Biznes Ludzie Pieniądze

Składki emerytalne przeminęły na studiach. 22 mld zł strat Polaków

Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński
17.05.2011 , aktualizacja: 17.05.2011 09:47
A A A Drukuj
22 mld zł mogli stracić Polacy, studiując. Pokrzywdzony jest każdy, kto skończył uczelnię po 1984 roku. ZUS nie odkłada im części składek emerytalnych. Sprawę zbada senacka komisja rodziny i polityki społecznej
Studenci
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Studenci
SONDAŻ
Czy lata studiów powinny być uwzględniane przy wymiarze emerytury?

tak
nie
nie mam zdania

Po raz pierwszy o problemie napisaliśmy tydzień temu. Czytelnicy zasypali nas mailami. - "Jak można tak nie dotrzymywać umów. Gdy ja państwu nie płacę podatków, to mnie ściga. A jak mi państwo czegoś nie płaci, to jest OK" - napisała pani Małgorzata z Warszawy.

Pani Barbara, absolwentka filozofii, uważa, że państwo ją oszukało. - Gdy rozpoczynałam studia w 1992 roku, zapewniano mnie, że będą miała za ten okres odkładane składki. Teraz słyszę, że nie. To ile ja będą dostawać emerytury? 300 zł?

Pani Barbara ma rację. Osoby, które studiowały przed rokiem 1999, czyli przed reformą emerytalną, powinny mieć wliczony okres studiów do emerytury. Państwo powinno przelać na ich konto określoną liczbę składek (fachowo nazywa się to kapitałem początkowym). Tak przewiduje ustawa emerytalna. Tyle że w przypadku wielu absolwentów państwo nie przelało nic albo przelało niewielką część. Czas studiów to bowiem tzw. okres nieskładkowy w przeciwieństwie do okresów składkowych, czyli lat pracy zawodowej. W ustawie emerytalnej zapisano, że okresy nieskładkowe nie mogą przekraczać jednej trzeciej okresów składkowych. Jeżeli więc pan Roman pracował po ukończeniu uniwersytetu 12 lat, to do emerytury dolicza mu się dodatkowo cztery lata studiów. Jeśli pracowałby 15 lat, ZUS zaliczyłby mu całe studia (czyli pięć lat).

Problem w tym, że twórcy reformy emerytalnej wyznaczyli datę graniczną, do której uwzględniane są studia. To rok 1999.

Jeżeli więc Kowalski pracował przed 1999 rokiem tylko 12 miesięcy, to oznacza, że ma jedynie rok okresów składkowych. I od tego roku - a nie od całej kariery zawodowej - liczoną ma jedną trzecią okresów nieskładkowych za studia. W konsekwencji z pięcioletnich studiów do emerytury może sobie dodać zaledwie cztery miesiące. Przepada mu ponad cztery i pół roku.

Zdaniem dr. Łukasza Wacławika, specjalisty od ubezpieczeń społecznych, adiunkta na Wydziale Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, brak zaliczania całości studiów jest niesprawiedliwy i narusza prawa nabyte. Poszkodowane są wszystkie osoby, które skończyły studia po 1984 roku. Dlaczego? Bo do roku 1999 nie pracowały 15 lat. A tylko tak długa praca pozwala zaliczyć do emerytury pięcioletnie studia.

Absolwentów z lat 1984-98 jest ok. miliona. - Zakładając, że przeciętny absolwent traci średnio trzy nieskładkowe lata, a zarabiał średnią krajową, to straty tej grupy można oszacować na blisko 11 mld zł. O tyle jest dziś mniejszy ich kapitał początkowy. Oznacza to emeryturę niższą o blisko 80 zł - wyliczył specjalnie dla "Gazety" Wacławik.

Poszkodowana jest też jednak druga grupa - osoby, które rozpoczęły studia przed 1999 rokiem, a w momencie wprowadzania reformy jeszcze je kontynuowały. Im nie wpłyną żadne składki za studia. - W sumie można szacować, że osób które straciły na nowych zasadach, jest ok. 1,5 mln. Państwo po uwzględnieniu waloryzacji nie wypłaciło im do dziś ok. 22 mld zł -dodaje Wacławik. Zdaniem Magdaleny Kochan, posłanki PO z sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny, budżetu nie stać dziś na wypłatę takiej sumy. - Bo kto tak naprawdę poniósłby te koszty? Wszyscy podatnicy. Musielibyśmy dodrukować pieniądze. Premier ich z kieszeni przecież nie weźmie - mówi pani poseł.

Kochan tłumaczy, że w nowym systemie studia do emerytury nie są już liczone. Twórcy reformy musieli więc ustalić jakąś datę graniczną wygaszającą stare zasady. Okazuje się, że nie byli konsekwentni.

W przypadku opieki nad dzieckiem (to też okres nieskładkowy) żadnych ograniczeń nie ma. Za urlop wychowawczy należą się pełne składki.

Sprawą obiecał zainteresować się Mieczysław Augustyn, senator PO, przewodniczący senackiej komisji rodziny i polityki społecznej. - Wystąpimy jako komisja do ZUS i Ministerstwa Pracy o stanowisko w tej sprawie - obiecuje.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    56 głosów