Biznes Ludzie Pieniądze

PiS chce opłat od gazu z łupków

Andrzej Kublik
24.05.2011 , aktualizacja: 24.05.2011 11:45
A A A Drukuj
PiS chce, by firmy eksploatujące w przyszłości złoża gazu łupkowego odprowadzały do budżetu 40 proc. dochodów z jego sprzedaży. Według Ministerstwa Środowiska za wcześnie na tak sztywne regulacje.
Odwiert w miejscowości Grzebowilk na Mazowszu.
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Odwiert w miejscowości Grzebowilk na Mazowszu.
W środę Senat zajmie się ustawą Prawo górnicze i geologiczne, którą przed miesiącem uchwalił Sejm. Te przepisy będą dotyczyć także złóż gazu łupkowego. Na dużą skalę takie złoża dopiero w ostatnich latach zaczęto eksploatować w USA. Zdaniem amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej zasoby gazu łupkowego występują również w Polsce i mogą wynosić 5,3 bln m sześc., najwięcej w Europie. Na razie to teoretyczne szacunki, bo poszukiwania gazu łupkowego dopiero trwają - podkreśla rząd. Ale PiS już chce zapewnić zyski z eksploatacji łupków.

- Chcemy z góry ustalić warunki dla firm, które będą wydobywać gaz łupkowy. Trudniej to będzie zrobić, gdy zacznie się eksploatacja - powiedział "Gazecie" poseł Grzegorz Tobiszowski z PiS, który już w Sejmie zgłaszał poprawkę do Prawa górniczego i geologicznego o opłatach za eksploatację gazu. Według Tobiszowskiego teraz zgłosi ją senator PiS Tadeusz Gruszka.

Uchwalona przez Sejm ustawa przewiduje, że firmy eksploatujące złoża surowców płacą w zamian państwu wynagrodzenie w wysokości ustalonej w umowie ze skarbem państwa.

PiS chce, by w zapisać w ustawie, że wynagrodzenie za eksploatację złóż gazu wynosi minimum 40 proc. wartości wydobytego surowca obliczonej w odniesieniu do cen europejskiej ropy Brent. - Dotyczyłoby to tylko nowych umów na eksploatację złóż gazu - zastrzega Tobiszowski.

Ministerstwo Środowiska z dystansem podchodzi do pomysłu.

- Moim zdaniem jest za wcześnie, by wprowadzać regulacje, które ustalają sztywne stawki opłat dla budżetu za eksploatację złóż gazu. Obecne zapisy pozwalają w elastyczny sposób dostosować umowę do warunków, których teraz nie znamy. Nie wiemy jeszcze, jakiej wielkości złoża gazu łupkowego mogą być w Polsce i ile może kosztować ich opłacalna eksploatacja. Nie wiemy też, jakie będą ceny gazu w Europie, kiedy w Polsce zaczęłaby się eksploatacja złóż gazu z łupków - mówi "Gazecie" główny geolog kraju, wiceminister środowiska Henryk Jacek Jezierski. - Skarb państwa może też zastanawiać się, co bardziej się opłaca: zapewnić duże dochody dla budżetu czy ograniczyć takie dochody, a w zamian zapewnić dla gospodarki niskie ceny gazu. Doświadczenia amerykańskie pokazują, że eksploatacja łupków doprowadziła do spadku cen gazu, co przyczyniło się do wzrostu całej gospodarki - dodał.

Państwa Europy naliczają różne wynagrodzenia za eksploatację złóż gazu i ropy. W Wielkiej Brytanii takie wynagrodzenie wynosi 12,5 proc. wartości surowca (plus dodatkowa opłata stosowana, gdy ceny ropy są wysokie i naliczana tylko od ekstrazysków nafciarzy). W Norwegii to 50 proc. wartości surowca.

- Jednak w Norwegii państwo partycypuje w kosztach poszukiwań złóż. Jeśli firma nie znajdzie złoża, to rząd Norwegii zwraca jej 78 proc. wydatków. Mogą to być dziesiątki czy nawet setki milionów dolarów - powiedział nam wiceprezes PGNiG Sławomir Hinc. Przypomniał, że w Polsce firmy wydobywające surowce płacą już z tego tytułu tzw. opłaty eksploatacyjne.

Tobiszowski zaznaczył, że PiS jest gotowe dyskutować o wysokości wynagrodzenia. - Nie będziemy umierać za 40 proc., ale chcemy ustalić jasne reguły gry - powiedział.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów