Biznes Ludzie Pieniądze

Protest budowniczych autostrady A2: "COVEC nie płaci"

Agnieszka Urazińska, Piotr Wasiak
20.05.2011 , aktualizacja: 19.05.2011 20:55
A A A Drukuj
Kilkugodzinne negocjacje podwykonawców na A2 z przedstawicielami chińskiego konsorcjum nie przyniosły rezultatów. Wczoraj po południu pracownicy urządzili blokadę chińskiego biura budowy, żądając pieniędzy
Podwykonawcy w Łyszkowicach blokują drogę do Skierniewic
Fot. MARCIN STĘPIEŃ
Podwykonawcy w Łyszkowicach blokują drogę do Skierniewic
SONDAŻ
Autostrady w Polsce:

Budujmy szybko, fachowo, choć to musi kosztować
Budujmy tanio, a że czasem Chińczykom się noga powinie, taki los
Nie budujmy, to nieekologiczne
Nie interesuje mnie to

- Chińczycy każdemu z nas są winni po kilka milionów złotych - mówił Krzysztof Zadrożny z Techno Car, który do budowy autostrady wypożyczał sprzęt budowlany. - Nie mamy na paliwo, wypłaty, podatki.

Wczoraj przed siedzibą biura budowy A2 w Łyszkowicach zebrali się przedstawiciele kilkudziesięciu podwykonawców, którym chińskie konsorcjum COVEC nie zapłaciło za wykonane prace. Mówili o tym, że dług narasta od półtora miesiąca, a Chińczycy zalegają z wypłatą co najmniej kilkudziesięciu milionów złotych. Wbrew wcześniejszym informacjom to nie polscy podwykonawcy zastrajkowali z powodu długu, tylko Chińczycy z braku pieniędzy wstrzymali prace na autostradzie.

Wczoraj przed południem pracownicy konsorcjum zdecydowali się w końcu porozmawiać z wierzycielami. Miał się pojawić dyrektor całego projektu, ale nie przyjechał. Zamiast niego z rozżalonymi firmami spotkał się Shin Xi Zengbing, dyrektor odcinka w Łyszkowicach, który przyznał, że sam poważnych decyzji podejmować nie może.

- Chińczycy tłumaczą, że zabrakło im pieniędzy, bo Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zalega z płatnościami. Twierdzą, że rachunki uregulują w czerwcu, ale nie wiemy, czy im wierzyć - mówił Przemysław Bańbuła z firmy Trans Kom. Z deklaracji chińskiej strony nikt nie był zadowolony. Przedsiębiorcy nie uwierzyli COVEC i zadzwonili do GDDKiA - Usłyszałem, że wszystkie płatności wobec Chińczyków są uregulowane - mówił Bańbuła. - Ktoś nas oszukuje!

Przedsiębiorcy postawili warunek: chcą, by GDDKiA zabezpieczyła na pokrycie zaległości ewentualne kolejne płatności. Wiceminister infrastruktury Radosław Stępień zapewniał "Gazetę", że rząd zapłacił chińskiemu konsorcjum za wszystkie dotychczasowe prace. Minister wybrał się wczoraj na budowę A2, ale do biura budowy nie przyjechał. - Nie chcę wpływać na dyskusję między polskimi przedsiębiorcami a COVEC - mówił. - Mam nadzieję, że dojdą do porozumienia.

W Łyszkowicach nic jednak na to nie wskazywało. Przedsiębiorcy przyznali, że boją się, iż COVEC postanowi ogłosić upadłość, a oni swoich pieniędzy nigdy nie odzyskają. Oznajmili tłumaczce, że chcą, aby dalszej rozmowie przysłuchiwali się dziennikarze. Wtedy chińscy przedstawiciele zamknęli spotkanie. Dalej rozmawiali już tylko na osobności z dwoma przedsiębiorcami i za ich pośrednictwem przekazali reszcie ustalenia: firmy mają zebrać nieopłacone faktury i przekazać przedstawicielom GDDKiA. Nie wszystkich te ustalenia zadowoliły. - Będzie blokada - oznajmili dziennikarzom.

Późnym popołudniem zablokowali drogę prowadzącą do Łyszkowic. Początkowo ustawili sprzęt wzdłuż drogi, uniemożliwiając wyjazd z biura budowy, później po interwencji policji usunęli sprzęt, by przechodząc po pasach, zablokować przejście dla pieszych. Nieśli transparenty "COVEC nie płaci!". W akcji wzięło udział ponad stu pracowników. Po kilkudziesięciu minutach demonstracja została przerwana. Negocjacje powinny zostać wznowione jutro rano, wtedy polscy przedsiębiorcy mają obliczyć zaległości.

COVEC wygrało przetarg na budowę dwóch z pięciu odcinków 91-kilometrowej autostrady A2 z Łodzi do podwarszawskiej Konotopy. To fragmenty: A - 29,2 km w województwie łódzkim od węzła Stryków oraz C - 20 km w województwie mazowieckim.

Konsorcjum złożyło ofertę o połowę tańszą, niż przewidywali w kosztorysach urzędnicy. Dwa odcinki o łącznej długości blisko 50 km chce zbudować za 1,3 mld zł (średnio ok. 26,5 mln zł/km). Dla porównania, Mostostal Warszawa za 17-kilometrowy odcinek B weźmie 843 mln zł (ok. 49,5 mln zł/km), a Strabag za 17,6-kilometrowy odcinek D - 643 mln zł (ok. 36,5 mln zł/km).

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów