydencki.