- Zaproponuję rządowi podjęcie natychmiast działań, aby wydobycie gazu łupkowego na Litwie stało się realnością - stwierdził minister Sekmokas w ostatni piątek po rozmowach w Stanach Zjednoczonych. Sekmokas przypomniał, że zdaniem amerykańskich ekspertów złoża gazu łupkowego na Litwie mogą zaspokoić potrzeby tego kraju przez 30 do 50 lat. Obecnie Litwa całość zużywanego gazu importuje tylko z Rosji.
Litewski minister nie ujawnił, czy rozmawiał w USA o dalszym wsparciu budowy gazoportu w Kłajpedzie. Jesienią 2008 r. Litwa dostał grant od władz USA na przygotowanie dokumentacji tej terminalu, a w listopadzie 2010 r. Wilno podjęło decyzję o realizacji tej inwestycji.
Obecnie Litwa i pozostałe państwa bałtyckie UE są odizolowane od sieci gazociągów Unii i mogą kupować gaz wyłącznie od Gazpromu, a monopol rosyjskiego koncernu ma przełamać terminal do odbioru skroplonego gazu w Kłajpedzie.
Unijne przepisy nie pozwalają firmom handlującym gazem, by jednocześnie zajmowały się transportem gazu. Wilno chce wprowadzić te przepisy w najostrzejszej postaci przewidzianej w prawie europejskim i domagają się, by litewska firma gazownicza Lietuvos Dujos sprzedała gazociągi. Nie zgadzają się na to Gazprom i niemiecki koncern E.ON, które są głównymi akcjonariuszami Lietuvos Dujos. Jednak Wilno nie rezygnuje ze swoich planów, zarzucając Lietuvos Dujos, że utrwala monopol Gazpromu, blokując budowę gazociągu do gazoportu w Kłajpedzie, a także budowę łącznika przez Suwałki do gazociągów w Polsce. Trzy lata temu Lietuvos Dujos nie zgłosiło zainteresowania budową łącznika z siecią gazociągów w Polsce i dopiero latem zeszłego roku litewska i polska firma podpisały porozumienie o rozważaniu takiej inwestycji. Stało się to już po ogłoszeniu przez rząd Litwy, że zamierza wyrugować Lietuvos Dujos z gazociągów.
Trzy miesiące temu na szczycie liderów UE podjęto decyzję, że do 2015 r. Unia musi zlikwidować "wyspy energetyczne".