Jan Bury (PSL) kupił połowę udziałów w spółce, która zajmuje się m.in. handlem energią elektryczną. CBA podejrzewa, że złamał ustawę antykorupcyjną. Czy Bury zostanie odwołany, zdecyduje premier.
Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta
Jan Bury (na pierwszym planie), szef podkarpackiego PSL i wiceminister skarbu
Kontrolę wiceministra zarządził szef CBA Paweł Wojtunik. Według naszych ustaleń pretekstem była poniedziałkowa rozmowa dziennikarza "Super Expressu" z agentami Biura, którym przekazał informację o interesach Burego.
- W czwartek rano agenci wręczyli wiceministrowi dokumenty o rozpoczęciu kontroli - mówi "Gazecie" Jacek Dobrzyński, rzecznik CBA. - Naszym zadaniem jest stwierdzenie, czy Jan Bury w czasie pełnienia funkcji wiceministra złamał tzw. ustawę antykorupcyjną.
Ustawa zakazuje osobom publicznym posiadania udziałów w spółkach prawa handlowego powyżej 10 proc.
W czwartek wiceminister mówił "Gazecie": - Chciałem stworzyć podstawy działalności wydawniczo-kulturalnej, której jest tak mało na Podkarpaciu. Popełniłem czeski błąd i - jak to ktoś kiedyś powiedział - pomroczności jasnej.
O co chodzi? 3 stycznia wiceminister za 600 zł kupił połowę udziałów w rzeszowskiej spółce SO-RES. Drugą połowę posiada Bogusław Płodzień, dyrektor biura poselskiego Burego, jednocześnie dyrektor Zarządu Wojewódzkiego PSL w Rzeszowie. To Płodzień został prezesem SO-RES.
Jan Bury wydał oświadczenie, w którym napisał m.in.: "Taka sytuacja nie wywołuje żadnych konsekwencji prawnych, jak również nie wystąpił konflikt interesów". I ten "niezamierzony, nieumyślny błąd" naprawił - udziały sprzedał w tym tygodniu.
Agent CBA: - To, że sprzedał udziały, nie jest okolicznością łagodzącą. Złamał ustawę antykorupcyjną.
"Gazeta" sprawdziła w KRS, że SO-RES ma 55 pozycji, czym się zajmuje. Oprócz wydawniczej ma wpisane m.in. wydobywanie żwiru i piasku, zbieranie odpadów niebezpiecznych, hotelarstwo, a także handel energią elektryczną. To ostatnie do statutu wpisano, gdy Bury kupił udziały (w resorcie odpowiada za sprawy energetyczne).
Burego broni lider PSL Waldemar Pawlak: - Popełnił dramatyczny błąd. Najlepiej, jak człowiek nic nie ma, wtedy nikt nie ma do nikogo pretensji. Jan Bury nie popełnił zbrodni.
Wczoraj po południu zebrał się komitet wykonawczy PSL. - Ustawa została złamana, ale niech premier zdecyduje, czy pana Burego odwoływać - mówił "Gazecie" Stanisław Żelichowski, przewodniczący klubu parlamentarnego PSL.
Co zrobi premier? - Nie będzie w tej sprawie żadnego oświadczenia - usłyszeliśmy w piątek w Centrum Informacyjnym Rządu.